Informację o egzekucji Bigleya podała też telewizja Sky, powołując się na brytyjskie źródła rządowe. Władze brytyjskie oficjalnie nie potwierdziły jednak tych doniesień. Powiedziały jedynie, że je sprawdzają.
Świadek, na którego powołuje się Reuter, powiedział, że widział wideo z nagraniem sceny ścięcia. Na wideo miał być pokazany składający oświadczenie Bigley, ubrany w pomarańczowy. Za nim stało sześciu bojowników, z których jeden nożem dokonał dekapitacji.
Wiadomość o śmierci potwierdził też brat zamordowanego, Phil, zaś drugi brat Paul w apelu skierowanym do przeciwników wojny w Iraku nawoływał do zakończenia wojny w celu ochrony innych istnień ludzkich. "Pan Blair ma krew na swych rękach" - oświadczył brat zabitego.
Wcześniej wiadomość o zabiciu przetrzymywanego w Iraku 62-letniego Bigleya podała telewizja Abu Zabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie) powołując się na "poinformowane" źródła irackie. Ta sama telewizja poinformowała, że Kennetha Bigleya zabiła grupa terrorystyczna Jordańczyka Abu Musaba al-Zarkawiego.
Bigley został uprowadzony w Bagdadzie 16 września wraz z dwoma Amerykanami, których zgładzono znacznie wcześniej. Nagrania ze sceną ścinania im głów były pokazywane w Internecie razem z prośbą Bigleya, który błagał premiera Blaira o ratunek.
Jeszcze w czwartek iracki premier Ijad Alawi sugerował w wypowiedzi dla BBC, że "nie wykluczony jest postęp w wysiłkach na rzecz uwolnienia" Bigleya.
ss, pap