Tony Vais, australijski taksówkarz, o którym głośno było pod koniec listopada 2012 roku kiedy to zatrzymał sprawczynię napadów na dwa banki, okazuje się mniej bohaterski, niż dotąd sądzono. Oto bowiem wyszło na jaw, że taksówkarz - przed obezwładnieniem kobiety - zabrał ją do domu, gdzie obydwoje spędzili "intymne chwile". Mężczyzna przyznaje, że tak było - tłumaczy jednak, że został porwany i chciał "zrelaksować porywaczkę, by ta nie stanowiła zagrożenia dla jego życia.
39-letni taksówkarz, który - co widać na nagraniu z kamery przemysłowej - powalił i obezwładnił złodziejkę, wcześniej - jak twierdzi - został przez nią uprowadzony (kobieta miała grozić mu nożem). Porywaczka i porwany udali się następnie do... mieszkania taksówkarza, gdzie wzięli wspólny prysznic i "spędzili intymne chwile" w łóżku. Taksówkarz obezwładnił swoją porywaczkę dopiero później, gdy obydwoje opuścili mieszkanie mężczyzny.
Taksówkarz przyznaje, że zbliżył się z kobietą - ale tłumaczy, że chciał ją w ten sposób "zrelaksować" i zdobyć jej zaufanie.
thewest.com.au, arb
Taksówkarz przyznaje, że zbliżył się z kobietą - ale tłumaczy, że chciał ją w ten sposób "zrelaksować" i zdobyć jej zaufanie.
thewest.com.au, arb
