"Zmieść japońskie diabły"
W obchodzoną w ubiegłą sobotę rocznicę tzw. Incydentu z Mukden, który doprowadził pośrednio do wybuchu wojny japońsko-chińskiej Chińczycy zorganizowali antyjapońskie demonstracje. Manifestanci skandowali "Zmieść z powierzchni ziemi japońskie diabły". Kilkudziesięciu demonstrantów stawiło się przed ambasadą Japonii z transparentami "Wynoście się z wysp Diaoyu!", ale w ciągu godziny zostali oni usunięci przez policję. Tłumy liczące po kilkaset osób zebrały się w wielu miastach. W Shenzhen na placu publicznym wielu ludzi wzywało do bojkotu japońskich towarów.
Oba kraje podzielił od ponad dwóch tygodni konflikt dyplomatyczny, który wybuchł, gdy chiński trawler zderzył się na Morzu Wschodniochińskim z dwoma okrętami japońskiej straży przybrzeżnej w pobliżu wysp nazywanych przez Chińczyków Diaoyu, a przez Japończyków Senkaku. Do będących pod kontrolą Japonii wysp roszczenia zgłaszają również Chiny. Wokół wysp znajdują się bogate łowiska. Japonia uwolniła w piątek wieczorem czasu polskiego (w nocy czasu japońskiego) kapitana chińskiego statku rybackiego, przetrzymywanego od ponad dwóch tygodni na wyspie Ishigaki na południu kraju.
Trzeba współpracować
- Uwikłane w konflikt dyplomatyczny Chiny i Japonia są ważnymi sąsiadami i muszą współpracować - powiedział w piątek prasie premier Japonii Naoto Kan. Premier Kan podkreślił, że obydwa kraje łączy nie tylko sąsiedztwo, ale i wspólna odpowiedzialność.zew, PAP
