Morawiecki może zastąpić Kaczyńskiego

Morawiecki może zastąpić Kaczyńskiego

Jan Maria Rokita
Jan Maria Rokita / Źródło: Newspix.pl / Michal Kolyga
Kaczyński uległ czarowi Morawieckiego. Prawdopodobieństwo, że kiedyś zechce mu przekazać partię, wydaje się duże – mówi Jan Rokita, były polityk.

Jan Rokita: Przyznam się, że odzwyczaiłem się od wywiadów politycznych. Jako wykładowca stałem się bardziej refleksyjny, a nadmiar refleksji rozmówcy może zabić dziennikarzowi rozmowę.

Nam właśnie zależy na refleksji. Ze studentami pan się dogaduje lepiej niż z politykami?

To skomplikowane i zabawne. Lubię swoich studentów, są grzeczni, punktualni i obowiązkowi, ale mam wrażenie, że między mną a nimi jest szklana ściana, która powoduje coraz trudniejszą komunikację. Trochę jak spotkanie Australijczyka z Aborygenem.

To znaczy?

Książki, które czytałem, filmy, które oglądałem, a nawet fakty, które były dla mnie ważne, są im najczęściej zupełnie nieznane. Ale też vice versa. Przynależymy do tego samego narodu, ale na swój sposób są mi oni kulturowo obcy. Kiedyś na wykładzie wspomniałem o „Czarodziejskiej górze”. Po sekundzie się zorientowałem, że nikt na sali nie wie, o czym mówię. Mój Boże, kiedy miałem 20 lat, to była najważniejsza książka mojego życia!

Opozycja narzeka, że młodzi nie interesują się polityką.

Nie ma powodu do narzekania, los polis zawsze interesował nielicznych. Kiedy w latach 80. chodziłem na manifestacje Ruchu Wolność i Pokój, bywało nas dziesięciu, ludzie się z nas śmiali i pokazywali palcami. A poza tym ja akurat obserwuję rozrost młodzieżowych środowisk bardzo emocjonalnie przejętych ideami patriotycznymi. Tego kiedyś nie było.

Pana ten powierzchowny, koszulkowy patriotyzm cieszy?

Generalnie tak. Chociaż czasem śmieszy, bo bywa to bardzo zdziecinniałe, harcerzykowate...

Często też ksenofobiczne.

Każdy trend ma swoje ekstremum. Trend liberalny też miał. Nie pamiętacie, jak kiedyś na uniwersytetach studenci wyznawali Korwin-Mikkego i chcieli prywatyzować wszystko, nawet więzienia? W trendzie wspólnotowym skrajność ma oblicze nacjonalizmu. Zmiana epoki i tyle.

Z czego się bierze ta zmiana trendów?

Jeden z moich ulubionych pisarzy Cat-Mackiewicz powiedziałby, że to za sprawą fluidów kosmicznych. Zmiany trendów społecznych zawsze są zagadką. Jedno jest pewne: jeśli jakiś trend panuje długo, to potem się zmienia.

Nie zadowala nas ta odpowiedź.

Tak myślałem. Mogę poszukać dalej. Moda na patriotyzm to trochę odtrutka na to, co było wcześniej. Żyliśmy w pysznych czasach. Unia Europejska miała dostarczać nam wieczystego pokoju i nieustannie rosnącego dobrobytu. W dodatku miała promieniować na inne kraje i zarażać je ideami wolności i demokracji. Ostatnie lata pokazały, że to mrzonka. Naturalną reakcją na to załamanie się wizji przyszłości jest odwołanie do podstawowych więzi międzyludzkich, do wspólnoty narodowej, która wydaje się trwalsza niż idea paneuropejska. Stąd nawrót patriotyzmu w całej Europie.

Niektórzy chcą z tym walczyć.

Tyle że sprzeciw wobec wielkich trendów społecznych to zawsze walka z wiatrakami. Jakby ktoś w latach 90. chciał walczyć z ideą wolnego rynku albo otwartych granic. Oczywiście, byli wtedy tacy, ale uważanoich za wariatów. Zobaczycie, już za chwilę każdy, kto będzie walczyć z trendem patriotycznym, też zostanie okrzyknięty oszołomem.

Można połączyć ten trend z ideą integracji europejskiej?

Niewątpliwie, jest on dla integracji ryzykowny. Mogę sobie łatwo wyobrazić, że w przyszłym Parlamencie Europejskim (może nie w tym, który wybierzemy wiosną, ale w następnym) zbierze się większość, która pewnego dnia uchwali po prostu rozwiązanie Unii Europejskiej. To scenariusz bardziej realistyczny niż dziś mogłoby się wydawać. Mają rację tacy premierzy, jak Orbán czy Babiš, którzy mówią o tym ostatnio otwarcie. Dlatego zamiast walczyć z nowym trendem, politycy powinni go wkomponować w ideę integracji europejskiej.

