Jamajczyk podłożył bombę w metrze

Jamajczyk podłożył bombę w metrze

Dodano:   /  Zmieniono: 
Władze w Kingston na Jamajce potwierdziły, że jeden z podejrzanych o udział w zamachach w Londynie z 7 lipca urodził się na wyspie. 19-letni Germaine Lindsay opuścił ją mając kilka miesięcy.
Wcześniej brytyjskie i amerykańskie media donosiły, że jednym z zamachowców był Brytyjczyk pochodzenia jamajskiego, 19-letni Germaine Lindsay. W Sobotę potwierdziła to brytyjska policja.

Sekretarz prasowy premiera Jamajki Parcivala Pattersona, Sandra Graham powiedziała, że po sprawdzeniu okazało się, iż nazwisko zgadza się z metrykami urodzenia. "Jest Jamajczykiem. O ile wiem, ten młody człowiek tu się urodził i opuścił Jamajkę, gdy miał pięć miesięcy" - mówiła Graham. Rzecznik ministerstwa informacji, Granville Newell dodał, że Lindsay wyjechał z Jamajki ze swoją matką do Wielkiej Brytanii, gdzie wówczas mieszkał jego ojciec. Według niego, ojciec podejrzanego wrócił później na wyspę i  prawdopodobnie obecnie żyje w okolicach Kingston.

Podający się za ojca Germaine'a Lindsay'a mężczyzna, na falach jamajskiego radia RJR powiedział, że nie widział syna, od kiedy skończył 11 lat - wtedy też po raz ostatni chłopak odwiedził Jamajkę. "Był cichy i spokojny, i miał głowę na karku - mówił Nigel Lindsay. - (Podejrzenia o to, że brał udział w zamachach) to dla mnie prawdziwe zaskoczenie". Mężczyzna opowiadał też, że stracił kontakt z synem na lata. Jednak od 2004 roku co tydzień odbywali rozmowy telefoniczne. Jak tłumaczył, podczas jednej z takich rozmów syn powiedział mu, że  przeszedł na islam. Dodał, że ponownie stracił z nim kontakt około dwóch miesięcy temu.

Brytyjska policja podała, że Germaine Lindsay zginął w  najkrwawszym z londyńskich zamachów pomiędzy stacjami metra Kings Cross i Russell Square, w którym śmierć poniosło co najmniej 26 osób.

Żona podejrzanego, Samantha Lewthwaite nie wierzy, że jej mąż był jednym z zamachowców. Na łamach brytyjskiego tabloidu "The Sun" twierdziła, że nie byłby on zdolny do przeprowadzenia zamachu. "Nie uwierzę, dopóki nie zobaczę dowodu" w postaci testów DNA - cytował jej słowa dziennik.

7 lica w zamachach w londyńskich środkach komunikacji zginęło 55 osób, a około 700 zostało rannych. Do zamachów przyznało się nieznane dotąd ugrupowanie terrorystyczne - Tajna Grupa Świętej Wojny Al-Kaidy w Europie.

em, pap

 0

Czytaj także