Prom, którym podróżowało 400-500 osób, zatonął w piątek wieczorem na rzece Meghna, w północnym Bangladeszu. Większość pasażerów prawdopodobnie utonęła.
Wg Reutersa, nurkowie wydobyli z rzeki ciała dwóch osób - kobiety i dziecka. Wg różnych danych od 70 do 100 rozbitków udało się przeżyć katastrofę. Część z nich o własnych siłach miała dopłynąć do brzegu, innych uratowali miejscowi rybacy. Akcja ratunkowa trwa.
Do tragedii doszło około północy w piątek w czasie silnego sztormu w rejonie Chandpur. Dwupokładowy prom Salahuddin-2 płynął z miasta Patuahali do stolicy kraju - Dhaki. Władze twierdzą, że na razie nie jest jasne, czy prom był przeciążony, jednak, jak podaje Reuters, jest to powszechne w Bangladeszu i często bywa przyczyną katastrofy na rzekach tego kraju.
Wg uratowanych, na promie znajdowało się nawet około 500 pasażerów, jednak policji trudno jest ustalić dokładną liczbę pasażerów, ponieważ wielu z nich wchodzi na prom bez biletów i płaci przy wysiadaniu.
W Bangladeszu często dochodzi do podobnych tragedii. Załogi promów ignorują ostrzeżenia pogodowe i przepisy bezpieczeństwa. W jednej z najpoważniejszych katastrof promu w Chandpurze w 1994 roku zginęło ponad 200 osób.
em, pap
Do tragedii doszło około północy w piątek w czasie silnego sztormu w rejonie Chandpur. Dwupokładowy prom Salahuddin-2 płynął z miasta Patuahali do stolicy kraju - Dhaki. Władze twierdzą, że na razie nie jest jasne, czy prom był przeciążony, jednak, jak podaje Reuters, jest to powszechne w Bangladeszu i często bywa przyczyną katastrofy na rzekach tego kraju.
Wg uratowanych, na promie znajdowało się nawet około 500 pasażerów, jednak policji trudno jest ustalić dokładną liczbę pasażerów, ponieważ wielu z nich wchodzi na prom bez biletów i płaci przy wysiadaniu.
W Bangladeszu często dochodzi do podobnych tragedii. Załogi promów ignorują ostrzeżenia pogodowe i przepisy bezpieczeństwa. W jednej z najpoważniejszych katastrof promu w Chandpurze w 1994 roku zginęło ponad 200 osób.
em, pap