Da się to zrobić?

Musi się dać. Inaczej UE kompletnie się rozwali. Są w Europie ciekawi politycy, którzy próbują. Na przykład we Włoszech Salvini.

Jeden z głównych populistów Europy.

To nonsens. Dziwię się, że nazywacie populistą kogoś, kto ma odwagę mówić Włochom, że uratuje ich tylko silna wiara w Boga i liberalny podatek liniowy. To jest w dzisiejszej rzeczywistości radykalne zaprzeczenie populizmu, jeśli to słowo ma jeszcze cokolwiek sensownego znaczyć. Szczerze mówiąc, to chciałbym, żeby ktoś w Polsce głosił takie idee, byłyby mi one bowiem bardzo bliskie. Ale jeśli chodzi o Europę, to kluczowe jest to, że Salvini domaga się, aby Unia przestała walczyć z odradzającym się na całym kontynencie narodowym patriotyzmem. To jest konieczne, jeśli UE ma przetrwać.

Europejska polityka Jarosława Kaczyńskiego czy Viktora Orbána też się panu podoba?

Orbána pod tym względem przesadnie nie cenię. A raczej powiedziałbym nawet: nie rozumiem. Czytam te jego przemówienia i ciągle nie wiem, co takiego atrakcyjnego miałoby tkwić w rozwijanej przez niego ideologii „nieliberalnej Europy”. Natomiast polityka Kaczyńskiego w sprawach europejskich wydaje mi się racjonalna. On mówi wprost, że „tylko szaleniec może wyprowadzić Polskę z Unii”, a jednocześnie jest gotów na ostry spór z Komisją Europejską w obronie prawa Polski do reformowania państwa. Taki wariant mi odpowiada. Co więcej, może to być model dla całej Europy. Coraz więcej krajów UE będzie podążać tą drogą.

Wizja Polski według PiS też panu odpowiada?

Tego nie powiedziałem. Wy ciągle patrzycie na mnie tak jak na różnych działaczy, którzy mają umysły przemielone przez partie. Ja natomiast bardzo sobie cenię fundamentalnepoczucie wolności intelektualnej. Nie stoję i nigdy stać nie będę w żadnym szeregu, to kwestia nonkonformistycznego charakteru i domowego wychowania. Więc też w obecnych rządach coś może mi się podobać, a coś innego nie.

Wracając do wizji Kaczyńskiego…?

To nie jest moja wizja państwa. PiS jest etatystyczny, tymczasem ja uważam, że etatyzm jest głupotą, zwłaszcza w gospodarce. PiS jest też centralistyczny, a ja uważam, że centralizm i idąca zawsze w jego ślad choroba „resortowości” to szkodliwe mechanizmy zarządzania państwem. Te dwie główne idee PiS uważam za szkodliwe. Ale kompletnie inną sprawą jest to, czy większość parlamentarna, która dla tego typu programu dostała w wyborach mandat społeczny, ma prawo go realizować. Moim zdaniem ma. Jeśli rolą Brukseli będzie blokowanie prawa suwerennych państw do prowadzenia reform, to w Europie zapanuje powszechna wrogość do idei integracji. A Unia na pewno czegoś takiego nie przetrwa.

Uważa pan, że przejęcie sądów to reforma?

Bez wątpienia tak, chociaż wasze pytanie z góry ma wykluczyć taką odpowiedź. Przez lata uczestniczyłem w debatach nad reformą sądownictwa w Polsce. I zawsze kończyły się one konkluzją, że korporacyjny ustrój sądów wszelkie reformy uniemożliwia. Od lat było jasne, że korporacyjny model wymiaru sprawiedliwości to katastrofa. Dobrze pamiętam, jak sędziowie zablokowali umiarkowany pakiet reform, jakie chciała niegdyś zrobić minister Suchocka. Pracowałem blisko z mądrym prof. Rzeplińskim, który w 2005 r. natchnął mnie ideą, iż warunkiem naprawy systemu sprawiedliwości jest wyrwanie sędziom Krajowej Rady Sądownictwa. Dzisiaj profesor wymachuje już tylko sztandarem na barykadach, a bycie na barykadzie w naturalny sposób zwalnia od powinności myślenia. Muszę mocno powiedzieć,że w jakimś sensie chylę czoła przed Kaczyńskim i Ziobrą, że zdecydowali się na reformę, o której wszyscy od dawna wiedzieli, że jest konieczna, ale bali się jej jak ognia.

PiS po prostu przejmuje sądy. Taka to reforma.

