"Bóg, Syria, wolność - to wszystko"

"Bóg, Syria, wolność - to wszystko"

Dodano:   /  Zmieniono: 
(fot. Wikipedia)
Tysiące uczestników pogrzebu żołnierza, zabitego podczas zamieszek towarzyszących protestom antyrządowym w Syrii, skandowało w niedzielę hasła przeciwko prezydentowi kraju Baszarowi el-Asadowi. Wcześniej tego dnia w innej demonstracji domagano się wolności.
Jak pisze, powołując się na świadków, agencja Reutera, okrzyki wznoszone na pogrzebie w miejscowości Hirak, 33 km na północny wschód od Dary, która była miejscem wyjątkowo brutalnie rozpędzanych protestów, miały bardziej wrogi ton niż podczas poprzednich demonstracji. "Wolność, wolna Syria, precz z Baszarem!" i "Wypiszcie na chustach, Baszar zdrajcą Syrii!" - skandowali uczestnicy pogrzebu. W Hirak chowano 20-letniego Mohammada Ali Radwan al-Komana, który zdaniem krewnych i źródeł medycznych zmarł torturowany przez siły bezpieczeństwa w jednostce wojskowej koło Damaszku.

Trzech zabitych na pogrzebie

W niedzielę wieczorem poinformowano - również powołując się na świadków - że syryjskie siły bezpieczeństwa zastrzeliły koło miejscowości Talbiseh w zachodniej części kraju co najmniej trzy osoby, uczestniczące w pogrzebie, który przerodził się w antyreżimową demonstrację. Chowano mężczyznę, zabitego poprzedniego dnia przez siły bezpieczeństwa. Kondukt został ostrzelany na wiadukcie w pobliżu miejsca, w którym rozmieszczona była policja bezpieczeństwa.

Chcą wolności

W niedzielę w As-Suwajdzie, w rocznicę proklamowania niepodległości przez Syrię, odbyła się manifestacja, której uczestnicy domagali się wolności. Dzień wcześniej prezydent Asad zapowiedział zniesienie stanu wyjątkowego. "Bóg, Syria, wolność - to wszystko" - skandowało kilkuset uczestników demonstracji w As-Suwajdzie. Wznoszono też okrzyki poparcia dla mieszkańców Dary.

Manifestacja w As-Suwajdzie odbyła się 65 lat od proklamowania niepodległości przez Syrię i wyjazdu z kraju ostatnich francuskich żołnierzy. W wiecu uczestniczyli też zwolennicy Asada, deklarując lojalność wobec prezydenta. Asad oświadczył w sobotę, że oczekuje, iż rząd zniesie w przyszłym tygodniu obowiązujący w kraju od dziesięcioleci stan wyjątkowy. Byłoby to spełnieniem głównego żądania uczestników antyprezydenckich demonstracji. Od ich wybuchu 18 marca w Darze, siły bezpieczeństwa zabiły około 200 demonstrantów.

Asad nie będzie pobłażliwy

Stan wyjątkowy, wprowadzony w Syrii 48 lat temu, umożliwia reżimowi m.in. przetrzymywanie ludzi w areszcie bez postawienia zarzutów. W Syrii rząd ma jednak niewielki wpływ na bieg spraw państwowych, gdyż rzeczywista władza skupia się w rękach Asada, jego klanu oraz aparatu bezpieczeństwa. Prezydent jednak nie odniósł się do postulatów ograniczenia władzy tajnych służb i zniesienia autorytarnego systemu.

Władze obiecują zastąpienie stanu wyjątkowego ustawą antyterrorystyczną, ale opozycja utrzymuje, że chodzi raczej o zachowanie ostrych restrykcji, na jakie w Syrii napotyka wolność słowa i zgromadzeń. W nadanej przez telewizję wypowiedzi prezydent Asad powiedział: "Nie będziemy pobłażliwi wobec sabotażu". Syryjskie władze obwiniają zewnętrzne siły, w tym Liban i ugrupowania islamistyczne, o wywoływanie niepokojów.

zew, PAP

 0

Czytaj także