"Kampania wyborcza przed wyborami do Dumy Państwowej (7 grudnia) wykazała, iż w Rosji nie ma wolnych i demokratycznych wyborów" - napisali liberałowie w oświadczeniu. "W tej sytuacji jest rzeczą oczywistą, że wybory prezydenckie nie mogą być ani wolne, ani uczciwe, ani sprawiedliwe, ani też równoprawne" - czytamy w deklaracji.
Jako przykład fałszerstw i nadużyć wyborczych w czasie grudniowych wyborów parlamentarnych liberałowie podają korzystanie przez zwycięzcę wyborów - prokremlowską Jedną Rosję, z pomocy lokalnych władz i państwowych mediów. Oskarżają także władze o "masowe wrzucanie (do urn) podrobionych kart do głosowania".
W sobotę lider innego ugrupowania liberalnego - Sojuszu Sił Prawicy (SPS) - Borys Niemcow podpisał się pod listem, który wprost wzywa Rosjan, by albo powstrzymali się od udziału w wyborach 14 marca, albo wykorzystali prawo dane im przez ordynację wyborczą i zagłosowali przeciwko wszystkim kandydatom.
"Dziś w Rosji nie jest możliwe ani uczciwe prowadzenie kampanii wyborczej, ani uczciwe liczenie głosów. Wykazały to wybory parlamentarne 7 grudnia" - czytamy w liście polityków liberalnych i obrońców praw człowieka.
List podpisali obok byłego wicepremiera Niemcowa, również m.in. polityk SPS Boris Nadieżdin oraz liderzy rosyjskich demokratów z początku lat 90. - Lew Ponomariow i Walerija Nowodworska. Deklarację poparła Jelena Bonner, wdowa po dysydencie i laureacie pokojowej nagrody Nobla Andrieju Sacharowie.
Rosyjskie ugrupowania liberalne i demokratyczne poniosły klęskę w wyborach do Dumy Państwowej. Jabłoko otrzymało 4,3 proc., zaś SPS niespełna 4 proc. Oba ugrupowania nie przekroczyły 5- procentowego progu i nie weszły do Dumy.
sg, pap