Mylicie się. Sednem zmiany jest zmiana ustroju, w wyniku której trzecia władza nie będzie przez państwo bezwarunkowo dzierżawiona korporacji prawniczej. Natomiast im silniejszy konflikt polityczny przy tej okazji, tym bardziej ujawnia się dobrze znana cecha PiS, jaką jest sceptycyzm tej partii wobec wszelakich instytucji. Dobrze przecież wiadomo, że PiS jest ugrupowaniem głęboko anty instytucjonalnym, powiedziałbym wręcz, sarmackim. To nie jest partia z ducha Konstytucji 3 maja, czyli jakobinów i masonów z Hugonem Kołłątajem na czele, tylko raczej partia zrodzona z tradycji konfederacji barskiej, która chciała porwać króla. Nie ma się co na to oburzać, bo to jest niezwykle silny nurt w polskiej tradycji politycznej. Mnie nie jest to tradycja bliska, ja się wychowałem na Bobrzyńskim i krakowskich stańczykach, ale przyjmuję do wiadomości, że Kaczyńskiemu – tak. On zresztą nie ukrywa, że instytucje najczęściej są przeszkodą, żeby coś dobrego dla Polaków zrobić.

„Żeby coś dobrego zrobić”, musi podbić instytucje?

Tak. Są dwa sposoby radzenia sobie ze złymi instytucjami: reformowanie ich albo personalny podbój. W przypadku Trybunału Konstytucyjnego PiS zadowolił się podbojem, choć liczni pisowscy intelektualiści naiwnie organizowali intelektualne seminaria na temat rewolucji w samym modelu sądownictwa konstytucyjnego. Jak się pojawiła sędzia Przyłębska, to wszystkie te zamiary wzięły w łeb. Z sądami jest trochę inaczej, bo Ziobro nie tylko rozstawia tam swoich ludzi, ale uderzył także w korporacyjny ustrój sądów. Dlatego tutaj zmiana ma szanse być prawdziwa i głęboka. A wszystkie te reformy mają jeszcze jeden cel, który Kaczyński zawsze określał jako swój priorytet: „przebudowę społeczną”.

To znaczy?

Zdaniem prezesa PiS elity, które wytworzyły się w czasach przełomu 1989 r., powinny w końcu być zdetronizowane. Na ich miejsce ma powstać nowa elita, wytworzona „z ludu”. W związku z tym, wbrew temu, co twierdzi opozycja, podbój instytucji nie jest z perspektywy Kaczyńskiego po prostu zawłaszczaniem państwa. Jest czymś znacznie większym i bardziej szlachetnym: jest częścią koniecznej wielkiej zmiany społecznej.

Czyli walka o sądy to…

…walka o Polskę. Żeby zrozumieć Kaczyńskiego, trzeba mieć zdolność zobaczenia takiego punktu widzenia. Skądinąd, wizja krążenia elit jest stara, pochodzi jeszcze od wielkiego Vilfreda Pareto, Kaczyński tylko wyciąga z niej wnioski. Sam przez dłuższy czas obracałem się wśród elity III RP i doskonale znam jej przywary i słabości. Myślę nawet, że znam je lepiej niż Kaczyński...

Wymiana elit jest konieczna?

To warunek istnienia zdrowego społeczeństwa. Dlatego nie uważam, żeby działania Kaczyńskiego w tej dziedzinie miały tylko złe strony. Kiedy patrzę na sporą liczbę młodych, zdolnych ludzi, którzy weszli na kluczowe funkcje w administracji i w państwowych spółkach, to myślę sobie: chapeau bas. Zwłaszcza Morawiecki odgrywa tu pozytywną rolę. On modyfikuje, racjonalizuje Kaczyńskiego ideę przebudowy, pokazując, że można ją praktykować, jak przyspieszony awans młodych, dobrze wykształconych poliglotów, świetnie znających dzisiejszy świat. Ten aspekt jego polityki mi się bardzo podoba, to może być w ogóle na przyszłość duża rzecz.

Problem w tym, że te nowe elity są całkowicie podległe partii.

To akurat wielka skaza dzisiejszej rzeczywistości. Jest bardzo wielu ludzi, którzy pozwolili partiom na to, aby przemieliły ich umysły. Dlatego tyle bredni słyszymy w debacie publicznej od „przemielonych” polityków, aktywistów, profesorów, aktorek czy (last but not least) dziennikarzy. I żeby była jasność, stopień partyjnego sfanatyzowania dziś wydaje mi się ciut silniejszy po stronie przeciwników obecnej władzy.

Ale dziś rządzi PiS i problemem jest zawłaszczanie państwa przez tę opcję.

