Blair przyjaźni się z Kadafim?

Blair przyjaźni się z Kadafim?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Tony Blair Fot. Wikipedia 
Były brytyjski premier Tony Blair, który w czerwcu odwiedził Libię, spotkał się z tamtejszym przywódcą Muammarem Kadafim na tajnych rozmowach i był przez niego traktowany "jak brat" - pisze "Daily Telegraph", powołując się na libijskie źródło.
Od czasu gdy Blair przestał być premierem w 2007 roku, pełni funkcję doradcy różnych firm, m.in. banku JP Morgan, szukając dla nich lukratywnych możliwości inwestowania w innych państwach, w tym w Libii. Rzecznik Blaira potwierdził, że były brytyjski premier był w Libii 10 czerwca. Wskazał jednocześnie, że były premier nie ma żadnej płatnej, czy też honorowej funkcji w libijskim rządzie, ani w kontrolowanym przez władze Trypolisu funduszu inwestycyjnym.

Według "Daily Telegraph" rewelacje te grożą zepchnięciem w cień pierwszej wizyty brytyjskiego premiera Davida Camerona w Waszyngtonie, która ma odbyć się w najbliższych dniach. Jednym z tematów rozmów ma być uwolnienie w sierpniu ubiegłego roku przez władze Szkocji Libijczyka Abdelbaseta al-Megrahiego, skazanego w 2001 roku za zamach na samolot Pan Am dokonany nad szkocką miejscowością Lockerbee w grudniu 1988 roku. Zginęło w nim 243 pasażerów i 16 członków załogi. Wraz z ludźmi na ziemi w katastrofie śmierć poniosło 270 osób. Amerykanie postanowili zbadać, czy kontrakty uzyskane przez koncern BP w Libii mają związek z uwolnieniem Megrahiego.

Komisja spraw zagranicznych Senatu USA zapowiedziała, że przesłucha w tej sprawie dyrektorów BP. Brytyjskie media nie wykluczają, że przed komisję zostanie wezwany były brytyjski minister sprawiedliwości Jack Straw oraz aktualny minister sprawiedliwości w szkockim rządzie Kenny MacAskill. "Daily Telegraph" sądzi, że Cameron w rozmowie z prezydentem USA Barackiem Obamą powie, iż uwolnienie Megrahiego podyktowane było względami humanitarnymi. Wystąpi też w obronie libijskich kontraktów BP, koncernu odpowiedzialnego za największą katastrofę ekologiczną w historii USA, wskazując na jego znaczenie dla brytyjskich, prywatnych funduszy emerytalnych. 39 proc. udziałów BP jest w rękach Amerykanów.

Londyn obecnie uważa uwolnienie Megrahiego za błąd. Ambasador Wielkiej Brytanii w Waszyngtonie Nigel Sheinwald napisał w tej sprawie list do komisji spraw zagranicznych Senatu USA wyjaśniając stanowisko Londynu - ujawnia gazeta.

PAP, arb