USA wspomoże Gruzję (aktl.)

USA wspomoże Gruzję (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Stany Zjednoczone zapłacą za zlikwidowanie rosyjskich baz wojskowych w Gruzji. Rosjanie nadal mają swoją armię w tym kraju, choć obiecali jej wycofanie do końca 2003 r.
O tym, że USA są gotowe sfinansować likwidację dwóch rosyjskich baz wojskowych w Gruzji, powiadomił we wtorek w Tbilisi przedstawiciel amerykańskiego Departamentu Stanu Linn Pasko.

Na briefingu w stolicy Gruzji przedstawiciel zastępcy sekretarza stanu ds. Europy i Azji powiedział, że "USA czyniły to już w przeszłości i są gotowe robić to dalej, by zlikwidować bazy w Ahalkalaki i Batumi, gdy tylko Gruzja i Rosja osiągną porozumienie o terminie wyprowadzenia tych baz".

Mówiąc o przeszłości przedstawiciel Departamentu Stanu miał na myśli zlikwidowane już dwie rosyjskie bazy w Waziani i Gudaucie. Na szczycie OBWE w Stambule w roku 1999 Rosja zobowiązała się do wycofania swych żołnierzy z Gruzji do końca roku 2003. Przed tym terminem zlikwidowała dwie bazy. Co do pozostałych toczą się negocjacje. Moskwa mówi, że - ze względów finansowych - nie jest w stanie wycofać się w ciągu trzech lat, proponuje termin 10-11-letni. Gruzja obstaje przy terminie 3-letnim.

Tymczasem wokół rosyjskich baz robi się coraz goręcej. We wtorek rosyjskie MSZ w ostrej formie przestrzegło Gruzję przed jakimikolwiek działaniami przeciwko bazom wojsk rosyjskich, rozmieszczonym w tym kraju. "Władze gruzińskie powinny zrozumieć, że wszelkie prowokacje przeciwko rosyjskim bazom i obywatelom Rosji na terytorium Gruzji miałyby daleko idące konsekwencje" - napisało MSZ na swojej stronie internetowej.

Komunikat ministerstwa, który opublikowano po wezwaniu do jego siedziby ambasadora Gruzji Zuraba Abaszydze, jest reakcją na  wypowiedź jednego z gruzińskich polityków. Lider Frontu Narodowego Gruzji Nodar Natadze powiedział w poniedziałek, że Gruzini "mogą podjąć wszelkie działania, które zmuszą Rosję do wycofania z Gruzji swoich baz" w Batumi i Achałkałaki. Rosja odebrała to jako wezwanie do aktów dywersyjnych.

Reakcja rosyjskiego MSZ na wypowiedź mało wpływowego polityka pojawiła się w czasie, gdy stosunki Moskwa-Tbilisi zdecydowanie się ochłodziły po dojściu do władzy w Gruzji sił prozachodnich i zwycięstwie w wyborach prezydenckich 4 stycznia lidera dawnej opozycji Michaiła Saakaszwilego.

oj, pap