Wbrew częstemu przekonaniu dzisiejszy PiS nie jest monolitem. Przywództwo Kaczyńskiego nie daje efektu monolitu, gdyż ma charakter punktowy. Mówiąc inaczej: moc tego przywództwa jest duża, ale zakres niewielki. Prezes wkracza w kryzysach, takich jak ten z nagrodami dla członków rządu, po czym się wycofuje. W tej sytuacji PiS staje się konglomeratem wielu różnorodnych grup interesów i frakcji, które ostro walczą ze sobą o wpływy. To może najwyraźniej widać w nieustannej rywalizacji o wpływy w państwowym sektorze gospodarki, gdzie prezesów wymienia się jak rękawiczki.

Wiele się mówi o rosnącej pozycji Morawieckiego. Wierzy pan, że on zmieni PiS?

To ważne pytanie. Trzeba je postawić nawet mocniej: czy Morawiecki ma szanse przejąć PiS?

Przejmie?

Nie wiem. Ale wygląda na to, że Kaczyński uległ jego czarowi, ma do niego wielkie zaufanie i jest w stanie wybaczać liczne błędy. To coś znaczy. Prawdopodobieństwo, że kiedyś zechce mu przekazać partię, wydaje się duże.

To chłodna analiza. A pana ocena?

Pytacie mnie, czy przejęcie przywództwa w PiS byłoby dobre dla Polski? Odpowiadam: w moim przekonaniu tak. Przy wszystkich, czasem irytujących manierach Morawieckiego, głównie zresztą retorycznych, uważam, że jego wpływ na PiS jest pozytywny.

Co pan ma na myśli, mówiąc o irytujących manierach?

Na przykład to, że pytany o stan finansów publicznych odpowiada dziennikarzowi, że trzeba kochać Polskę, aby dbać o finanse. Do tego cała ta jego obsesja potępiania ćwierćwiecza niepodległości, wywodząca się z wychowania w samym środku środowiska Solidarności Walczącej. To wszystko bywa nieznośne. Ja jednak wolę patrzeć nie na to, co Morawiecki mówi, ale co robi. A odkąd znalazł się w rządzie Szydło, odgrywał tam rolę tego, który blokuje projekty najbardziej etatystyczne i centralistyczne. Lista jest naprawdę długa: od sporu z Kowalczykiem, Ziobrą i Kamińskim o niskie podatki dla biznesu, aż po walkę z Rafalską o rynkowy model systemu emerytalnego. A jako premier w końcu postawił tamę rozwiązłości finansowej rządu. Stanowczość, z jaką walczył z żądaniami finansowymi grupy kobiet pod wodzą Hartwich okupującej parlament, była dla mnie imponująca, jeśli zważyć na ryzyko wrogości opinii publicznej, jakie musiał podjąć. Takie rzeczy budzą mój szacunek dla polityka.

Morawiecki wydaje się też mieć większy szacunek dla instytucji państwa niż Kaczyński.

Nieporównywalnie większy! Kto wie, może to jest właśnie zasadnicza zmiana, którą wprowadzi do PiS.

Jak rozumiemy, cieszy się pan, że zastąpił on Beatę Szydło. Tym bardziej że wspomniał pan o „rozwiązłości finansowej” jej rządu.

To prawda. Co do kwestii finansów, uważam za absolutną oczywistość, że w takim momencie jak dziś, kiedy mamy najlepszą koniunkturę gospodarczą od chwili odzyskanej w 1989 r. niepodległości, już dawno Polska powinna mieć trwałą nadwyżkę budżetową. Tak, jak mają mądrze rządzone Niemcy. Ciągle powracający deficyt jest wynikiem złej polityki.

A kwestie ideologiczne? Najgłośniejszą była sprawa ustawy o IPN.

To był olbrzymi błąd, dowód małej wyobraźni. Trzeba być świadomym tego, że zarówno w Izraelu, jak i w diasporze żydowskiej istnieją olbrzymie pokłady fobii w stosunku do Polaków. Nie wypływały one na światło dzienne tylko dlatego, że były tłumione przez wielkie żydowskie organizacje i państwo Izrael. Także nasz naród ma głębokie pokłady żywiołowego antysemityzmu, który jednak twardo trzymany był pod korcem przez państwo polskie, świadome, jak bardzo może on być niebezpieczny. W efekcie przywykliśmy do tego, że można źle o Żydach myśleć, ale nie wolno o tym mówić. Ta wielka afera, jak wybuchła po uchwaleniu sławetnego art. 55a, sprawiła, że hamulce po obu stronach puściły. Z dużą szkodą dla Polski.

I rządzący powinni o tym wiedzieć.

Co prawda Morawiecki bardzo zręcznie z tego wyszedł. Zminimalizował szkody polityczne, a było naprawdę groźnie. Sam się bałem, że w pewnym momencie pojawi się tweet Donalda Trumpa w rodzaju: „Ameryka nie zamierza bronić krajów, które fałszują Holocaust”. Bogu dzięki, tak się nie stało.

