Będzie wojna o Falklandy? Londyn jest nieugięty

Będzie wojna o Falklandy? Londyn jest nieugięty

Dodano:   /  Zmieniono: 2
Determinacja Londynu w sprawie utrzymania Falklandów "jest nieugięta" (fot. materiały prasowe)
Determinacja Londynu w sprawie utrzymania Falklandów "jest nieugięta" - oświadczył brytyjski premier David Cameron w czwartek, w 30. rocznicę wygranej wojny z Argentyną o ten archipelag u wybrzeży Patagonii, pozostający w rękach W. Brytanii od 1833 r.

Tego samego dnia, w którym zabrał głos Cameron, odezwała się prezydent Argentyny Cristina Fernandez. Podziękowała w deklaracji zamieszczonej na łamach prasy argentyńskiej "ponad 70 krajom za poparcie sprawy suwerenności Malwinów". Cristina Fernandez ogłosiła deklarację na kilka godzin przed przedstawieniem swego stanowiska w ONZ-owskiej Komisji ds. Dekolonizacji w Nowym Jorku.

Szefowa państwa argentyńskiego postanowiła wykorzystać swe wystąpienie w Komisji do upomnienia się o wykonanie ONZ-owskiej uchwały 2065 wzywającej do rozwiązania problemu suwerenności Falklandów/Malwinów w formie negocjowanej.Wystąpienie Cristiny Fernandez przypada w trzydziestą rocznicę kapitulacji argentyńskich oddziałów, które 2 kwietnia 1982 r., na rozkaz rządzącej wówczas w Buenos Aires junty wojskowej, zajęły archipelag, dając początek wojnie, która trwała do 14 czerwca. Zginęło w niej 649 Argentyńczyków, 255 Brytyjczyków i trzech mieszkańców wysp.

Napięcie między Argentyną a W. Brytanią zaostrzyło się w ub.r. wskutek decyzji krajów należących do Mercosur, Wspólnego Rynku Krajów Ameryki Południowej (Argentyna, Urugwaj, Paragwaj i Brazylia). Zakazały one statkom pod banderą falklandzką wpływania do swych portów. Na razie kończy się to jednak zazwyczaj na wypisywaniu niewielkich mandatów kapitanom tych jednostek. Do zaostrzenia napięcia przyczyniła się również wizyta księcia Williama na archipelagu. Udał się tam, aby przejść przeszkolenie wojskowe.

Na wody w pobliżu wysp wpłynął również brytyjski niszczyciel z floty Południowego Atlantyku. Według Waltera Oppenheimera, autora korespondencji ze Stanley, stolicy Falklandów, która ukazała się niedawno na łamach madryckiego dziennika "El Pais", zasadnicze znaczenie dla przyszłości archipelagu może mieć opinia jego mieszkańców.

Ludność archipelagu, utrzymująca się głównie z rybołówstwa, składa się z 3 140 osób. 61,3 proc. tam się urodziło, 29 proc. pochodzi z W. Brytanii, 6,5 proc. to Chilijczycy i 2,6 proc. - Hiszpanie. Zareagowali oni na ponowny wzrost napięcia wokół archipelagu, wywieszając w Stanley i innych osiedlach wysp tysiące brytyjskich chorągiewek.

eb, pap
 2

Czytaj także