Zastrzegając, jak podają agencje, że podpisanie protokołu "absolutnie nie oznacza" uznania Cypru przez Ankarę, Erdogan dodał jednocześnie, że proces negocjacyjny pozwoli rozwiązać wiele kwestii spornych.
Na mocy osiągniętego porozumienia, Turcja podpisze protokół, rozciągający na nowe państwa członkowskie Unii, w tym na Republikę Cypru, podpisane w 1963 roku w Ankarze porozumienie, łączące ją z unią. Dotąd rząd turecki odmawiał nawet takiego pośredniego uznania Republiki Cypru.
Kompromis Turcja-UE osiągnięto po twardych negocjacjach, w których strona unijna obstawała przy tym, że Turcja przed rozpoczęciem negocjacji członkowskich musi znormalizować swe stosunki z Cyprem.
"Rząd turecki potwierdza, że jest gotowy do podpisania protokołu rozszerzającego porozumienie z Ankary przed rozpoczęciem negocjacji członkowskich" - taki zapis ma znaleźć się w dokumencie końcowym. Jego tekst - zatwierdzony przez przywódców 25 państw UE - uzgodnili wcześniej w rozmowach w Brukseli premier Holandii (przewodniczącej obecnie UE) Jan Peter Balkenende i premier Turcji Recep Tayyip Erdogan.
Po 40 latach dobijania się Turcji do bram UE, unijni przywódcy, wśród nich premier Marek Belka, zaoferowali Ankarze podjęcie rozmów o członkostwie 3 października 2005 roku, ale bez gwarancji, że zakończą się one jej przyjęciem do Unii. Podjęcie rokowań uzależnili - oprócz rozszerzenia umowy z 1963 r. m.in. na Republikę Cypryjską - od kilku innych warunków, których nie wysuwali dotychczas w stosunku do żadnego innego kraju kandydującego do Unii.
Przywódcy podkreślili, że w negocjacjach z Turcją mogą być rozważane "długie okresy przejściowe, uchylenia, szczególne rozwiązania lub stałe klauzule ochronne". Ich zdaniem, te wszystkie możliwości ograniczenia praw członkowskich Turcji mogą dotyczyć dostępu jej obywateli do unijnych rynków pracy, korzystania Turcji z funduszy strukturalnych dla uboższych regionów Unii czy z dobrodziejstw wspólnej polityki rolnej.
W dodatku negocjacje członkowskie z Turcją będą mogły się zakończyć dopiero po uzgodnieniu przez Unię planów budżetowych na okres po 2013 roku, a więc zapewne dopiero właśnie w 2013 roku! Potem jeszcze trzeba będzie ratyfikować ewentualny traktat akcesyjny, więc Turcja może liczyć na członkostwo najwcześniej w 2014 roku.
Turcja musi oczywiście spełnić tzw. kryteriów z Kopenhagi, które spełniła Polska i pozostałe państwa członkowskie (demokracja, prawa człowieka, funkcjonująca gospodarka rynkowa, zdolność sprostania konkurencji na rynku UE, dostosowanie prawa).
Najwięcej zastrzeżeń do przyjęcia Turcji miały Niemcy, Francja i Austria. Na zakończenie unijnego szczytu w Brukseli austriacki kanclerz Wolfgang Schuessel zapowiedział przeprowadzenie referendum w tej sprawie. Podkreślił, że zgody na powiększenie Unii o Turcję powinien udzielić nie austriacki parlament, lecz austriacki naród.
"Jesteśmy demokratami i nie możemy być obojętni wobec tego, jak kształtuje się opinia publiczna w naszych krajach" - zaznaczył szef austriackiego rządu. Według niego, zapowiedź referendum uczyni dyskusję nad członkostwem Turcji mniej emocjonalną - gdyż każdy będzie wiedział, że po sfinalizowaniu rokowań akcesyjnych ostateczną decyzję podejmie suweren. ss, pap