Mówi pan o szkodach politycznych. A społeczne?

Na wiele lat przesunęła się granica politycznej poprawności, zarówno w Izraelu, jak i w Polsce. Dziś w Polsce o wiele więcej można powiedzieć złego o Żydach, a w Izraelu o Polakach. Wzajemne uprzedzenia wyszły spod korca. To wielka szkoda.

A jak widzi pan przyszłość opozycji?

Opozycja jest w kryzysie z powodów strukturalnych. Po raz pierwszy ma naprzeciwko siebie ekipę rządzącą, która ma absolutną przewagę parlamentarną. W ciągu 25 lat demokracji nigdy nie mieliśmy takiej sytuacji. To jest problem, bo opozycja siłą rzeczy musi udawać przed zwolennikami, że jednak coś może, tymczasem w rzeczywistości nie może nic. Upokarzająca sytuacja. Dlatego ja bym się już nie pastwił nad tym biednym Schetyną czy Lubnauer. Są bezradni z obiektywnych przyczyn.

Obiektywnie nie mogą nic?

Muszą rozwiązać dwa trudne dylematy. Pierwszy: czy iść wielkim frontem, czy dbać o suwerenność swoich ugrupowań. Racją politycznego bytu Grzegorza Schetyny jest utrzymanie odrębności Platformy, więc siłą rzeczy musi on skrycie walczyć z ideą jednolitego frontu, udając zarazem publicznie, że jest jego zwolennikiem.

A drugi problem?

Skala radykalizmu. Oni po prostu przedobrzyli. Rozpętali takie negatywne namiętności, że już nie wiedzą, co mają zrobić dalej. Każdego dnia stawiają sobie teraz pytanie: jak jeszcze zaostrzyć grę? No i takie jest źródło tej nonsensownej retoryki o totalitaryzmie, dyktaturze, sojuszu z Putinem i wielu innych banialuków.

A Donald Tusk? Wróci do gry?

Tusk jest skrajnym oportunistą. Od zawsze marzy mu się prezydentura, ale przyjmie ją tylko wtedy, gdy zostanie mu ona złożona pod nogi. Jeśli będzie ryzyko klęski, moim zdaniem nie wystartuje.

A jeśli chodzi o Platformę?

Tusk jest zainteresowany tym, żeby nie było Schetyny i żeby nie było PO.

Platforma to jego dziecko.

Którego nigdy nie cenił. O ile Kaczyński zawsze kochał swoją partię, o tyle Tusk zawsze swojej partii nie cierpiał.

Przesadza pan.

Ani trochę. Kaczyński jest kimś, dla kogo partia jest domem i przystanią. Zawsze słynął z tego, z jaką lubością odwiedzał komórki partyjne w Psiej Wólce, opowiadając z radością, iż spotka tam znowu jakiegoś pana Józia, który w 1992 r. przyjechał ze sztandarem na antywałęsowską demonstrację. A Tusk? Ciągle jęczał: „Jezu! Znowu muszę do tych matołów gdzieś tam jechać!”.

Nadal nie rozumiemy, dlaczego Tuskowi zależy, żeby nie było PO.

To proste. Tusk może zostać prezydentem w dwóch przypadkach. Albo jeśli PO przetrwa i osiągnie wybitny sukces wyborczy. Na razie niewiele na to wskazuje. Albo gdy powstanie zjednoczony front opozycji, który zaprosi go do wjazdu na białym koniu do Polski. Warunkiem tego drugiego wariantu jest odejście Schetyny i kryzys Platformy. Myślę, że to jest opcja, na którą stawia teraz Tusk.

Jest pan ciągle aktywnym komentatorem polityki. Nie ciągnie pana, żeby wrócić?

W swoich decyzjach życiowych staram się być konsekwentny. Gdy dziesięć lat temu podejmowałem decyzję o odejściu, uważałem, że jest ona dobra. Dziś wiem, że była bardzo dobra. Bo w tym czasie polska polityka rozwinęła się w kierunku tak skrajnie wrogich namiętności, paraliżujących wszelką myśl państwową, że już z pewnością nie mógłbym się w niej odnaleźć. Moją pasją życiową w polityce było przecież wyłącznie budowanie państwa.

Dziś bliżej panu do PiS czy do Platformy?

Nie czuję emocjonalnej więzi ani z jedną, ani z drugą stroną.

Jest pan więc symetrystą?

To głupie określenie, bo zakłada partyjną pogardę dla rozumu.

Syndrom odstawienia pan miał?

Nie miałem. Moment wyjścia z polityki przeżyłem jako coś na kształt wyzwolenia. Co prawda byłem przekonany, że znalezienie nowego sposobu na życie po pięćdziesiątce będzie trudne. Okazało się, że nie jest.

