Polak mimo woli

Polak mimo woli

Michał Urbaniak
Michał Urbaniak / Źródło: mat. prasowe
Już wtedy wiedziałem, że tak naprawdę urodziłem się czarny i moje miejsce na ziemi to Nowy Jork – tak Michał Urbaniak wspomina lata 60. Właśnie nagrał w USA płytę „For Warsaw with Love” z okazji 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

Jak do tego doszło?

Pomyślałem, że warto wykorzystać okazję, aby nagrać światową płytę, ale o polskim zabarwieniu. Wysłałem do wszystkich przyjaciół muzyków krótki list z linkami do historii Powstania Warszawskiego i na płycie gram z największymi gwiazdami – Herbie’em Hancockiem, Marcusem Millerem, Michaelem „Patches” Stewartem, Davidem Gilmourem czy Lennym White’em.

Dla pana to żaden kłopot, żeby w krótkim czasie zorganizować nagrania z najlepszymi?

Niezupełnie. Najlepsi muzycy są bardzo zajęci. Gdyby było więcej czasu, byłoby więcej gwiazd. Mało brakowało, a zaśpiewałaby Erykah Badu.

Lubi pan jej twórczość?

To przecież królowa. Raz dostałem od niej całusa. Byłem na koncercie w Szczecinie, na after party młodzi muzycy przedstawili mnie Eryce jako tego, który nagrał płytę z Milesem Davisem. Wyznała, że całe życie chciała zaśpiewać z Milesem Davisem. Uściskała mnie, zdjęła z szyi naszyjnik z amuletem i założyła na moją szyję. Niestety, przy tej płycie nie udało się nam zgrać czasowo.

Jaki jest pana stosunek do Powstania Warszawskiego?

Osobisty. Dzień przed wybuchem, gdy miałem zaledwie siedem miesięcy, mama wywiozła mnie z Warszawy do Piotrkowa Trybunalskiego. Udawała Niemkę, chociaż znała tylko kilka słów. Opowiadała mi o tym z dumą, pewnie w ten sposób nam życie uratowała. Pamiętam też jak przez mgłę obraz zburzonej Warszawy, to jedno z najstarszych wspomnień z dzieciństwa.

To smutne wspomnienia, a płyta jest wesoła, energetyczna.

Dlaczego miałaby być smutna?

Nie wiem, czy wszyscy są gotowi obchodzić rocznicę powstania, rapując i tańcząc.

A jak czarnoskórzy obchodzą pogrzeb? Klaszczą, śpiewają, tańczą, choć serce im pęka, a łzy płyną z oczu. To jest hołd dla przodków. Energia, emocje – to jest jazz, soul i gospel.

Na płycie pojawiają się wariacje z wykorzystaniem fragmentów piosenki „Autobus czerwony” Andrzeja Boguckiego i Chóru Czejanda.

To symbol. Takim autobusem jeździłem w Warszawie do szkoły. Ja jestem człowiekiem drogi, moje życie to podróż. A wszystko zaczęło się w czerwonym autobusie.

Czy pana goście na płycie wiedzieli, z jakiej okazji grają?

Wzruszyli mnie, bo zainteresowali się powstaniem, czytali o Warszawie. Musiałem hamować zapał młodego rapera, bo zaczął wykrzykiwać po polsku „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Wytłumaczyłem mu niuanse między pamięcią historyczną a nacjonalizmem.

W ostatnich czasach nacjonalizm w Polsce ma się szczególnie dobrze.

Nie tylko w Polsce.

W USA także. Widzi pan zmiany w nastrojach społecznych za rządów Donalda Trumpa?

Rasizm w USA nigdy się nie skończył, choć jest w białych rękawiczkach. Raz biali czarnych, potem na grzywie antyfali czarni dyskryminują białych. Trump mówi jedno, społeczeństwo myśli swoje. Ale nie da się ukryć, że podziały między kolorami skóry się pogłębiają. System demokracji trwa już dość długo, a nikt nie powiedział, że zawsze i wszędzie się sprawdzi. Kto wie, czy nie czas na jakieś zmiany?

Na lepsze?

Niekoniecznie. Eksperymenty mogą boleć. Zdaję sobie sprawę, że na świecie trwa poszukiwanie nowych propozycji. Dziś wszystko jest polityką. Nie przypuszczałem, że nawet moja płyta może mieć oddźwięk polityczny.

A ma?

Z jakiegoś powodu wszyscy nerwowo pytają, czy nie obawiam się reakcji władzy. A ja nie wiem, dlaczego w ogóle miałbym się tym przejmować. Nie mogę powiedzieć, że polska polityka mnie nie dotyczy, ale nie żyję tym tematem przesadnie. Jestem za Unią Europejską. Tylko dlatego po 30 latach zacząłem przyjeżdżać do Polski. Dziś jestem nowojorczykiem z wyboru i Polakiem mimo woli. Chociaż tak się składa, że coraz częściej goszczę w Warszawie.

I jak się panu podoba?

Warszawa stała się metropolią. Ale nie rozumiem, dlaczego o godz. 22.00 wszystko jest pozamykane. W Paryżu, Berlinie, Nowym Jorku o tej godzinie dopiero pada słynne pytanie: „Jadłeś już?”. W Warszawie musisz poczekać do rana albo jechać na stację benzynową po parówkę. W Polsce niepokoi mnie młodzież. Spotkałem się wiele razy ze zdaniem, że gdyby człowiek dostał od państwa pieniądze, nie chciałby pracować. Młodzi nie wierzą, że w Polsce warto mieć cel, ambicje, że tu jest przyszłość. Tymczasem do Nowego Jorku przyjeżdżają z marzeniami. I ja wierzę, że jeśli włożą w swoją pracę serce, to osiągną sukces.

