Rewolucja na etykietach

Rewolucja na etykietach

Dodano:   /  Zmieniono: 
Napisy "Made in Germany" czy "Made in France" już wkrótce mogą przejść do historii. Komisja Europejska planuje zmiany przepisów dotyczących oznakowania produktów.
Według nowego pomysłu komisarza ds. handlu Pascala Lamy, towary wyprodukowane na terenie Unii Europejskiej miałyby nosić napis "Made in EU" ("Wyprodukowane w UE"). Uważa on, że rezygnacja z narodowych oznaczeń przyczyni się do przyśpieszenia integracji unijnego rynku wewnętrznego. Poza tym zdaniem komisarza nowe rozwiązanie uniemożliwi wprowadzanie klientów w błąd. Dotyczy to zwłaszcza towarów wytworzonych w Indiach czy Tajlandii. Często bowiem producenci ukrywają prawdziwy kraj ich pochodzenia, oznaczając dobra etykietą np. "Made in Italy".

Szczegóły nie są jeszcze dopracowane. Jest kilka wersji nowego projektu. Od najostrzejszej, kiedy to oznakowanie byłoby obowiązkowe dla wszystkich produktów, do łagodniejszej - obowiązkowe dla importerów, dobrowolne dla reszty producentów.

Choć propozycja Lamy'ego to dopiero projekt, natychmiast wzbudziła gorące emocje. Zaprotestowały zarówno kraje członkowskie, jaki i producenci oraz eksperci rynkowi. "To zaszkodzi przemysłowi i podniesie koszty - uważają przedstawiciele związków producentów. "To zaszkodzi zwłaszcza firmom, których marketing jest oparty na cechach kojarzonych z niektórymi krajami. Proszę sobie wyobrazić francuskie perfumy oznaczone jako "Made in UE" - oburza się, szef niemieckiej firmy doradczej Markenberaters Enterprise IG.

oj, Financial Times Deutschland