W tym czasie miał pan propozycje powrotu?

Miałem, bardzo miłe i interesujące. I za nie dziękuję. Ale się nie zdecydowałem. Moje życie jest dziś lepsze i bardziej sensowne, niż byłoby, gdybym każdego dnia miał się szamotać w polityce. Mogę się przyznać, że te 18 lat, które spędziłem w polityce, to był czas, kiedy prawie nie czytałem książek. Z braku czasu. Teraz mam czas na lektury, spędzanie czasu we Włoszech, pogłębianie duchowości, pracę nad sobą...

Dlaczego Włochy?

Bo to ojczyzna chrześcijaństwa i ojczyzna naszego renesansowego poczucia piękna. A więc moja ojczyzna. Lubię Kraków, ale w Rzymie, a zwłaszcza w ukochanej Sienie, czuję się nawet lepiej. Zwłaszcza od czasu, gdy w tym roku komuniści po raz pierwszy od II wojny światowej przegrali tam w końcu wybory na burmistrza.

I żadnych ekscentrycznych marzeń na czas emerytury pan nie ma?

Ekscentryzm jest plagą naszych czasów! Wszyscy chcą zwracać na siebie uwagę, zrobić z siebie jakieś widowisko. To naprawdę straszne. Ja absolutnie nie chcę. Wywiadów też nie udzielam, dla „Wprost” zgodziłem się wyjątkowo. Powtarzam w duchu: „Boże, pozwól mi zostać normalnym i normalnym umrzeć!”. g

© Wszelkie prawa zastrzeżone

Okładka tygodnika WPROST: 33/2018
Więcej możesz przeczytać w 33/2018 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 33/2018 (1848)

