Nie zdążył zostać samobójcą (aktl.)

Nie zdążył zostać samobójcą (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Izraelscy żołnierze zastrzelili w Strefie Gazy palestyńskiego zamachowca-samobójcę, który miał pod ubraniem pas z materiałami wybuchowymi i zapalnik.
Młody Palestyńczyk usiłował przedostać się do osiedla żydowskiego Ganej Tal - części osiedla Gusz Katif - na południu Strefy. Czołgający się ku zasiekom mężczyzna nie zareagował na  polecenie patrolu izraelskiego, który kazał mu się zatrzymać. Nie  zatrzymał się też po serii strzałów ostrzegawczych, oddanych w  powietrze.

Nie jest wykluczone, iż celem zamachowca miała być grupa izraelskich żołnierzy, reperujących ogrodzenie otaczające żydowskie osiedle. Według innej hipotezy, Palestyńczyk zamierzał umieścić minę przy ogrodzeniu.

W kilka godzin po zastrzeleniu Palestyńczyka, w komunikacie, przekazanym w Gazie, ekstremistyczna organizacja Islamskiego Dżihadu przyznała, że był to jeden z jej bojowników - 22-letni Mohammed Akram al-Dosuki.

***

Palestyński zamachowiec-samobójca zdetonował bombę na przystanku autobusowym pod Tel Awiwem, zabijając siebie i trzy inne osoby oraz raniąc 16 - podała izraelska policja.

Do zorganizowania zamachu przyznał się Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny (LFWP) - organizacja zbrojna wspierana przez Syrię i  niezależna od palestyńskiego przywódcy Jasera Arafata.

Był to pierwszy samobójczy zamach w Izraelu po blisko trzech miesiącach względnego spokoju. Nastąpił jednak w niecałą godzinę po tym, gdy izraelskie śmigłowce ostrzelały rakietami samochód w  mieście Gaza, zabijając działacza Islamskiego Dżihadu Meqleda Hamida i co najmniej cztery inne osoby.

Odpowiedzialność za zamach pod Tel Awiwem wziął na siebie Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny. "Jest to pierwsza operacja w serii uderzeń odwetowych. Ślubujemy wywołać trzęsienie ziemi w tworze syjonistycznym (tzn. Izraelu)" - głosi oświadczenie LFWP, nawiązując do ubiegłotygodniowej akcji armii izraelskiej w  Nablusie na Zachodnim Brzegu Jordanu. Żołnierze zastrzelili wtedy co najmniej czterech Palestyńczyków.

Komunikat nazywa czwartkowy zamach "operacją męczeńską", co jest zwyczajowym określeniem ataku samobójczego. Według LFWP, zamachowiec pochodził z wioski pod Nablusem.

Wcześniejsze doniesienia mówiły o wybuchu w autobusie, ale potem świadkowie informowali, że zamachowiec zdetonował bombę na  przystanku autobusowym przy głównej drodze, wiodącej przez przemysłowe miasto Petah Tikwa na obrzeżach aglomeracji Tel Awiwu.

"Zamachowiec-samobójca przyszedł na przystanek autobusowy i  wysadził się w powietrze. W rezultacie wybuchu mamy trzy ofiary śmiertelne i 16 rannych" - powiedział reporterom na miejscu zamachu szef izraelskiej policji Szlomo Aharoniszki.

W oficjalnych komunikatach izraelskich zamachowcy-samobójcy nie  są uwzględniani w bilansach ofiar.

sg, pap