Główne ugrupowanie rebelianckie w Liberii (LURD) ogłosiło jednostronne zawieszenie broni i nakazało swym bojownikom wycofanie się do portu w Monrowii. Mają tam pozostać do przybycia sił pokojowych.
Szef delegacji rebeliantów na rozmowach pokojowych w Ghanie Kabineh Ja'neh powiedział, że zawieszenie broni będzie trwać co najmniej 48 godzin i może zostać przedłużone do siedmiu dni, by doczekać przybycia oddziałów sił pokojowych. Jednostronne zawieszenie broni jest już czwartym rozejmem, jaki deklarowali rebelianci od 17 czerwca, gdy zawarto porozumienie pokojowe, o którym sądzono, że powstrzyma walki w Liberii.
Do Liberii mają zostać wysłane dwa nigeryjskie bataliony (1500 żołnierzy). Prezydent Nigerii Olusegun Obasanjo powiedział w Londynie, że wojsko może dotrzeć do Liberii w ciągu kilku dni.
Rebelianci z dwóch liberyjskich ugrupowań dążą do obalenia prezydenta Charlesa Taylora. Prezydent zapowiedział, że jest gotów opuścić kraj, gdy przybędą międzynarodowe siły pokojowe.
Taylor jest poszukiwany przez trybunał ds. zbrodni wojennych w Sierra Leone za wysyłanie do tego kraju broni. Ustąpienia prezydenta domagają się także Amerykanie.
rp, pap