  • Czas na Okrągły Stół. A nawet na dwa 12 sie 2018, 20:00 Ostatnie odsłony sporu wokół reformy sądownictwa i Sądu Najwyższego pokazują, że państwo polskie zaczyna być niewydolne. Do niedawna niszczący konflikt polityczny utrudniał konstruktywne dyskusje o przyszłości naszego kraju, teraz... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 12 sie 2018, 20:00 JAROSŁAW KACZYŃSKI, PREZES PIS, KRZYWYM OKIEM PATRZY NA WEWNĘTRZNE WALKI W OBOZIE WŁADZY. Podobno ostatnio otwarcie tego zakazał. – Nie wolno się zwalczać wewnętrznie, bo to jest działanie przeciwko całemu obozowi – mówi polityk z... 6
  • Obraz tygodnia 12 sie 2018, 20:00 100 proc. przegranych zaliczyły polskie drużyny w eliminacjach piłkarskiej Ligi Europy Przegrany Robert Janowski stracił program tv „Jaka to melodia?” i milion złotych rocznego dochodu, bo spadła jego oglądalność, a za kulisami... 9
  • Info radar 12 sie 2018, 20:00 IPN ukrywa akta śledztwa w sprawie Lecha Wałęsy IPN odmówił udostępnienia prasie akt umorzonego przez siebie śledztwa w sprawie podrabiania teczki „Bolka”. W lipcu białostocki oddział IPN umorzył śledztwo w sprawie podrabiania w... 10
  • Rocznice w służbie kampanii wyborczej 12 sie 2018, 20:00 PREZYDENT GDAŃSKA PAWEŁ ADAMOWICZ I SZEF MON MARIUSZ BŁASZCZAK KŁÓCĄ SIĘ O UROCZYSTOŚCI NA WESTERPLATTE w 79. rocznicę wybuchu II wojny światowej. W ubiegłym roku podczas obchodów na Westerplatte doszło do nieprzyjemnego incydentu –... 10
  • Przyszłość Kościoła 12 sie 2018, 20:00 Lewo ZBLIŻA SIĘ KOLEJNE WIELKIE ŚWIĘTO KOŚCIOŁA, KTÓRY W POLSCE ZAJMUJE PO ZYCJĘ DOŚĆ NIEZWYKŁĄ. Przede wszystkim dlatego, że sam jest przedmiotem wiary, którą szerzy. Znacząca część katolików wierzy po prostu w tę instytucję... 13
  • Ordynacja, czyli nowa gra prezydenta 12 sie 2018, 20:00 Najpóźniej w piątek Andrzej Duda zdecyduje, czy podpisać nową ordynację do Parlamentu Europejskiego, dającą przewagę dużym partiom. Prezydent nie kryje, że skłania się ku wetu. 15
  • Upadek Ryszarda Petru 12 sie 2018, 20:00 Założyciel Nowoczesnej dostał od Roberta Biedronia czarną polewkę. Według naszych informacji prezydent Słupska nie widzi dla niego miejsca w swoim nowym projekcie politycznym. – Petru w jego oczach skompromitował na długo nie tylko... 18
  • Rewolucja 2 sierpnia 12 sie 2018, 20:00 Od trzech lat wszyscy przeciwnicy rządów PiS łamią sobie głowy nad czymś, co wygląda jak kwadratura koła. Co mianowicie należałoby zrobić, aby przełamać skutki nieznośnego faktu, iż w wyborach 2015 r. PiS zdobył absolutną... 19
  • Celofanowa prezydentura 12 sie 2018, 20:00 Jeżeli prezydent nie podpisze ordynacji, to rozgniewa Kaczyńskiego, ale zachowa zdolność manewru w staraniach o reelekcję – mówi politolog dr Marek Migalski. 20
  • Powrót Macierewicza 12 sie 2018, 20:00 Prezes PiS poprosił Macierewicza o przeprowadzenie całościowej oceny stanu armii – dowiedział się „Wprost”. W partii spekuluje się, że polityk wróci do rządu. 23
  • Malowana psycholog 12 sie 2018, 20:00 Sabina Zalewska, kandydatka PiS na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka, przedstawiana jest jako psycholog, choć nim nie jest. Jej kariera naukowa kryje też kilka innych ciekawostek. 26
  • Morawiecki może zastąpić Kaczyńskiego 12 sie 2018, 20:00 Kaczyński uległ czarowi Morawieckiego. Prawdopodobieństwo, że kiedyś zechce mu przekazać partię, wydaje się duże – mówi Jan Rokita, były polityk. 29
  • Wysłuchać pana Sebastiana 12 sie 2018, 20:00 Wrzuciłam na fejsbuka zdjęcia z parady równości w Berlinie, w której maszerowało w tym roku pół miliona ludzi. Odezwał się m.in. pan z Piotrkowa Trybunalskiego, nazwijmy go po prostu Sebastian. Napisał, że w Polsce tego na szczęście... 33
  • Modo polo 12 sie 2018, 20:00 Zawsze mówiono, że Polacy mają zły gust i ubierają się kiczowato. Tak się jednak złożyło, że chwilowo podążają za najnowszymi trendami. 35
  • Jak się ubierają politycy 12 sie 2018, 20:00 Polityk, zanim wejdzie na świecznik, musi popracować nad własnym wizerunkiem. 38
  • Bunt komorników 12 sie 2018, 20:00 Wściekli na ministra Ziobrę, który zamyka ich zawód. Rozgoryczeni zachowaniem starych kolegów po fachu, którzy tępią nową konkurencję. Młodzi komornicy chcą odchodzić z zawodu. 51
  • Hossa Bessa 12 sie 2018, 20:00 Straty przez brodaczy Gillette ma problem. Coraz więcej mężczyzn na świecie nie chce się golić. Amerykański producent maszynek do golenia przeprowadził własne badania. Wychodzi na to, że mężczyźni golą się średnio 3,2 razy na... 56
  • Poznań z nowym muralem 12 sie 2018, 20:00 W mieście odsłonięto wyjątkowy mural upamiętniający setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości i wybuchu powstania wielkopolskiego. 57
