Miller jedzie do Lwowa

Miller jedzie do Lwowa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Po konsultacji z prezydentem, premier Leszek Miller zdecydował, że pojedzie na Ukrainę, by wziąć udział w Regionalnym Forum Gospodarczym.
Wcześniej donoszono, że w związku z napiętą sytuacją na Ukrainie, premier waha się, czy powinien tam jechać. Decyzję miał podjąć po rozmowach z prezydentem. We wtorkowym spotkaniu oprócz prezydenta i premiera uczestniczyli także minister spraw zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Marek Siwiec oraz minister w Kancelarii Prezydenta Andrzej Majkowski.
"W dzisiejszych warunkach sytuacji na Ukrainie nie ma wizyt czysto gospodarczych. Tak, że ona w dużej mierze przedzierzgnie się w wizytę polityczną, a wątki ekonomiczne są ważne" - ocenia sekretarz stanu ds. międzynarodowych w Kancelarii Premiera Tadeusz Iwiński.
Decyzja nie była łatwa. "Uwzględniając całokształt okoliczności zdecydowano żeby jechać, porozmawiać o tym co się dzieje na Ukrainie. To jest nasz partner strategiczny".
"Obecność premiera Leszka Millera jest wskazana i powinna być okazją do intensyfikacji współpracy gospodarczej, transgranicznej i regionalnej z Ukrainą i innymi państwami regionu; wymiany informacji na temat sytuacji politycznej na Ukrainie oraz przekazania polskiego stanowiska dotyczącego potrzeby dialogu sił politycznych Ukrainy dysponujących demokratycznym mandatem parlamentarnym", głosi komunikat Centrum Informacji Rządu.
Forum będzie też - zdaniem Iwińskiego - okazją do rozmów o wizach, które muszą zostać wprowadzone w związku z bliskim wejściem Polski do Unii Europejskiej. Minister zapowiedział, że w czasie spotkania z premierem Ukrainy Anatolijem Kinachem, Miller postawi wiele pytań - "także bardzo ostrych i zdecydowanych, dotyczących sytuacji wewnętrznej w tym kraju", "poprosi o wyjaśnienie zarzutów, które są formułowane na  arenie międzynarodowej" (zarzut sprzedaży radarów "Kolczuga" Irakowi - PAP) i "przekaże polskie doświadczenia z rozwiązywania konfliktów między władzą a opozycją".
Jak zapewnia Iwiński, Polska będzie popierała tylko jeden z trzech możliwych scenariuszy rozwoju sytuacji na Ukrainie: dialog władzy z opozycją, wykluczając pozostałe dwie możliwości - "brutalne, dramatyczne rozwiązanie siłowe" i "stagnacja, ślimaczenie się do wyborów prezydenckich".
Strona polska mogłaby również być mediatorem między tamtejszą władzą a opozycją, ponieważ utrzymuje kontakty z tą ostatnią, jednak nie podejmie się tego bez wyraźnego zaproszenia.
Iwiński zwrócił uwagę, że dialog z Ukrainą na arenie międzynarodowej nie został zerwany. Gości tam obecnie zastępca sekretarza stanu USA, niedawno z wizytą był również minister obrony Wielkiej Brytanii.
Przyznał jednak, że w UE i w NATO "wyraża się w sposób dość otwarty pewne rozczarowanie" spowolnieniem reform gospodarczych i  politycznych na Ukrainie, a także zaniepokojenie niewyjaśnioną sprawą sprzedaży radarów.
"Z trzech wielkich pojednań, których potrzebuje Polska" (z Niemcami, Rosją i Ukrainą), najtrudniejsze jest właśnie to z Ukrainą. "Oczekujemy (ze strony Ukrainy) na  podobne gesty, jak wielkoduszna wypowiedź i przeprosiny Aleksandra Kwaśniewskiego za +Akcję Wisła+" - podsumował decyzję premiera minister Iwiński.
Kilkugodzinna piątkowa wizyta Millera we Lwowie będzie jego pierwszą wizytą w tym mieście. Podczas tego krótkiego pobytu odwiedzi on także Cmentarz Orląt Lwowskich i spotka się z Polonią.
em, pap