Asari przybył w środę do stolicy Nigerii, Abudży, aby wziąć udział w rozmowach z prezydentem Obasanjo. Spotkanie jest wynikiem poniedziałkowego komunikatu, w którym rebelianci Ludowych Sił Ochotniczych Delty Nigru, dowodzonych przez Asariego, zażądali zaprzestania wydobycia ropy przez zagraniczne firmy naftowe i opuszczenia delty przez wszystkich cudzoziemców do 1 października.
Koncerny naftowe wydobywające ropę w delcie Nigru zapowiedziały, że nie zamierzają ustąpić, ale wprowadziły dodatkowe środki bezpieczeństwa; wydobycie ropy spadło bardzo nieznacznie.
Koncerny Shell, ExxonMobil, Total, ChevronTexaco i Agip obawiają się powtórzenia zeszłorocznej rebelii, kiedy produkcja ropy została ograniczona o 40 proc. Tak jak teraz, rebelianci domagali się suwerenności delty Nigru i samostanowienia dla ludu Idżaw, który jest większością w delcie.
Dziennie uzyskuje się tam 2,3 mln baryłek ropy. Nigeria jest piątym co do wielkości dostawcą ropy do USA.
Według Amnesty International, w ciągu trzech tygodni - od końca sierpnia do połowy września - w walkach rebeliantów z wojskami rządowymi zginęło 500 osób. Dane rządu nigeryjskiego są znacznie niższe.
ss, pap