  • Apartheid wraca w RPA 12 sie 2018, 20:00 Podszyty nacjonalizmem populizm działa również w Afryce. Rząd Południowej Afryki chce wywłaszczyć z ziemi białych obywateli. Wielcy posiadacze są bezpieczni, pod warunkiem że są czarni. 59
  • „Dziwny jest ten świat...” 12 sie 2018, 20:00 W polityce zagranicznej nudno może bywało w XIX w. – po kongresie wiedeńskim – ale ta „nuda” trwała krótko, a ponadto zakończyła się dość gwałtownie: powstaniem niepodległego Królestwa Belgii (najmłodsze państwo Europy... 63
  • Ból trzeba leczyć 12 sie 2018, 20:00 Ból ma negatywny wpływ na przebieg choroby, niekorzystnie wpływa na psychikę chorego, odbiera chęć do leczenia – mówi dr Elwira Góraj, specjalista medycyny paliatywnej. 64
  • W Gdyni padł rekord świata 12 sie 2018, 20:00 Podczas szóstej edycji Enea IRONMAN 70.3 Gdynia rekordowa okazała się nie tylko temperatura, ale przede wszystkim wyniki i liczba uczestników. 66
  • Znajome z fast foodów 12 sie 2018, 20:00 Do zwierząt mamy niejednoznaczny stosunek: jedne kochamy i pieścimy, innych się boimy, a jeszcze inne zabijamy w przemysłowy sposób i zjadamy. Najmniej szczęścia mają kury – ponad dziewięć na dziesięć zwierząt lądowych, które zabijamy w celach konsumpcyjnych, to kury. 69
  • Know How 12 sie 2018, 20:00 Rozświetl swoje mieszkanie Ciemny, niemal pomarańczowy „Zachód słońca na sawannie” czy jasna, niebiesko-zielona „Zorza polarna”. A może biało-różowy „Wiosenny kwiat” lub przyciemniony „Tropikalny zmierzch”. Zestaw... 71
  • Uziemione asy 12 sie 2018, 20:00 Wojenne wyczyny polskich lotników w Wielkiej Brytanii obrosły legendą, którą chętnie karmi się popkultura. Ich powojenne losy to często materiał na dramat. 74
  • Bitwa o widza 12 sie 2018, 20:00 Czekaliśmy na zrealizowany za granicą gwiazdorski film wojenny o heroicznych czynach Polaków. I się poniekąd doczekaliśmy. Choć to obraz bardziej potrzebny Anglikom niż nam. 78
  • Powróćmy jak za dawnych lat 12 sie 2018, 20:00 Ta płyta może połączyć hipsterów i ich dziadków. „Za Foggiem idzie coś więcej niż tylko piosenki. Idzie historia przywiązania do miasta i do ludzi” – mówi Jan Młynarski, który z Marcinem Maseckim nagrał utwory Mieczysława Fogga w nowych wersjach. 82
  • Reżyser walczący z wiatrakami 12 sie 2018, 20:00 Film o Don Kichocie powstawał prawie 30 lat. Ale jego reżyser Terry Gilliam miał pecha nie tylko przy tej produkcji. 86
  • Wydarzenie 12 sie 2018, 20:00 Przypomnienie Andrzej Łuczeńczyk zmarł w sierpniu 1991 r. Miał 45 lat i mógł napisać jeszcze wiele świetnych utworów. Niestety, los zdecydował inaczej. Pisarz zostawił tylko dwa niewielkie tomiki opowiadań, trzy krótkie powieści... 89
  • Film 12 sie 2018, 20:00 Simpsonowie średniowiecza Matt Groening znów odziera naszą rzeczywistość z kojącego filtra kultury popkulturalnej. Już kiedyś obnażył jej mity w „Simpsonach”, potem wyobrażał sobie przyszłość w „Futuramie”. W animowanych... 90
  • Muzyka 12 sie 2018, 20:00 ELEKTRONIKA Perwersyjna przyjemność Druga płyta niemieckiej producentki, DJ-ki, kompozytorki i muzyczki będzie zdecydowanie jednym z najgoręcej komentowanych albumów z muzyką elektroniczną. Już przy okazji debiutu Heleny Hauff trzy lata... 91
  • Książka 12 sie 2018, 20:00 SZTUKA Trzy razy Lizbona Literatura to pragnienie, by zamieszkać w umyśle innego, niczym intruz w zamkniętym domu, widzieć świat jego oczyma” – napisał w swojej powieści Antonio Muñoz Molina. Jednym z jej bohaterów jest pisarz, który... 92
  • Kalejdoskop 12 sie 2018, 20:00 TEATR Z ziemi polskiej do włoskiej To już tradycja, że dwie warszawskie sceny – Polonia i Och-Teatr – grają w wakacje przed swoimi siedzibami. Zamiast biletów widownia zaopatruje się raczej w przeciwsłoneczne parasole oraz butelki z... 93
  • Kulturalna trzynastka 12 sie 2018, 20:00 Grzegorz Halama AKTOR KABARETOWY, FILMOWY I TEATRALNY, PARODYSTA 1. Jakie zaległości kulturalne chcesz nadrobić podczas urlopu? Filmy, seriale, książki, muzyka… tradycyjnie. 2. Którym bohaterem z literatury chciałbyś być i dlaczego?... 94
  • Serial, odcinek pierwszy 12 sie 2018, 20:00 Stary dobry sposób felietonistów: jak się nie wie, o czym napisać, to należy po prostu o czymś konkretnym i ciekawym opowiedzieć. Jak przyjaciółce przez telefon. No to, myślę sobie, opowiem wam, jak wygląda od podszewki granie w... 95
  • Pociąga mnie cisza 12 sie 2018, 20:00 Cenię sobie kontakt z ludźmi, którzy nie ulegają sztampowemu podejściu do życia, do kultury. 96
  • Bezpieczeństwo w sieci 12 sie 2018, 20:00 Każdy, kto nie wyobraża sobie życia bez trybu online, powinien wiedzieć, jak w sieci chronić swoje dane. 97
  • Zrób sobie… Trumpa 12 sie 2018, 20:00 Opalenizna, fryzura, a może idealne usta? Czym prezydent USA uwodzi rosyjskiego przywódcę? 98

ZKDP - Nakład kontrolowany