Czesi boją się polskiej soli. Chcą wiedzieć, kto brał udział w aferze solnej

Czesi boją się polskiej soli. Chcą wiedzieć, kto brał udział w aferze solnej

Dodano:   /  Zmieniono: 
Czechy chcą ujawnienia firm wykorzystujących sól przemysłową w produkcji żywności (fot. PAP/Tytus Żmijewski ) 
Czeski minister rolnictwa Petr Bendl oświadczył, że w związku z tzw. aferą solną w Polsce, czyli wykorzystywaniem soli przemysłowej przez niektóre firmy z branży spożywczej, zwróci się do strony polskiej o ujawnienie listy tych przedsiębiorstw.
Bendl zamierza w tej sprawie skontaktować się z szefem resortu rolnictwa w Warszawie. Zapewnił jednocześnie, że całkowity zakaz importu polskiej żywności nie ma sensu. - Produkty zawierające sól mogą pojawić się też i w innych artykułach spożywczych, tudzież mogą pochodzić z innych państw. Co  więcej, nie mamy prawa, pozwalającego ścigać kogoś, kto raczej nic nie  zrobił. W ten sposób Republika Czeska naraziłaby się na sankcje ze  strony Unii Europejskiej - zauważył minister w rozmowie z czeskim radiem.

Czytaj więcej na Wprost.pl:

W związku z "aferą solną" czeskie służby weterynaryjne i sanitarne prowadzą badania importowanej z Polski żywności. Do analiz przekazały już co najmniej 15 próbek m.in. z pieczywa, mieszanek soli czy wyrobów mięsnych. Czeskie służby zatrzymały też dwa transporty polskiej soli, której pochodzenie było wątpliwe. Na razie nie wiadomo jaka to sól: przemysłowa, czy jadalna. Trwają wyjaśnienia.

Czesi ostrzegają przed Polską żywnością

5 marca czeska izba producentów żywności ostrzegła czeskich konsumentów przed kupowaniem jedzenia z Polski ze względu na możliwą zawartość soli przemysłowej. Według niej władze Czech powinny zakazać importu żywności z Polski, jeśli Polacy nie ujawnią listy zakładów korzystających z tej soli. Również służby weterynaryjno-sanitarne na Słowacji prowadzą kontrole związane z "aferą solną". Te jednak koncentrują swą pracę na jakości importowanej z Polski soli. Jak tłumaczą, nie są w  stanie skontrolować wszystkiego ze względu na liczbę polskich produktów spożywczych w sklepach. Słowaccy inspektorzy przede wszystkim sprawdzają, czy słowaccy producenci do wyrabianej żywności nie sypią pochodzącej z Polski soli przemysłowej. Wyniki kontroli zapowiedziano na przyszły tydzień.

W przypadku wykrycia soli przemysłowej w produkcie musi być on wycofany z rynku. - Sól niejadalna, jest zakazana w przemyśle spożywczym - podkreślał rzecznik ministerstwa rolnictwa w Bratysławie Juraj Kadasz.

Sól przemysłowa nie była szkodliwa dla zdrowia

6 marca zostały opublikowane wstępne opinie dotyczące soli, sporządzone przez: Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny w Warszawie, Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach, Konsultanta Krajowego w dziedzinie Toksykologii Klinicznej. Sól przemysłowa badana w laboratoriach Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynaryjnego i Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w  Poznaniu nie jest groźna dla zdrowia - poinformował wielkopolski inspektor sanitarny Andrzej Trybusz.

Choć badania wykazały, że poziom zanieczyszczeń w tej soli nie był tak wysoki, by miał wpływ na zdrowie konsumentów, nie znaczy to, że taki produkt powinien być używany przy produkcji żywności - dodał. - Sól tak produkowana, przechowywana, konfekcjonowana nie spełnia żadnych norm sanitarnych i nigdy nie powinna się znaleźć w obrocie spożywczym -  podkreślił. Wielkopolski wojewódzki lekarz weterynarii Lesław Szabłoński poinformował, że w laboratoriach Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynaryjnego przebadano trzy próbki soli zabezpieczonej przez CBŚ i  wyniki były zbliżone do wyników badań WSSE.

Prowadzone badania są efektem ustaleń CBŚ i poznańskiej prokuratury. Wynika z nich, że trzy firmy - dwie z województwa kujawsko-pomorskiego i  jedna z woj. wielkopolskiego - mogły sprzedawać miesięcznie tysiące ton niejadalnej soli (będącej odpadem przy produkcji chlorku wapnia i  używanej do posypywania zimą dróg) jako sól spożywczą. Proceder ten mógł trwać kilka lat.

Policja prowadzi śledztwo

Sól trafiała głównie do odbiorców hurtowych, wytwórni wędlin, przetwórni ryb, mleczarni, piekarni, skąd w produktach mogła trafić do  sklepów w całym kraju. W sprawie zatrzymano do tej pory pięć osób. Usłyszały zarzuty wprowadzenia do obrotu środka spożywczego szkodliwego dla zdrowia lub  życia człowieka, za co może grozić do pięciu lat więzienia. Policja i służby weterynaryjne prowadziły kontrole firm na terenie całego kraju. Zabezpieczono do badań próbki z prawie tysiąca ton soli niejadalnej. W sprawie przesłuchano też kilkudziesięciu świadków, głównie odbiorców soli, którzy nie mieli świadomości, że dostarczana im  sól nie jest spożywcza.

Prokurator generalny Andrzej Seremet poprosił bydgoską prokuraturę o  informację dotyczącą śledztwa, które umorzyła w 2006 r., a które dotyczyło właśnie oszustw z solą wypadową. Sprawę opisała w poniedziałek "Gazeta Wyborcza". Z jej informacji wynika, że Urząd Kontroli Skarbowej w Bydgoszczy wiedział o zanieczyszczonej soli już w 2002 r., a  prokuraturę poinformował o tym w 2005 r. W aktach sprawy przewijało się m.in. nazwisko jednej z zatrzymanych obecnie osób. Prokuratura Okręgowa w Poznaniu nie wyraziła zgody na opublikowanie list firm, które potencjalnie mogły używać niejadalnej soli.

ja, PAP