Organizatorzy strajku i władze miast prowadzą "wojnę na liczby", informując o skali protestu. Według związkowców w całych Włoszech do pracy nie przystąpiło od 90 do 100 procent załóg metra, tramwajów i autobusów. Władze twierdzą, że w Mediolanie nie kursuje połowa autobusów i tramwajów. W Rzymie, gdzie nie działają dwie linie metra, a z zajezdni nie wyjechała większość autobusów, na wielu ulicach utworzyły się korki dłuższe niż zwykle.
W prawie wszystkich miastach strajk rozpoczął się o 8.30 rano i potrwa do wieczora. Trzygodzinną przerwę w proteście ogłoszono po południu w Rzymie, Mediolanie i Neapolu, by zapewnić pasażerom powrót w porze największego ruchu.
Szczególnie trudna sytuacja panuje w Turynie i Florencji, gdzie protest będzie trwał po południu i wieczorem, a strajkujący pracownicy transportu miejskiego nie wyjadą w trasy nawet w godzinach szczytu.
em, pap