Kartki i rozsądne punkty
Motywem lewicy i tureckiego ruchu było fiasko rządowej polityki antykryzysowej. Z trybuny parlamentu lider lewicy i były premier Sergej Staniszew podarł kartki z dwoma programami antykryzysowymi gabinetu Borysowa, podkreślając, że nawet jeśli w ogóle w tych programach były rozsądne punkty, to ich nie spełniono. Zamrożone od dwóch lat dochody, bezrobocie sięgające 30 proc. wśród ludzi w wieku do 29 lat, słabe wykorzystywanie środków unijnych oraz silny spadek inwestycji zagranicznych były głównymi argumentami oponentów polityki rządowej, którym przeciwstawili się ministrowie.
Argumenty władzy i opozycji nie dotarły do obywateli, gdyż debaty parlamentarnej i samego głosowania nie nadawały publiczne radio i telewizja. Był to precedens w ostatnich 21 latach. Zadecydowali o tym posłowie rządzącej partii argumentem, że w tym dniu przypada żałoba narodowa z powodu katastrofy, w której zginęło 8 osób. Nie zgodzili się jednak na przeniesienie dyskusji na inny dzień.
Borysowa nie było
Premier Borysow nie przyszedł do parlamentu. Nie było go i podczas poprzedniego głosowania nad wotum nieufności dla jego rządu w październiku 2010 roku. Lider lewicy scharakteryzował ten fakt jako "haniebny", a według znanego socjologa Cwetozara Tomowa świadczy to o lekceważeniu roli parlamentu. - Nie jest mi przyjemnie patrzeć na nich (posłów opozycyjnych), dlatego nie poszedłem do parlamentu. Nie będę przejawiał (wobec opozycji) żadnej politycznej tolerancji. Gdyby nie nasz rząd, bylibyśmy jak Grecja, gdzie na ulicach leje się krew, a Staniszew wyglądałby jak Papandreu - powiedział Borysow.
zew, PAP
