Iracka konstytucja: odłożone głosowanie

Iracka konstytucja: odłożone głosowanie

Dodano:   /  Zmieniono: 
Parlament iracki zebrał się dziesięć minut przed północą, ale nie głosował nad projektem konstytucji, przeciwko któremu przeciwni są przedstawiciele arabskiej mniejszości sunnickiej.
Przewodniczący parlamentu Hadżim Hasani, arabski sunnita, oświadczył zebranym, że otrzymał projekt od Komisji Konstytucyjnej, ale są w nim pewne "nierozstrzygnięte sprawy", które należy rozwiązać w ciągu najbliższych trzech dni. Wszystkim zależy na osiągnięciu jednomyślności, "tak aby  konstytucja zadowoliła wszystkich" - dodał.

"Wszystkie ugrupowania podejmą w ciągu nadchodzących trzech dni próbę osiągnięcia, jeśli Bóg da, porozumienia w pewnych sprawach, które wciąż budzą rozbieżności - oświadczył Hasani. - Projekt konstytucji został przedstawiony i postaramy się teraz, jeśli Bóg da, rozwiązać sporne sprawy, jakie jeszcze pozostały".

Powiedziawszy to, Hasani odroczył posiedzenie, nie przedstawiając projektu pod głosowanie.

Kilka godzin wcześniej przywódcy szyitów i Kurdów irackich zapowiadali, że mają wspólny projekt konstytucji i jeszcze przed północą, kiedy upływa termin przyjęcia dokumentu, poddadzą go pod głosowanie w parlamencie, bez względu na to, czy spodoba się ich "sunnickim braciom".

Jednak czołowy negocjator reprezentujący arabską mniejszość sunnicką, Saleh al-Mutlak, powiedział, że projekt forsowany przez szyitów i Kurdów "nie doprowadzi do pojednania", bo wciąż przewiduje przekształcenie Iraku w federację, co jest nie do  przyjęcia dla jego społeczności.

Inni przedstawiciele sunniccy ostrzegli, że próba forsowania projektu konstytucji mimo ich zastrzeżeń może doprowadzić nawet do  wojny domowej.

Odroczenie posiedzenia rozpoczętego tuż przed północą miało zapewne pozwolić na przedłużenie prac nad konstytucją bez konieczności przesuwania terminu przyjęcia jej projektu. Termin ten przełożono już raz, z 15 na 22 sierpnia, z powodu rozbieżności w sprawach roli islamu, podziału dochodów z ropy i przekształcenia Iraku w federację. Trzeba było w tym celu wprowadzić poprawkę do  tymczasowej konstytucji Iraku z marca zeszłego roku.

Na wprowadzeniu ustroju federalnego najbardziej zależy Kurdom. Chcą oni uzyskać w konstytucji gwarancję utrzymania szerokiej autonomii, z jakiej korzystają od 1991 roku, kiedy lotnictwo USA i  W. Brytanii zaczęło chronić ich trzy prowincje na północy kraju przed armią Saddama.

Arabscy sunnici, zamieszkujący prowincje pozbawione ropy naftowej, obawiają się jednak, że jeśli wszystkie regiony kraju otrzymają szeroką autonomię, oni będą dyskryminowani przy podziale dochodów naftowych. Twierdzą też, że federalizacja kraju może doprowadzić do rozpadu Iraku na trzy państwa: szyickie Południe, Kurdystan na północy i kadłubowy "Sunnistan" pośrodku.

Arabscy sunnici, uprzywilejowani za Saddama Husajna, stanowią 15- 20 procent ludności Iraku. Choć są mniejszością, mogą odrzucić konstytucję w planowanym na październik referendum ogólnonarodowym, bo wystarczy do tego dwie trzecie głosów "nie" w  przynajmniej trzech z 18 prowincji kraju. Arabscy sunnici stanowią zaś zdecydowaną większość właśnie w trzech prowincjach: Anbar, Niniwa i Salahaddin.

W innych kwestiach, tj. sprawach roli islamu i podziału dochodów z ropy - jak twierdzili w poniedziałek wieczorem politycy szyiccy - osiągnięto kompromis. Według deputowanego Dżalaaldina as-Saghira, przyjęto, że żadna ustawa nie może być sprzeczna z islamem, ale "nie może też naruszać praw człowieka i zasad demokratycznych". Co do wpływów z ropy, przyjęto ogólną formułę, że bogactwa naturalne należą do "narodu irackiego, regionów i prowincji", a  dochody będą dzielone "według potrzeb" na mocy "porozumienia między rządem centralnym i regionami".

Projekt konstytucji, do którego dotarł Reuter, określa Irak jako kraj o ustroju "republikańskim, parlamentarnym, demokratycznym i  federalnym". Nie precyzuje jednak, na czym ów federalizm miałby polegać - tymczasem to właśnie było w ostatnich tygodniach kością niezgody.

Brak precyzyjnych zapisów o modelu federacji świadczy, że szyici i Kurdowie zabiegają o kompromis z arabskimi sunnitami, którzy byli faworyzowani za Saddama Husajna, a teraz nie mogą pogodzić się z przejęciem ich dominującej pozycji politycznej przez szyicką większość.

Na kompromis usilnie nalegają Amerykanie, licząc, że w ten sposób uda się osłabić sunnicką rebelię i że konstytucja będzie podstawą zgody narodowej i nowych, demokratycznych porządków w Iraku.

Tymczasem rebelianci kontynuują ataki. W nocy z niedzieli na  poniedziałek zdetonowali bombę samochodową przy posterunku kontrolnym koło mostu w bagdadzkiej dzielnicy Karada, zabijając ośmiu komandosów policji irackiej i raniąc czterech innych.

W poniedziałek rano ośmiu policjantów i trzech cywilów zginęło w  Taramii, tuż na północ od Bagdadu, gdy wiozący ich autobus wpadł w  zasadzkę urządzoną przez partyzantów.

Dowództwo wojsk USA w Iraku podało w poniedziałek, że podczas akcji bojowej w Tal Afar, 420 km na północny zachód od Bagdadu, przewrócił się amerykański pojazd wojskowy, wskutek czego dwóch żołnierzy poniosło śmierć. Od początku konfliktu w marcu 2003 roku zginęło w Iraku co najmniej 1868 wojskowych amerykańskich.

Policja w Bagdadzie znalazła w różnych częściach miasta ciała sześciu niezidentyfikowanych mężczyzn. Wszystkie ofiary miały ręce skute kajdankami, były związane i zostały zabite strzałem w głowę.

ss, pap

Galeria:
Człowiek roku 2007