Obama walczy o głosy latynosów

Obama walczy o głosy latynosów

Dodano:   /  Zmieniono: 
Barack Obama (fot. EPA/ROY DABNER/PAP) 
Prezydent USA Barack Obama przebywa na zachodzie USA, prowadząc kampanię przekonywania Amerykanów do swojego programu naprawy gospodarki i zmniejszenia bezrobocia, nakreślonego w orędziu o stanie państwa.
Trzydniowa podróż prezydenta obejmuje Iowa, Nevadę, Kolorado, Arizonę i Michigan - stany, w których (poza Arizoną) wygrał wybory w  2008 roku. W tym roku uważane są one za języczek u wagi w jego walce o  reelekcję. 26 stycznia Obama przybył do Nevady, gdzie przedstawi propozycje zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego Ameryki. Republikańska opozycja zarzuca mu, że za małą wagę przywiązuje do zwiększenia wydobycia krajowej ropy naftowej i gazu ziemnego, forsując inwestycje w  alternatywne źródła energii. Poprzedniego dnia w Cedar Rapids w Iowa, podobnie jak w orędziu, prezydent podkreślił konieczność zmniejszenia nierówności dochodów w USA i zahamowania trendu kurczenia się klasy średniej. Ma temu służyć m.in. propozycja zniesienia odpisów podatkowych dla  firm przenoszących fabryki za granicę i ulg podatkowych dla tych, które będą przenosić miejsca pracy zza granicy z powrotem do USA.

W Cedar Rapids Obama powiedział, że zamierza zaoferować tym ostatnim firmom kredyt podatkowy w wysokości 20 procent. Komentatorzy zwracają uwagę, że większość propozycji legislacyjnych prezydenta, i to tych najbardziej ambitnych, nie ma szans na uchwalenie przez Kongres w tym roku, ponieważ blokują je Republikanie. Część skromniejszych Obama chce wprowadzić w życie w drodze zarządzeń prezydenckich. Samo jednak nagłośnienie tych planów na spotkaniach z wyborcami może -  jak liczy Biały Dom - przysporzyć mu punktów w batalii o poparcie z  republikańskimi kandydatami do prezydentury. W zeszłym roku po podobnej kampanii w terenie jego notowania w sondażach wzrosły.

W wywiadzie dla latynoskiej telewizji Univision Obama, zapytany, kogo z kandydatów GOP najbardziej się obawia, odpowiedział, że  "tak naprawdę o tym nie myśli". - Jedyne, co mogę powiedzieć, to jest to, że kogokolwiek Republikanie mianują, reprezentują oni koncepcje niewłaściwe dla Ameryki -  oświadczył. Jednym z celów podróży na zachód jest wzmocnienie poparcia dla Obamy wśród Latynosów, którzy w niektórych stanach tego regionu stanowią 20-30 procent wyborców.

ja, PAP