"Jeśli Rosja nie uwzględni uwag do raportu MAK, Polska poszuka pomocy za granicą"

"Jeśli Rosja nie uwzględni uwag do raportu MAK, Polska poszuka pomocy za granicą"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Polska ma wiele uwag do raportu MAK dotyczącego przyczyn katastrofy smoleńskiej (fot. Wikipedia) 
Premier Donald Tusk stwierdził, że wolałby, aby polskie uwagi do raportu MAK w sprawie katastrofy smoleńskiej zostały przyjęte przez Rosję. Zapewnił jednak, że jeżeli tak się nie stanie, Polska będzie szukała międzynarodowych rozwiązań prawnych, które z naszych uwag uczynią ważny dokument.
16 grudnia Polska przekazała Rosji swoje uwagi do projektu raportu MAK ws. katastrofy smoleńskiej. Liczą one w sumie ok. 150 stron. 17 grudnia Donald Tusk oświadczył, że rosyjski projekt raportu jest dla Polski nie do przyjęcia. Zdaniem premiera, dokument nie opisuje "zakresu odpowiedzialności" Rosjan za tragedię.

20 października 2010 r. UE wydała rozporządzenie ws. badania wypadków i incydentów w lotnictwie cywilnym oraz zapobiegania im. Powołując się na nie, przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. zbadania katastrofy Antoni Macierewicz z PiS na początku grudnia wzywał premiera do podjęcia działań, które miałyby spowodować włączenie w badanie katastrofy unijnych ekspertów. W liście do Tuska poseł powoływał się na unijne rozporządzenie, które jednak - zdaniem KE - nie ma zastosowania do tej katastrofy.

Tusk pytany o sprawę stwierdził, że "co jakiś czas pojawia się gromki postulat", żeby skorzystać z jakiejś umowy międzynarodowej po to, by Rosjanom odebrać śledztwo w sprawie katastrofy i by je prowadził ktoś inny. - Często jesteśmy atakowani tego typu sugestiami i bardzo szybko się okazuje, że ci, którzy to podpowiadają, są bezradni wobec realiów, wobec faktów. Nie ma takiej instytucji i nie ma takich przepisów prawa, które mogłyby doprowadzić do tego, że nagle znajduje się jakieś międzynarodowe ciało - podkreślił Tusk. Ocenił też, że polskie opinie, badania, dociekania w sprawie katastrofy są "dość kompletne", właśnie - jak mówił - dzięki temu, że Polska korzystała z konwencji chicagowskiej i że Rosjanie "w dużym zakresie umożliwiali dostęp do materiałów źródłowych". Zdaniem Tuska, "to pozwala dość precyzyjnie kontrolować i monitorować to, co Rosjanie proponują jako swój raport".

- Mnie bardzo zależy na tym, aby gdyby, odpukać, okazało się, że nasze wnioski są jednak diametralnie różne od tego, jakie przygotowuje strona rosyjska, to w ramach konwencji chicagowskiej, ale także w ramach innych przepisów międzynarodowych, będziemy szukali takich rozwiązań prawnych, które z uwag polskich uczynią dokument ważniejszy niż tylko nasze oświadczenie - zapowiedział szef rządu. - Ale mówię to nie po to, aby wywierać nacisk. Mam prawo przypuszczać, że strona rosyjska bardzo serio przystąpiła do rozpatrywania polskich uwag i oczywiście wolałbym, żeby te polskie uwagi zostały po prostu w większym, mniejszym stopniu, ale przyjęte przez stronę rosyjską. I wtedy nie będzie potrzebne jakieś działanie wykraczające poza dotychczasowy sposób działania - podkreślił Tusk.

PAP, arb