Nowe przepisy mają ograniczyć alkoholizm wśród Aborygenów. Jak ocenia rzeczniczka rządu stanowego Marie Low, nowe zarządzenie nie jest zbyt uciążliwe. Jej zdaniem, nie ma potrzeby kupowania alkoholu na zapas, bo do najbliższego miasta jest najwyżej 1,5 godz. jazdy samochodem. Jednak już we wtorek jedna z grup Aborygenów zapowiedziała zaskarżenie nowego prawa.
Premier Queenslandu, Peter Beattie, obawia się komplikacji, związanych z wprowadzeniem i egzekwowaniem nowego prawa. "Spodziewam się, że dla rządu ta sprawa będzie źródłem politycznych kłopotów" - powiedział.
W 19-milionowej Australii żyje ok. 400 tys. Aborygenów, którzy do początku XX w. byli ofiarami eksterminacji, a do niedawna - przymusowej asymilacji. Jest to najgorzej wykształcona i najbardziej dotknięta przestępczością grupa społeczna. Połowa żyje z zasiłków dla bezrobotnych, pracujący otrzymują zaniżone wynagrodzenia. Aborygeni żyją średnio o 20 lat krócej niż inni Australijczycy, a śmiertelność niemowląt jest trzykrotnie wyższa niż wśród pozostałych mieszkańców najmniejszego kontyngentu.
em, pap