Tęczowe wykręcanie rąk

Tęczowe wykręcanie rąk

Proza życia dopiero pokaże, czy równouprawnienie homoseksualistów stanie się drugą naturą USA. Jak długo może to potrwać, najlepiej wiedzą czarni Amerykanie.

Jeżeli eżeli decyzja Sądu Najwyższego coś pokazała, to przede wszystkim to, jak głęboko podzielona jest dziś Ameryka. Z jednej strony widzieliśmy radość milionów ludzi i mainstreamowych mediów – aż 26 mln uczestników Facebooka zmieniło swoje fotografie profilowe na tęczowe. Z drugiej strony – wybuch oburzenia i bunt najbardziej religijnych i południowych stanów. Samo rozstrzygnięcie w Sądzie Najwyższym zapadło najmniejszą z możliwych różnic – zaledwie 5:4. Tak jak kończąca segregację rasową ustawa Civil Rights Act z 1964 r. nie oznaczała automatycznie końca rasizmu, a często jedynie głębsze ukrycie go pod retoryką poprawności politycznej.

Zacznijmy od prozaicznych kwestii formalnoprawnych. Orzeczenie zmienia bowiem zasadniczo prawne uwarunkowania dotyczące instytucji małżeństwa. Będzie trzeba uaktualnić wiele przepisów na poziomie prawa federalnego – od przywileju otrzymywania świadczeń emerytalnych po zmarłym małżonku po możliwość sponsorowania partnera przy staraniu się o prawo pobytu w USA. Na każdym kroku trzeba się liczyć z wyrokami sądów, zmiennymi interpretacjami. I z biernym oporem.

PĘKNIĘCIE AMERYKI

Na decyzję SN zareagowały nie tylko środowiska konserwatywne, lecz także wiele Kościołów, w tym katolicki. W świątyniach czytano listy od biskupów sprzeciwiających się uznaniu małżeństw jednopłciowych. W USA ślubów z mocą prawną mogą udzielać zarówno instytucje cywilne, jak i Kościoły, a większość kongregacji ciągle nie uznaje małżeństw gejowskich, nawet jeśli działa w stanach dopuszczających możliwość zawierania takich związków. Trudno też oczekiwać, aby Kościół katolicki, mormoni czy południowi baptyści poszli na takie ustępstwo. Ale w małych Kościołach protestanckich uznanie takich związków jest tylko kwestią czasu. W ostatnich dniach decyzję w tej sprawie podjął Kościół episkopalny.

Na konserwatywnym Południu decyzja Sądu Najwyższego wywołała wręcz szok. W Luizjanie i Missisipi zaczęto wydawać zezwolenia dopiero po kilku dniach – po wyraźnych instrukcjach ze strony stanowych prokuratorów generalnych i gubernatorów. W Tennessee większość lokalnych urzędników stanu cywilnego podporządkowała się decyzjom Sądu Najwyższego, jednak i w tym stanie opór nie będzie łatwy do przełamania. Część urzędników zgodnie z poleceniami wydaje zezwolenia na zawarcie małżeństwa, ale jednocześnie odmawia prowadzenia ceremonii ślubnych. Oznacza to, że przedstawiciele społeczności LGBT będą musieli sami znaleźć Kościół uznający związki osób tej samej płci bądź bardziej tolerancyjnych urzędników. W praktyce będzie to oznaczać, że większość ślubów zawieranych w Tennessee będzie miała miejsce w liberalnym Nashville.

W Teksasie było już jednak inaczej: prokurator generalny Ken Paxton przyznał urzędnikom stanu cywilnego prawo do odmowy wydania licencji na zawarcie związku małżeńskiego osobom tej samej płci, jeśli kłóciłoby się to z ich osobistymi przekonaniami. Opinia Paxtona była niewiążąca i dotyczyła konstytucyjnych praw urzędników cywilnych i sędziów pokoju. Obie strony sporu powołują się na poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych. Sąd Najwyższy prawo do zawierania małżeństw bez względu na płeć uzasadnia XIV poprawką gwarantującą wszystkim ochronę równości wobec prawa. Teksaski prokurator mówi o I poprawce, gwarantującej wolność wyznania.

