Półtora roku po katastrofie rosyjskie władze w końcu przyznały, że przyczyną zatonięcia okrętu atomowego "Kursk" nie było zderzenie z drugim statkiem.
Eksperci, którzy badają wydobyty wrak okrętu, dotychczas nie wykryli żadnych dowodów na to, że doszło do kolizji - powiedział Kelbanow, który stoi na czele państwowej komisji badającej przyczyny zatonięcia "Kurska".
"Do tej katastrofy doszło z przyczyn obiektywnych, które się nagromadziły w latach 90." - mówił wicepremier, czyniąc aluzję do kryzysu państwa oraz rosyjskiej marynarki wojennej w tym okresie i związanych z tym finansów.
"Kursk" zatonął w sierpniu 2000 r. na Morzu Barentsa w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach podczas manewrów rosyjskiej marynarki wojennej. Wiadomo tylko, że doszło do potężnej eksplozji jednej z torped, która zniszczyła dziobową część okrętu. Władze rosyjskie początkowo sugerowały, że mógł się on zderzyć z innym podwodnym okrętem pływającym pod obcą banderą.
em, pap
"Do tej katastrofy doszło z przyczyn obiektywnych, które się nagromadziły w latach 90." - mówił wicepremier, czyniąc aluzję do kryzysu państwa oraz rosyjskiej marynarki wojennej w tym okresie i związanych z tym finansów.
"Kursk" zatonął w sierpniu 2000 r. na Morzu Barentsa w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach podczas manewrów rosyjskiej marynarki wojennej. Wiadomo tylko, że doszło do potężnej eksplozji jednej z torped, która zniszczyła dziobową część okrętu. Władze rosyjskie początkowo sugerowały, że mógł się on zderzyć z innym podwodnym okrętem pływającym pod obcą banderą.
em, pap