Berlin do sprzątania

Berlin do sprzątania

Dodano:   /  Zmieniono: 
O burmistrzu Berlina Klausie Wowereicie mówiono, że zamiast rządzić, zarządza chaosem. W końcu poległ i zostawił po sobie najmniej niemieckie miasto w Niemczech.

Decyzję o rezygnacji Wowereit ogłosił z uśmiechem na ustach, niemal w szampańskim nastroju. Jakby chciał, żeby właśnie takiego zapamiętali go berlińczycy po 13 latach rządzenia miastem: wyluzowanego, pewnego siebie, obytego w świecie. Te cechy doskonale wpisują się zarówno w wizerunek burmistrza-celebryty, jak i niemieckiej stolicy. Fasonu nie udało się jednak utrzymać do końca: – Kocham to miasto takie, jakim jest. Z jego sprzecznościami, zaletami i wadami, szorstkością i pięknem. I tak też zostanie – powiedział Wowereit, a uśmiech zastąpiły łzy.

Przez lata „Wowi”, jak nazywają go dobrotliwie Niemcy, traktowany był jak maskotka miasta, a w rankingach popularności bił rekordy. Dobra passa trwała długo. W 2007 r. mówiło się, że może zostać nowym kanclerzem. Jeszcze dwa lata temu berlińczycy wymieniali go wśród najbardziej lubianych polityków w całych Niemczech. Ale czar w końcu i nagle prysł. – Wowereit przez lata doskonale oddawał ducha miasta. Miasto się jednak zmieniło, podobnie jak jego mieszkańcy – pisze w dzienniku „Bild” Thilo Sarazzin, polityk socjaldemokratów i były senator ds. finansów Berlina. – Czasy arogancji minęły. Słynne określenie Wowereita „Berlin biedny, ale seksowny” przez lata stanowiło ochronny parasol nad nielubianą przez resztę Niemiec stolicą.

NOWA MEKKA

Więcej możesz przeczytać w 38/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0

Czytaj także