„Staję w obronie mojej wolności wyznania – oświadczyła Katie Lang, urzędniczka stanu cywilnego powiatu Hood w Teksasie. – Wierzę, że małżeństwo musi być związkiem mężczyzny oraz kobiety oraz że zasada ta ma swoje oparcie w Biblii”. Lang zapowiedziała, że jej powiatowy urząd nie będzie wydawał gejom i lesbijkom zezwoleń na zawarcie ślubów. Paxton przyznał, że osoby, które odmówią, mogą się narazić na procesy sądowe, ale „zasięg orzeczenia Sądu Najwyższego nie może podważyć I poprawki i naszych praw chroniących wolność wyznawania religii”.

ŚLUB BEZ URZĘDNIKA

Prokurator zaoferował wszystkim urzędnikom, którzy powołają się na klauzulę sumienia, pomoc prawną ze strony stanu Teksas, sugerując, aby protest był gremialny. O jednomyślność jednak będzie trudno, ponieważ nawet w konserwatywnych częściach stanu w urzędach pracują ludzie o różnych poglądach. Tak stało się we wschodniej części stanu. W powiecie San Jacinto sze- fowa urzędu stanu cywilnego Dawn Wright oświadczyła co prawda, że ona sama nie będzie udzielać zezwoleń z powodów religij- nych, ale zgodził się na to jeden z jej sześciu zastępców. Pozostałych pięcioro powołało się na klauzulę sumienia. Podobnie postąpiono także w innych powiatach. Prawnicy twierdzą, że i tak może to być powodem skarg na utrudnianie zawarcia małżeństwa.

Lawiny procesów obawiają się także zwolennicy orzeczenia. Stanowy senator, demokrata z Houston, interweniuje u federalnej prokurator Loretty Lynch, aby przywołać Paxtona do porządku. Koszty przegranych spraw mogą się bowiem okazać astronomiczne i mogą obciążyć podatników.

Właśnie dlatego opór słabnie. W niektórych przypadkach urzędnicy powołują się na brak formularzy lub prawnych interpretacji. Ale 15 najludniejszych powiatów Teksasu wydaje już zezwolenia dla osób tej samej płci. Nie przypadkiem w wielkomiejskich ośrodkach dominuje bardziej liberalny elektorat.

BATALIA JESZCZE NIE SKOŃCZONA

Kelly Shackelford, prezes konserwatywnego Liberty Institute, przewiduje, że w USA rozpocznie się teraz walka o granice wolności religijnej. Jej przejawem może być niedawny głos komentatora Marka Oppenheimera, który zaproponował odebranie zwolnień podatkowych tym Kościołom, które nie uznają orzeczenia Sądu Najwyższego i będą nadal udzielać ślubów tylko parom osób przeciwnej płci. Dla wielu związków wyznaniowych oznaczałoby to finansową katastrofę. Na razie jest to mało realne, bo większość w Kongresie mają ciągle republikanie, ale ziarno zostało zasiane.

Wiele firm prywatnych obawia się bojkotu i dyskryminacji, jeśli zadeklarują sprzeciw wobec decyzji SN. Tak jak Crystal O’Connor, współwłaścicielka Memories Pizza w Walkerton w Indianie, która kilka miesięcy temu powiedziała, że o ile nie miałaby problemu z obsługą gejów i lesbijek, to odmówiłaby cateringu na przyjęcie weselne osób tej samej płci. Po pogróżkach rodzina O’Connorów zamknęła zakład i zaczęła się ukrywać. Ale obok bojkotu spotkała się także ze wsparciem. Po internetowej zbiórce zebrano dla nich prawie 850 tys. dolarów.

O tym, że walka o granice wolności religijnej wciąż nie jest rozstrzygnięta, świadczy kilka precedensów. Nie tak dawno pewna muzułmanka wygrała sprawę z Abercrombie & Fitch za odmowę przyjęcia jej do pracy z powodu zakrytej chustą głowy. Aptekarzom przyznano prawo do odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych, jeśli kłóciło się to z ich poglądami. Wreszcie w słynnej sprawie „Hobby Lobby” Sąd Najwyższy orzekł, że małe firmy rodzinne nie będą musiały wykupywać swoim pracownikom ubezpieczeń zdrowotnych Obamacare, w których ujęte jest pokrycie kosztów antykoncepcji i aborcji, jeśli jest to sprzeczne z przekonaniami religijnymi ich właścicieli. Strony sporu będą powoływać się na te i inne argumenty, choć trudno przypuszczać, aby Sąd Najwyższy zmienił swoją decyzję. Biały Dom oświetlony światłami w kolorach tęczy to dowód, że zmiany dokonujące się w Ameryce zaszły już bardzo daleko.

Okładka tygodnika WPROST: 28/2015
Więcej możesz przeczytać w 28/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0