Merkel poleciała do USA po medal

Merkel poleciała do USA po medal

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. Wikipedia
Niemiecka kanclerz Angela Merkel odleciała w poniedziałek do Waszyngtonu, gdzie odbierze najwyższe cywilne odznaczenie USA, Prezydencki Medal Wolności. Nie uniknie ona jednak trudnych pytań, m.in. o postawę Niemiec w czasie kryzysu w Libii.
We wtorek wieczorem prezydent USA Barack Obama wyda na cześć Angeli Merkel bankiet państwowy, na którym odznaczy ją za zasługi dla wolności w czasie pokojowej rewolucji w dawnej komunistycznej NRD i w okresie zjednoczenia Niemiec. Doceni również w ten sposób wyjątkowe polityczne sukcesy Merkel, która jako pierwsza w historii kobieta i pierwszy polityk ze wschodnich Niemiec stanęła na czele rządu federalnego. "Historia jej życia jest inspiracją dla mnie osobiście, dla moich amerykańskich współobywateli i ludzi na całej ziemi" - powiedział Obama w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Der Tagesspiegel".

Spośród niemieckich polityków Prezydencki Medal Wolności otrzymał dotąd jedynie były kanclerz RFN Helmut Kohl. Odznaczenie Amerykanie przyznali mu w 1999 r.

W przypadku Merkel Medal Wolności to jednak przede wszystkim nagroda nadziei na zmianę - napisał w najnowszym wydaniu niemiecki tygodnik "Der Spiegel". "W Waszyngtonie na Merkel patrzy się znacznie bardziej sceptycznie niż jeszcze przed rokiem" - dodał tygodnik.

Przyczyną nie są niezbyt serdeczne relacje osobiste między Merkel a Obamą, lecz różnice zdań w ważnych międzynarodowych sprawach, jakie pojawiły się ostatnio. Dotyczą one m.in. walki z kryzysem finansowym i gospodarczym oraz przyszłości energii atomowej i polityki klimatycznej. Jak wskazują komentatorzy, Amerykanie nie rozumieją decyzji Berlina, który po marcowej katastrofie nuklearnej w Japonii zdecydował się na odejście od energii jądrowej do 2022 r.

Reputacji Merkel w Waszyngtonie zaszkodziło przede wszystkim wstrzymanie się Niemiec od głosu w sprawie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ dotyczącej ustanowienia strefy zakazu lotów nad Libią. Berlin zajął w tej sprawie stanowisko takie jak Rosja i Chiny, a odmienne niż sojusznicy z NATO: USA, Francja i Wielka Brytania. Chadecko-liberalny rząd Niemiec naraził się wówczas na zarzut, że powściągliwa postawa w sprawie Libii była podyktowana obawą o wynik ważnych wyborów regionalnych.

pap, ps

 0

Czytaj także