"Zdyskwalifikowała się jako przedstawicielka Francji"

"Zdyskwalifikowała się jako przedstawicielka Francji"

Dodano:   /  Zmieniono: 
Michele Alliot-Marie (fot. Wikipedia)
Francuska opozycja zażądała odwołania minister spraw zagranicznych Michele Alliot-Marie po tym jak media zarzuciły jej podróżowanie prywatnym samolotem członka klanu obalonego prezydenta Tunezji. Szefowa dyplomacji nazwała zarzuty "kłamstwem".
Alliot-Marie po raz kolejny od początku tunezyjskiej rewolty znalazła się w tarapatach w związku z oskarżeniami o powiązania z obalonym reżimem Zina el-Abidina Ben Alego. Tygodnik satyryczny "Le Canard Enchaine" podał, że Michele Alliot-Marie (zwana we Francji w skrócie MAM) podczas ostatnich wakacji, spędzonych w Tunezji w końcu grudnia, podróżowała po tym kraju prywatnym samolotem biznesmena Aziza Mileda. Według pisma, jest on blisko związany ze szwagrem Ben Alego.

"Leciałam na prośbę przyjaciela"

MAM odrzuciła w środę te zarzuty jako "fałszywe" i wykluczyła swoją dymisję z ich powodu. Przyznała, że w czasie grudniowych wakacji w Tunezji leciała prywatnym samolotem na prośbę swojego "przyjaciela". Zaprzeczyła jednak, by ten ostatni był członkiem klanu Ben Alego.

Przewodniczący klubu parlamentarnego Partii Socjalistycznej (PS) Jean-Marc Ayrault zażądał dymisji pani minister, która - jak ocenił - "całkowicie się zdyskwalifikowała jako przedstawicielka Francji". Wniosek o odwołanie MAM poparli także inni deputowani socjalistyczni. Szefowa PS Martine Aubry zareagowała na oskarżenia MAM ostrożniej, nie domagając się odejścia minister. - Jeśli te zarzuty są prawdziwe, to rzecz jest poważna - oceniła Aubry.

Celnicy pomogli Tunezyjczykom

W połowie stycznia część francuskiej opozycji domagała się dymisji szefowej dyplomacji. Socjaliści zarzucali jej, iż miała ona tuż przed upadkiem reżimu Ben Alego proponować mu francuską pomoc w tłumieniu antyrządowych zamieszek. Sama pani minister odpierała zarzuty, tłumacząc, że chciała jedynie powstrzymać rozlew krwi w tym kraju, a prasa przypisała jej złe intencje.

Od wielu dni francuska opozycja krytykuje ostro rząd za to, że miał popierać prezydenta Ben Alego aż do jego obalenia przez społeczną rewoltę. Według dziennika "Le Monde", rząd francuski zgodził się jeszcze w końcu grudnia, tuż przed upadkiem Ben Alego, na wysłanie do władz Tunezji wielu ton ładunków z gazem łzawiącym, który miał służyć do tłumienia antyrządowych zamieszek. Ostatecznie transport został zatrzymany przez francuskich celników 14 stycznia na paryskim lotnisku zaraz po tym, jak obalony prezydent Tunezji uciekł z kraju.

zew, PAP

 0

Czytaj także