Jak donosi portal Gazeta.pl, władze Wielkiej Brytanii zdecydowały, że osoby, które podważają "brytyjskie wartości" będą odsuwane od prowadzenia szkół. Jest to odpowiedzią na przejęcie kilku placówek w Birmingham przez muzułmańskich radykałów.
Po tym jak Ofsted, państwowa agencja nadzorująca szkoły, opublikowała raport dot. zdominowania rad szkolnych przez muzułmanów, rząd zagroził szkołom odebraniem funduszy za wprowadzanie islamskiego radykalizmu.
Minister Edukacji Michael Gove już w zeszłym tygodniu zapowiedział, że szkoły będą musiały promować "brytyjskie wartości". Termin został zdefiniowany jako "fundamentalne brytyjskie wartości demokracji, rządów prawa, wolności osobistej oraz wzajemnego szacunku i tolerancji dla ludzi innej wiary i przekonań".
Klauzule zawierające definicję zostały zawarte w kontraktach ze szkołami finansowanymi z budżetu.
Ministerstwo zapewnia, że chce, by brytyjskie szkoły prowadzili ludzie różnych wyznań i przekonań. Ale cytowany przez "Guardiana" rzecznik Muzułmańskiej Rady Wielkiej Brytanii Talha Ahmad obawia się, że nowe przepisy mogą dyskryminować muzułmanów/ Niektórzy brytyjscy muzułmanie, w tym napiętnowani przez Ofsted członkowie rad zarządzających szkołami w Birmingham, są też oburzeni słowami o "zagrożeniu radykalizacją i ekstremizmem" i zwracają uwagę, że inspektorzy nie natknęli się na nawoływania do przemocy.
Gazeta.pl
Minister Edukacji Michael Gove już w zeszłym tygodniu zapowiedział, że szkoły będą musiały promować "brytyjskie wartości". Termin został zdefiniowany jako "fundamentalne brytyjskie wartości demokracji, rządów prawa, wolności osobistej oraz wzajemnego szacunku i tolerancji dla ludzi innej wiary i przekonań".
Klauzule zawierające definicję zostały zawarte w kontraktach ze szkołami finansowanymi z budżetu.
Ministerstwo zapewnia, że chce, by brytyjskie szkoły prowadzili ludzie różnych wyznań i przekonań. Ale cytowany przez "Guardiana" rzecznik Muzułmańskiej Rady Wielkiej Brytanii Talha Ahmad obawia się, że nowe przepisy mogą dyskryminować muzułmanów/ Niektórzy brytyjscy muzułmanie, w tym napiętnowani przez Ofsted członkowie rad zarządzających szkołami w Birmingham, są też oburzeni słowami o "zagrożeniu radykalizacją i ekstremizmem" i zwracają uwagę, że inspektorzy nie natknęli się na nawoływania do przemocy.
Gazeta.pl
