Michelle Obama to współczesna Maria Antonina

Michelle Obama to współczesna Maria Antonina

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot.: Wikipedia 
W swoim artykule napisanym dla "New York Daily News" Andrea Tantaros nazywa amerykańską pierwszą damę "współczesną Marią Antoniną" zarzucając jej, że wakacje w Hiszpanii, na które udała się wraz z córkami, są w obecnej sytuacji ekonomicznej zbyt kosztowne.
- Pierwsza dama spędzi najbliższe dni w pięciogwiazdkowym hotelu w Costa del Sol w południowej hiszpanii z czterdziestoma "najbliższymi przyjaciółmi" - pisze Tantaros podkreślając, że Obama i jej towarzysze zajmują 60 lub 70 pokoi. - Niezupełnie można to nazwać zaciskaniem pasa w ciężkich czasach - pisze dziennikarka zarzucając jeszcze Michelle Obamie, że wybrała się w podróż zagraniczną zamiast krajowej, która pomogłaby amerykańskiej ekonomii.

- Michelle Obama wydaje się bardziej jak współczesna Maria Antonina, francuska królowa nadmiernie wydająca na ubrania i biżuterię nie zastanawiając się zbytnio nad losem podwładnych - pisze Tantaros stwierdzając, że naturalnie każdy potrzebuje czasu dla siebie i odpoczynku, ale przy krytyce kierowanej przez Baracka Obamę w stronę bogatych Amerykanów jej podróż wydaje się hipokryzją.

Biały Dom stwierdził, że pierwsza dama podróżuje z najmniejszą możliwą grupą pracowników rządu i niewieką grupą rodziny i przyjaciół. - Ona jest prywatną osobą i jest matką córek w prywatnej podróży. Tyle na ten temat - stwierdził
rzecznik prasowy Białego Domu Robert Gibbs.

Waszyngtoński korespondent CBS News Mark Knoller powiedział, że samolot C-32A (757), którym poleciała do Hiszpanii Michelle Obama jest z reguły używany jako Air Force Two, a czasami jako Air Force One co znaczy, że
departament obrony zwraca koszty użycia wynoszące 11 351 dolarów za godzinę. Według tego przelicznika podróż prezydenckiej rodziny kosztowała 73 781,50 dolarów w jedną stronę.

Biały Dom stwierdził, że koszty oficjalnych podróży prezydenta i jego rodziny pokrywane są przez rząd, ale wszystkie prywatne elementy prezydencka rodzina pokrywa z własnej kieszeni. Sugeruje to, że Michelle Obama miałaby
sama zapłacić za większość wydatków związanych z podróżą. Jeśli nawet tak jest to i tak przez cały czas pierwszą damę i jej rodzinę muszą chronić agenci Secret Service, a opłacane z pieniędzy podatkowników koszty ich usług
wzrastają w czasie podróży, tym bardziej zagranicznej.

CBS News, kk