Szczegóły nie są jeszcze dopracowane. Jest kilka wersji nowego projektu. Od najostrzejszej, kiedy to oznakowanie byłoby obowiązkowe dla wszystkich produktów, do łagodniejszej - obowiązkowe dla importerów, dobrowolne dla reszty producentów.
Choć propozycja Lamy'ego to dopiero projekt, natychmiast wzbudziła gorące emocje. Zaprotestowały zarówno kraje członkowskie, jaki i producenci oraz eksperci rynkowi. "To zaszkodzi przemysłowi i podniesie koszty - uważają przedstawiciele związków producentów. "To zaszkodzi zwłaszcza firmom, których marketing jest oparty na cechach kojarzonych z niektórymi krajami. Proszę sobie wyobrazić francuskie perfumy oznaczone jako "Made in UE" - oburza się, szef niemieckiej firmy doradczej Markenberaters Enterprise IG.