Chilijska armia gotowa do rozpędzenia protestów

Chilijska armia gotowa do rozpędzenia protestów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Chilijski rząd zdecydował w niedzielę o wdrożeniu w południowej części kraju przepisów zezwalających na interwencję armii w celu utrzymania porządku publicznego. Władze chcą w ten sposób wysłać sygnał manifestantom, którzy od pięciu dni blokują drogi w regionie Magallanes - pisze agencja AFP.
Manifestanci blokują m.in. wjazd na lotnisko w Punta Arenas, stolicy regionu zamieszkanej przez 140 tysięcy ludzi - oświadczył w Santiago minister spraw wewnętrznych Rodrigo Hinzpeter Kirberg. Niektóre działania "przekroczyły ramy legalnego protestu obywatelskiego" - ocenił szef chilijskiego MSW. Według niego, lokalne władze zachowały się nieodpowiedzialnie, zachęcając manifestantów do protestów.

W niedzielę około 2000 argentyńskich turystów wciąż było zablokowanych na lotnisku w Punta Arenas.

Okoliczna ludność sprzeciwia się niedawnym podwyżkom cen gazu o 17 proc. Mieszkańcy Punta Arenas, gdzie nawet w lecie temperatura nie przekracza 15 stopni Celsjusza, podkreślają, że w wyniku podwyżek koszty życia w tym mieście wzrosną o 25 proc. Próby zawarcia kompromisu, zmierzające do stopniowych podwyżek, nie powiodły się.

Do tej pory podczas demonstracji zginęły dwie osoby, a co najmniej 34 zostały zatrzymane w wyniku zamieszek.

Dotąd region Magallanes w Patagonii był zawsze traktowany odrębnie ze względu na panujące w tej części Chile surowe warunki życia. Rząd dofinansowywał ceny gazu, który jest tu wydobywany i zużywany w wielkich ilościach, m.in. do ogrzewania, czy w transporcie. Pierwszym prezydentem Chile, który odszedł od tej tradycji jest obecny szef państwa, centroprawicowy polityk i wielki przedsiębiorca, Sebastian Pinera.

pap, em
 0

Czytaj także