Posłanka KO usłyszała trudną diagnozę. „Rak wrócił, pokonam bestię”

Posłanka KO usłyszała trudną diagnozę. „Rak wrócił, pokonam bestię”

Mammograf, zdjęcie ilustracyjne / w kółku: Katarzyna Piekarska
Mammograf, zdjęcie ilustracyjne / w kółku: Katarzyna Piekarska Źródło: Pixabay / AlarconAudiovisual, YouTube / Sejm RP
Posłanka KO poinformowała o nawrocie choroby nowotworowej. W rozmowie z mediami ujawniła szczegóły dot. swojego stanu zdrowia.

Piekarska przypominała w środę na X, że 4 lutego to Światowy Dzień Walki z Rakiem. Stwierdziła, że to dobra „okazja, by przypomnieć o badaniach profilaktycznych”.

O tym, że zachorowała na nowotwór, posłanka KO pierwszy raz dowiedziała się około dwa lata temu. Później świętowała zwycięstwo – chorobę udało jej się pokonać. W 2025 roku usłyszała jednak złe wieści od lekarzy – rak niestety powrócił. W listopadzie poddała się mastektomii (operacji, podczas której usuwana jest pierś). I ponownie wygrała.

Wkrótce ujawniła jednak mediom, że rak wrócił. Szczęściem w nieszczęściu są tu wyniki badania PET, które niedawno odebrała. Pozytonowa tomografia emisyjna wykluczyła przerzuty. – Bałam się bardzo, że mogłabym je mieć – przyznała we wtorek (3 lutego) w rozmowie z „Super Expressem”.

Posłanka KO: Jestem dobrej myśli

Katarzyna Piekarska rozpoczęła leczenie.

Wkrótce będę wiedziała, czy muszę przyjmować tzw. chemię [chodzi o chemioterapię, której poddawani są pacjenci onkologiczni – przyp.red.]. Jestem dobrej myśli, jestem nastawiona optymistycznie. (...) Pokonam bestię – podkreśliła.

Podzieliła się też z redakcją dziennika osobistym wyznaniem. – Niestety rak zbiera gigantyczne żniwo. Moja mama zmarła na raka płuc, bo w porę nie wykryto choroby, za późno poszła na badania. Dlatego apeluję do ludzi, żeby się nie bali i szli badać – zaapelowała.

„Diagnoza to ogromny szok. Wie to każdy, kto to przeżył”

W październiku 2024 r. parlamentarzystka opowiadała nam o emocjach, jakie towarzyszyły jej, gdy po raz pierwszy dowiedziała się o nowotworze. – Zdecydowałam się wtedy spontanicznie zbadać w mammobusie [to mobilny punkt medyczny, w którym można wykonać mammografię – radiografię piersi – red.]. Działanie to uratowało mi życie. Regularnie wykonuję badania, bo jestem genetycznie obciążona – moja mama i jej siostry zmarły na raka – relacjonowała dla „Wprost”.

Jak podkreślała, diagnoza „jest ogromny szokiem”. – Każdy, kto to przeżył, wie, jak stresujący to moment. Sama walczyłam, ale miewałam chwile załamania. Pomoc psychologa okazała się nieoceniona i zachęcam, by osoby chore sięgały po takie wsparcie bez wstydu – zasugerowała.

twitterCzytaj też:
Zapadł wyrok ws. syna posłanki PiS. Miał pobić byłą partnerkę
Czytaj też:
Patoschronisko zamknięte, wicewojewoda awansuje. Litewka nie przebiera w słowach

Źródło: WPROST.pl / „Super Express” / X