W Hongkongu taniej jest zdobyć dyplom studiów wyższych niż ukończyć przedszkole. Niektóre przedszkola są tam dużo kosztowniejsze niż renomowane uniwersytety.
Rok w całodziennym przedszkolu Yew Chung International School kosztuje 107.340 dol. hongkońskich (13.760 USD). Tymczasem za dwa semestry studiów na Uniwersytecie Chińskim, jednej z najlepszych hongkońskich szkół wyższych, płaci się dwa i pół razy mniej - 42 tys. dol. hongkońskich.
Montessori School żąda za przyjęcie kilkuletniego brzdąca 93.600 dolarów hongkońskich.
Wszystko dlatego, że rodzice chcą jak najwcześniej zapewnić swoim dzieciom jak najlepszy start. Nie oglądają się przy tym na żadne koszty. Olbrzymie inwestycje zaczynają już w przedszkolu.
Do niebagatelnego czesnego dochodzi jeszcze koszt przedszkolnych mundurków, transportu, posiłków, książek, przyborów do pisania, wycieczek i zajęć dodatkowych. W Hongkongu za wszystko płaci się oddzielnie. Sumy rosną do dziesiątek tysięcy tamtejszych dolarów.
Według Reutersa, Chińczycy szczególnie usilnie starają się zapewnić swoim dzieciom dobry start w dorosłe życie.
Aby umieścić dziecko w wybranej, elitarnej szkole, wielu gotowych jest na przeprowadzkę do innej dzielnicy. Niektórzy chrzczą dziecko tylko po to, aby zostało przyjęte do jednej z katolickich szkół, które w Hongkongu cieszą się wielką renomą.
Rodzice nie poprzestają na świetnej szkole, wolny czas pociechy zapełniając niezliczonymi zajęciami dodatkowymi, np. nauką gry na jakimś instrumencie, albo zajęciami z tenisa. Efekt jest taki, że niektóre dzieci nie mają w ciągu dnia ani chwili wytchnienia.
nat, pap
Montessori School żąda za przyjęcie kilkuletniego brzdąca 93.600 dolarów hongkońskich.
Wszystko dlatego, że rodzice chcą jak najwcześniej zapewnić swoim dzieciom jak najlepszy start. Nie oglądają się przy tym na żadne koszty. Olbrzymie inwestycje zaczynają już w przedszkolu.
Do niebagatelnego czesnego dochodzi jeszcze koszt przedszkolnych mundurków, transportu, posiłków, książek, przyborów do pisania, wycieczek i zajęć dodatkowych. W Hongkongu za wszystko płaci się oddzielnie. Sumy rosną do dziesiątek tysięcy tamtejszych dolarów.
Według Reutersa, Chińczycy szczególnie usilnie starają się zapewnić swoim dzieciom dobry start w dorosłe życie.
Aby umieścić dziecko w wybranej, elitarnej szkole, wielu gotowych jest na przeprowadzkę do innej dzielnicy. Niektórzy chrzczą dziecko tylko po to, aby zostało przyjęte do jednej z katolickich szkół, które w Hongkongu cieszą się wielką renomą.
Rodzice nie poprzestają na świetnej szkole, wolny czas pociechy zapełniając niezliczonymi zajęciami dodatkowymi, np. nauką gry na jakimś instrumencie, albo zajęciami z tenisa. Efekt jest taki, że niektóre dzieci nie mają w ciągu dnia ani chwili wytchnienia.
nat, pap