Na krótko przed wejściem w życie rozejmu między Izraelem a Hezbollahem - w poniedziałek o godzinie 7.00 rano - izraelskie lotnictwo kontynuowało ataki na cele libańskie, trwała też kampania sił lądowych w południowym Libanie.
Jak podaje agencja Reutera, myśliwce izraelskie dokonały nad ranem w poniedziałek serii nalotów na wschodni i południowy Liban, atakując m.in. punkty na granicy syryjskiej. W zbombardowanej wsi Brital w nocnych nalotach zginąć miało 9 osób. Celem nalotów były też miejscowości w rejonie miasta Sajda (Sydonu).
Izraelskie samoloty rozrzuciły również ulotki nad śródmieściem Bejrutu ostrzegające, że każdy atak z terytorium Libanu spotka się z odpowiedzią. Podobną deklarację złożył Hezbollah, zapowiadając kontruderzenie w razie akcji izraelskich. "To będzie bardzo kruchy rozejm" - powiedział w Bejrucie cytowany przez agencję Reutera zachodni dyplomata.
Na południu Libanu - podaje Reuters - w nocy i w poniedziałek nad ranem dochodziło do zaciętych walk pomiędzy izraelskimi oddziałami a hezbollahami; nie podano jednak żadnych danych na temat ofiar. W niedzielę bojownicy Hezbollahu wystrzelili na północny Izrael ponad 250 rakiet, zabijając jedną osobę i raniąc ponad 90.
pap, ss