Granica śmierci istnieje naprawdę. Tak gaśnie ludzkie ciało

Granica śmierci istnieje naprawdę. Tak gaśnie ludzkie ciało

Martwy człowiek, zdjęcie ilustracyjne
Martwy człowiek, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Śmierć nie następuje w jednej chwili. Gdy ciało zaczyna się wyłączać, mózg jeszcze przez chwilę prowadzi intensywną, niemal burzliwą aktywność. Naukowcy coraz dokładniej wiedzą, co dzieje się z człowiekiem w ostatnich minutach życia.

To, co wielu uznaje za ostatnią granicę świadomości, w rzeczywistości jest precyzyjnie opisanym procesem biologicznym. Gdy ciało zaczyna się wyłączać, mózg jeszcze przez chwilę prowadzi intensywną, niemal burzliwą aktywność. Naukowcy coraz dokładniej wiedzą, co dzieje się z człowiekiem w ostatnich minutach życia.

Śmierć to proces, nie jeden moment

Choć religie i filozofie od wieków próbują nadać śmierci sens, medycyna opisuje ją jako ciąg następujących po sobie zmian biologicznych. Bez względu na to, czy przyczyną jest nowotwór, zawał serca czy starość, w pewnym momencie organizm przekracza punkt, z którego nie da się już zawrócić.

– Niezależnie od przyczyny śmierci, czy to z powodu raka, zawału serca, czy z przyczyn naturalnych, nadchodzi moment, po przekroczeniu którego nie jesteśmy już w stanie zapobiec śmierci – mówi na łamach portalu welt.de Michael Rechenmacher, kierownik Centrum Medycyny Paliatywnej w Szpitalu Uniwersyteckim w Ratyzbonie.

W przypadku śmierci naturalnej proces ten trwa zwykle od trzech do siedmiu dni i – co zaskakujące – wygląda bardzo podobnie u ludzi na całym świecie. – W tym procesie umierający stopniowo się wycofuje, pragnie więcej spokoju i ciszy oraz traci zainteresowanie codziennymi sprawami – wyjaśnia lekarz.

Jak organizm krok po kroku się wyłącza

W trakcie umierania poszczególne narządy przestają działać – serce, płuca, nerki i wątroba. Kolejność może być różna, ale mechanizm jest podobny.

Gdy na przykład zawodzą nerki, toksyny nie są już usuwane z krwi i trafiają także do mózgu. – To uszkadza komórki mózgowe, prowadząc do senności, a nawet utraty przytomności. Naczynia krwionośne w rękach i nogach zwężają się, aby umożliwić przepływ krwi do narządów wewnętrznych. W rezultacie kończyny wydają się znacznie chłodniejsze w dotyku niż kilka dni wcześniej – tłumaczy Rechenmacher.

Ciało ogranicza też zapotrzebowanie na energię. Chory przestaje odczuwać głód i pragnienie. Odwodnienie, które często martwi bliskich, jest elementem naturalnego mechanizmu. Sprzyja bowiem uwalnianiu endorfin, czyli substancji zmniejszających ból. – To znieczula mózg do poziomu, który wywołuje euforię i szczęście – dodaje lekarz.

Mózg działa nawet po zatrzymaniu serca

W końcowej fazie mogą pojawić się lęk, duszność i dezorientacja. – Istnieją również fazy procesu umierania, które mogą być bolesne dla umierającej osoby. Na przykład, gdy pojawia się lęk, niepokój, silny ból lub duszność – zaznacza Rechenmacher. Właściwie prowadzona medycyna paliatywna pozwala jednak skutecznie łagodzić te objawy.

Po zatrzymaniu krążenia mózg nie wyłącza się od razu. – Komórki mózgowe wciąż mają zmagazynowaną energię i są naładowane – wyjaśnia Jens Dreier z Charité.

Kilka minut po ustaniu krążenia pojawia się zjawisko rozprzestrzeniającej się depolaryzacji, gdy potężna fala aktywności elektrycznej przechodzi przez mózg. – Ta fala nie oznacza jeszcze śmierci komórek nerwowych – podkreśla Dreier. Dopiero brak przywrócenia przepływu krwi prowadzi do nieodwracalnego obumarcia neuronów.

Światło w tunelu i granica życia

Około 16 procent osób skutecznie reanimowanych relacjonuje tak zwane doświadczenia bliskie śmierci: widzenie światła, tunelu, przegląd życia czy poczucie głębokiego spokoju. – Z neurobiologicznego punktu widzenia uważam, że te doświadczenia bliskie śmierci można wyjaśnić zjawiskami, które występują na przykład w wyniku niedotlenienia mózgu – mówi Dreier. W dziewięciu na dziesięć przypadków wspomnienia te mają pozytywny wydźwięk.

Prawnie, za moment śmierci uznaje się śmierć mózgu, czyli trwałe ustanie funkcji mózgu, móżdżku i pnia mózgu. Nawet jeśli aparatura podtrzymuje krążenie, człowiek jest wtedy uznawany za zmarłego. To właśnie w tym czasie możliwe jest pobranie narządów do przeszczepu – wyłącznie za zgodą dawcy lub jego rodziny. Czas ma kluczowe znaczenie: serce może być przeszczepione maksymalnie do czterech godzin od pobrania.

Czytaj też:
Na tę chorobę może cierpieć nawet 150 mln osób. Naukowcy odkryli zależność
Czytaj też:
Era singli. Kto po śmierci odziedziczy ich niemałe majątki?

Opracowała:
Źródło: welt.de