W sobotniej katastrofie nigeryjskiego samolotu, który runął na przedmieścia Kano na północy Nigerii, zginęło co najmniej 130 osób, przeżyły tylko dwie.
Liczbę tę podał w niedzielę Czerwony Krzyż. Rannych zostało 49 osób. Ofiarami katastrofy są pasażerowie samolotu i mieszkańcy domów, na które spadła maszyna. Przy życiu - spośród 76 znajdujących się na jej pokładzie osób - został jeden z pasażerów i jeden członek załogi.
Wcześniej w niedzielę w swoim wystąpieniu radiowym prezydent Nigerii Olusegun Obasanjo, który przerwał swoją wizytę w Botswanie, mówił o 106 ofiarach. Zapowiedział też, że w niedzielę i poniedziałek flagi państwowe zostaną opuszczone do połowy masztów i obiecał wszczęcie dochodzenia z udziałem także ekspertów spoza Nigerii.
"Ci, którzy podróżują samolotami w Nigerii muszą wiedzieć, że istnieje pewien stopień bezpieczeństwa i będzie zapewniony przez ministerstwo lotnictwa" - powiedział.
Samolot prywatnych nigeryjskich linii lotniczych EAS Airlines typu BAC 1-11-500 z 76 osobami na pokładzie, który miał lecieć z Kano do Lagos, rozbił się w sobotę gęsto zabudowanym terenie na przedmieściach Kano, na północy Nigerii. Wg informacji telewizji CNN, jeden pasażer i członek załogi przeżyli katastrofę.
Zdaniem źródeł rządowych wśród zabitych ma być także minister sportu Nigerii Ishaya Mark Aku.
Nadal nie jest znana przyczyna tragedii. Według relacji świadków, tuż po starcie z lotniska samolot otarł się o jeden z wyższych budynków, a następnie uderzył w dwa kolejne, runął na ziemię i stanął w płomieniach.
Przedmieścia, na które spadła maszyna, są gęsto zaludnione. Zniszczonych jest co najmniej dziesięć domów i dwa meczety. Ekipy ratunkowe wydobywają zwęglone zwłoki z ruin zniszczonych domów.
W Nigerii działa kilkanaście prywatnych linii lotniczych. Używają starych maszyn i są często krytykowane za nieprzestrzeganie norm bezpieczeństwa i narażanie życia personelu oraz pasażerów.
Miesiąc temu rząd zabronił eksploatowania samolotów starszych niż 22-letnie. Jak podała agencja AFP, rządy innych krajów zabraniają swoim dyplomatom w Nigerii - z obawy o ich bezpieczeństwo - podróżowania tamtejszymi prywatnymi liniami lotniczymi.
IrP, pap
Wcześniej w niedzielę w swoim wystąpieniu radiowym prezydent Nigerii Olusegun Obasanjo, który przerwał swoją wizytę w Botswanie, mówił o 106 ofiarach. Zapowiedział też, że w niedzielę i poniedziałek flagi państwowe zostaną opuszczone do połowy masztów i obiecał wszczęcie dochodzenia z udziałem także ekspertów spoza Nigerii.
"Ci, którzy podróżują samolotami w Nigerii muszą wiedzieć, że istnieje pewien stopień bezpieczeństwa i będzie zapewniony przez ministerstwo lotnictwa" - powiedział.
Samolot prywatnych nigeryjskich linii lotniczych EAS Airlines typu BAC 1-11-500 z 76 osobami na pokładzie, który miał lecieć z Kano do Lagos, rozbił się w sobotę gęsto zabudowanym terenie na przedmieściach Kano, na północy Nigerii. Wg informacji telewizji CNN, jeden pasażer i członek załogi przeżyli katastrofę.
Zdaniem źródeł rządowych wśród zabitych ma być także minister sportu Nigerii Ishaya Mark Aku.
Nadal nie jest znana przyczyna tragedii. Według relacji świadków, tuż po starcie z lotniska samolot otarł się o jeden z wyższych budynków, a następnie uderzył w dwa kolejne, runął na ziemię i stanął w płomieniach.
Przedmieścia, na które spadła maszyna, są gęsto zaludnione. Zniszczonych jest co najmniej dziesięć domów i dwa meczety. Ekipy ratunkowe wydobywają zwęglone zwłoki z ruin zniszczonych domów.
W Nigerii działa kilkanaście prywatnych linii lotniczych. Używają starych maszyn i są często krytykowane za nieprzestrzeganie norm bezpieczeństwa i narażanie życia personelu oraz pasażerów.
Miesiąc temu rząd zabronił eksploatowania samolotów starszych niż 22-letnie. Jak podała agencja AFP, rządy innych krajów zabraniają swoim dyplomatom w Nigerii - z obawy o ich bezpieczeństwo - podróżowania tamtejszymi prywatnymi liniami lotniczymi.
IrP, pap