Narada NATO w Brukseli. "Chcemy byście byli w gotowości"

Narada NATO w Brukseli. "Chcemy byście byli w gotowości"

Dodano:   /  Zmieniono: 3
Prezydent Turcji Tayyip Recep Erdogan (fot. AA / Newspix.pl ) / Źródło: Newspix.pl
Na nadzwyczajnym posiedzeniu NATO we wtorek, Sojusz zaoferował Turcji polityczne poparcie w rozpoczętej przez Ankarę kampanii wymierzonej w islamskich bojowników w Syrii i Iraku.
O spotkanie NATO nalegała Turcja, która coraz bardziej odczuwa niestabilność na granicy z Syrią - w ostatnim czasie liczba ataków i zamachów na tureckich obywateli niezwykle się nasiliła. Turcy mają również problem z aktywnością dżihadystów i bojowników kurdyjskich.

- Stoimy solidarnie z naszym sojusznikiem Turcją - zapewnił na początku szczytu w Brukseli sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Dodał też, że spotkanie ambasadorów Sojuszu zostało zwołane "w odpowiednim czasie", by zwrócić uwagę na niestabilność tureckich granic.

"Niech NATO pozostanie przygotowane"

Prezydent Turcji Recep Erdogan odwołał się do 5 Artykułu Traktatu Północnoatlantyckiego, według którego w razie ataku na państwo członkowskie, NATO powinno zapewnić mu wsparcie. - Jeśli kraj członkowski NATO zostaje zaatakowany, NATO powinno wesprzeć go na wszelkie sposoby. Co ważne, Turcja na razie nie powołała się na Artykuł 5 w taki sposób, by był on wiążący dla państw Sojuszu.

- W tej chwili Turcja została zaatakowana i korzysta ze swojego prawa do obrony i będzie z tego prawa korzystać aż do końca. Jednak to o czym teraz rozmawiamy, nie jest obligatoryjne dla NATO, my jedynie prosimy, by NATO pozostało przygotowane na wszelkie ewentualności - mówił Erdogan.

Rozmowa Merkel z premierem Turcji

Jeszcze przed ogłoszeniem szczytu NATO, w niedzielę rano, kanclerz Niemiec Angela Merkel w rozmowie telefonicznej poprosiła premiera Turcji Ahmeta Davutoglu, by ten kontynuował wypracowywanie pokoju z Kurdami, bez względu na ostatnie wydarzenia.

Koniec porozumienia z Kurdami?

W poniedziałek kurdyjska milicja podała, że armia turecka ostrzelała ich pozycje w wiosce na obrzeżach kontrolowanego przez Państwo Islamskie miasta Dżarabulus w północno-zachodniej Syrii. - Kilka strzałów z dział czołgowych siły tureckie oddały przez granicę; pociski trafiły w pozycje YPG zamiast w obiekty terrorystów - podała milicja w komunikacie.

Kurdyjska YPG (Ludowe Jednostki Ochrony) podała, że wskutek ostrzałów rannych zostało czterech bojowników kurdyjskich. Zaapelowała do władz w Ankarze, aby wstrzymały "swoją agresję". Turcja stanowczo zaprzecza tym informacjom i podkreśla, że operacja nie jest wymierzona syryjskich Kurdów.

Turcja rozpoczęła naloty na pozycje Państwa Islamskiego w ubiegłym tygodniu, po tym jak dżihadyści zaatakowali turecki posterunek wojskowy w pobliżu przygranicznego miasta Kilis. Zabili jednego żołnierza i ranili dwóch innych. Do zaprzestania nalotów wezwało już Turcję kilka miejscowych organizacji. Kurdowie oświadczyli, że jeżeli owe będą trwały, porozumienie pokojowe sprzed trzech lat przestanie istnieć.

Reuters, Wprost

+
 3

Czytaj także