Prezydent Chorwacji wezwał serbskiego rozmówcę do podjęcia wspólnych wysiłków w celu indywidualnego ukarania winnych. "Nie sądzę bowiem - dodał - by odpowiedzialne były całe narody i by one miały się usprawiedliwiać".
Przyjmując przeprosiny, Mesić złożył swoje we własnym imieniu. "Przyjmuję symboliczne przeprosiny i składam także moje, w moim własnym imieniu, wszystkim tym, którzy w jakimkolwiek momencie doznali cierpień ze strony obywateli Chorwacji działających wbrew prawu" - oświadczył chorwacki prezydent.
Obaj politycy zgodzili się, że poprawa stosunków dwustronnych nie będzie możliwa bez rozwiązania nieuregulowanych problemów. "Istnieją otwarte kwestie. Wszystkie są bolesne i trudne, jak np. powrót uchodźców [serbskich], zwrot ich mienia czy śmierć osób zaginionych" - powiedział Mesić.
Prezydent Chorwacji przybył w środę rano z jednodniową wizytą oficjalną do Belgradu, pierwszą na tym szczeblu od czasu ogłoszenia niepodległości przez Chorwację w 1991 r. Po tej deklaracji Zagrzebia doszło do wojny między siłami chorwackimi i rebeliantami serbskimi, zbrojonymi i popieranymi przez Belgrad - pisze AFP.
Pod presją wspólnoty międzynarodowej Belgrad i Zagrzeb ustanowiły w 1995 roku stosunki dyplomatyczne. Prawdziwa normalizacja rozpoczęła się jednak dopiero w 2000 r., po śmierci rządzącego mocną ręką prezydenta Chorwacji, Franjo Tudjmana, i upadku silnego człowieka Belgradu, Slobodana Miloszevicia.
rp, pap