W Kairze w trakcie protestów zginęły trzy osoby, w tym dziennikarka relacjonująca wydarzenia - podaje Gazeta.pl.
Wczoraj Abd el-Fatah es-Sisi poinformował, że rezygnuje ze stanowiska ministra obrony, by móc wystartować w wyborach prezydenckich.
Na ulice wyszły setki osób sprzeciwiających się udziałowi w wyborach prezydenckich byłego naczelnego dowódcy armii, głównie stronnicy obalonego prezydenta Mohammeda Mursiego.
Do starć doszło w dzielnicy Ain Shams, która uważna jest za bazę zdelegalizowanego Bractwa Muzułmańskiego. Siły bezpieczeństwa twierdzą, że podczas starć używano amunicji małego kalibru i gazu łzawiącego, jednak jeden z pracowników ministerstwa zdrowia przyznał, że jedna z ofiar została zabita z ostrej amunicji.
ja, Gazeta.pl
Na ulice wyszły setki osób sprzeciwiających się udziałowi w wyborach prezydenckich byłego naczelnego dowódcy armii, głównie stronnicy obalonego prezydenta Mohammeda Mursiego.
Do starć doszło w dzielnicy Ain Shams, która uważna jest za bazę zdelegalizowanego Bractwa Muzułmańskiego. Siły bezpieczeństwa twierdzą, że podczas starć używano amunicji małego kalibru i gazu łzawiącego, jednak jeden z pracowników ministerstwa zdrowia przyznał, że jedna z ofiar została zabita z ostrej amunicji.
ja, Gazeta.pl
