Zdaniem rzecznika rządu Christopha Steegmansa postulat ten jedynie podsyca uprzedzenia wobec imigrantów. - Nie jest on również zbyt inteligentny - ocenił rzecznik, cytowany przez agencję dpa. Także w ocenie pełnomocniczki rządu ds. integracji Marii Boehmer propozycje wprowadzenia testów na inteligencję dla imigrantów są absurdalne i stanowią przejaw dyskryminacji.
Socjaldemokratyczny burmistrz Berlina Klaus Wowereit oświadczył, że próby mierzenia wartości, jaką dla społeczeństwa ma człowiek, wątpliwymi testami na inteligencję, to dyskryminacja i godzenie w ludzką godność. Jego partyjny kolega Ralf Stegner zaproponował z kolei, by wprowadzić testy na inteligencję, ale dla samych polityków, którzy wystąpili z tym kontrowersyjnym postulatem.
Natomiast zdaniem polityka Lewicy Ali Al Dailamiego, propozycje polityków chadecji nie świadczą dobrze zarówno o ich ilorazie inteligencji jak i wiedzy na temat polityki migracyjnej. Kontrowersje te wywołały wypowiedzi dwóch polityków chadecji, cytowane w poniedziałek przez dziennik "Bild" i niemieckie media elektroniczne.
- Musimy ustalić takie kryteria przy imigracji, które naprawdę służą naszemu państwu - powiedział "Bildowi" polityk berlińskiej CDU Peter Trapp. - Oprócz dobrego wykształcenia zawodowego oraz fachowych kwalifikacji kryterium powinna być także inteligencja. Jestem za testami na inteligencję dla imigrantów. Ta kwestia nie może być nadal tematem tabu - dodał.
Podobną opinię wyraził polityk bawarskiej chadecji CSU Markus Ferber. Za wzór podał Kanadę, która - jak powiedział - poszła w tej dziedzinie dużo dalej i wymaga od dzieci imigrantów wyższego poziomu inteligencji. "Potrzebujemy jednolitej regulacji w Europie. Względy humanitarne, takie jak łączenie rodzin, nie mogą stale być jedynym kryterium odnośnie imigracji" - ocenił. Media uznały te propozycje za prowokacyjną inicjatywę, która przypomina kontrowersyjne opinie, wygłaszane przez członka zarządu Bundesbanku Thilo Sarrazina. Niedawno ocenił on w publicznym wystąpieniu, że społeczeństwo Niemiec "głupieje", czemu winni są imigranci.
Jego zdaniem liczni przybysze z - Turcji, Bliskiego i Środkowego Wschodu oraz Afryki są gorzej wykształceni niż ludność z innych regionów". Według Sarrazina, ponieważ w społecznościach imigrantów przyrost naturalny jest wyższy, "wzrasta liczba grup o różnym poziomie inteligencji". Jak dodał, w około 80 proc. jest ona dziedziczona z pokolenia na pokolenie.
Liczba ludności Niemiec kurczy się w ostatnich latach nie tylko ze względu na ujemny przyrost naturalny, ale też mniejszą liczbę imigrantów. W zeszłym roku do Niemiec przybyło 721 tysięcy osób, podczas gdy na emigrację z tego kraju zdecydowały się 734 tysiące. Od 1985 do 2007 roku tendencja ta była odwrotna.
PP / PAP