FAA wzięła pod lupę pracę kontrolerów w wieżach, którzy monitorują start lub lądowanie, i tych obserwujących samoloty na dużych wysokościach. Najwięcej nieprawidłowych ocen dotyczy maszyn, które startują lub lądują. W tych przypadkach kontrolerzy popełniają błędy średnio raz na 19 tysięcy lotów. Pracownicy lotnisk nowojorskich tłumaczą pomyłki dużym zagęszczeniem rejsów na stosunkowo ograniczonej powietrznej przestrzeni. Kontrolerzy JFK muszą przeprowadzić codziennie 1292 operacji lotniczych, Newark 1168, a La Guardii 1164.
Nie podano jednak powodów dla których to ostatnie lotnisko osiąga, mimo podobnej liczby lotów, stosunkowo najlepsze wyniki. Jednym z wyjaśnień gorszej pracy nowojorskich kontrolerów w zestawieniu z innymi, np. teksaskim Dallas-Fort Worth, jest niedostatek pracowników. Jeszcze innym usytuowanie pasów lotniczych. - Ich pasy biegną równolegle, są położone w znacznej odległości od siebie i z sobą nie kolidują - przekonuje kontroler z Newark, Ray Adams, cytowany przez dziennik "New York Post". Jak dodaje, na jego lotnisku ruch krzyżuje się na każdym kroku.
Rada Bezpieczeństwa w Transporcie Krajowym (NTSB) obwinia kontrolerów m.in. o zderzenie helikoptera z jednosilnikowym samolotem nad rzeką Hudson przed dwoma laty. Zginęli wówczas wszyscy - dziewięć osób. Podejrzewa też kontrolerów o pomyłkę w rezultacie której 20 stycznia maszyna American Airlines przeleciała niebezpiecznie blisko dwóch samolotów wojskowych. Na mocy porozumienia sprzed dwóch lat, FAA zgodziła się nie karać kontrolerów zgłaszających z własnej inicjatywy błędy, które inaczej nie zostałyby zarejestrowane. Twierdzi zarazem, że bardziej szczegółowe raporty prowadzą do większego bezpieczeństwa w komunikacji lotniczej.
zew, PAP