Tak jak pan?

Dziennikarze czasem piszą, że Urbaniak do USA pojechał po sukces. W życiu! Ja do Nowego Jorku pojechałem po muzykę! Zakochałem się w jazzie i chciałem się zbliżyć do jego korzeni. Chciałem sprawdzić się z ludźmi, którzy jazz mają we krwi.

Sukces przyszedł przypadkiem?

Uprawianie muzyki rytmicznej zwanej jazzem jako zawód niesie spore ryzyko. Sukces to jest minimum, żeby żyć z muzyki na co dzień. Sukces w muzyce daje dopiero podstawę egzystencji.

Ale nie skosztował pan biedy artysty na wygnaniu?

Trzy miesiące bez prądu w Nowym Jorku to nie był łatwy czas. Oczywiście większość kryzysów finansowych była nie bez mojej winy. Jak było dobrze, to człowiek myślał, że zawsze tak będzie. Byłbym bogatym człowiekiem, gdybym umiał zaoszczędzić to wszystko, co zainwestowałem w muzykę. Choć potrafiłem też rozdać, wydać, przepuścić.

Prowadził pan hulaszcze życie?

Ale nie dla samego hulania. Przecież musiałem bywać w knajpach, nocnych klubach, bo tam była muzyka. Jazz rodził się w barach, w burdelach. Nikt, kto nie otarł się o środowisko muzyczne lat 70. i 80., nie wie, jak wielkim wyzwaniem było spełnianie siebie w warunkach czasami wręcz niemożliwych. Z jednej strony destrukcja, z drugiej pasja. Ale niczego nie żałuję. Zostałem zaakceptowany i przyjęty do ścisłego grona najlepszych nowojorskich muzyków jazzowych. Zawsze grałem i gram dla siebie, całe życie sprawiam sobie przyjemność. A jeśli przy okazji mam fanów i żyję z tego – to świetnie.

Praca czasem odbija się czkawką.

Ja nie znam umiaru. Kiedyś przesadziłem z saksofonem. W Szwecji miewałem trzy występy dziennie: w południe, wieczorem i od północy do szóstej rano. Po takim maratonie wylądowałem z zawałem. Dlatego przeprosiłem się ze skrzypcami. Ale one też są wykańczające, proszę spojrzeć na moje stawy, nadgarstki i dłonie. Przeszedłem kilka poważnych operacji, do tego szumy w uszach, atopowe zapalenie, typowe choroby muzyków.

Ale miał pan także bardzo zdrowy okres w życiu.

Po zawale obiecałem sobie, że nie tknę alkoholu. Przez 17 lat nawet dzióbka nie umoczyłem. Za to grywałem w tenisa. Z Ulą Dudziak w debla ogrywaliśmy wszystkich. Do dziś znam się na tenisie. Myślę, że mógłbym zostać komentatorem sportowym.

Jak doszło do wyjazdu?

Z dnia na dzień. Miałem 19 lat, graliśmy z zespołem Jazz Rockers, czyli ze Zbyszkiem Namysłowskim, w piwnicy pod Hybrydami. Przyszedł Andrzej Trzaskowski i spytał, czy chcemy grać z nim w Ameryce. – Oczywiście – odpowiedzieliśmy. – Jutro spotykamy się w ambasadzie USA – poklepał nas po ramieniu i poszedł.

Czy to ojciec obecnego prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego?

Tak jest. Mają z ojcem podobny uśmiech, obaj noszą się elegancko, z luzem i z klasą. Zresztą Rafała nosiłem na rękach, jak miał zaledwie kilka tygodni. Pamiętam imprezę w domu Trzaskowskich na ul. Freta. Byłem najmłodszy w towarzystwie, więc biegałem po flaszkę. Siłą rzeczy temat zszedł na posiadanie dzieci. Andrzej żartował: „Dzieci? Dzieci się biorą z brudu i braku higieny osobistej”. Myślę, że pan Rafał nie będzie miał mi za złe tej anegdoty, to były tylko męskie dowcipy.

Wróćmy do Nowego Jorku z lat 60.

Pamiętam obrazy, które dziś możemy zobaczyć tylko na filmach kostiumowych. Baldachimy, czerwone dywany, błyszczące liberie, lakierki, smokingi i fraki. Wiele razy szczypałem się, żeby sprawdzić, czy to nie sen. Graliśmy na najważniejszych festiwalachjazzowych. Już wtedy wiedziałem, że tak naprawdę urodziłem się czarny i moje miejsce na ziemi to właśnie to miasto.

Wrócił pan tam po paru latach z żoną Urszulą Dudziak.

11 września 1973 r. postawiłem nogę na amerykańskiej ziemi i wiedziałem, że zostanę tu na zawsze. Pierwsze trzy miesiące były trudne. Ale potem podpisałem kontrakt z Columbia Records. I spełnił się american dream.

Było aż tak dobrze?

Masełko. Ale pojawiła się też bufonada. Człowiek myślał, że amerykański sen można śnić wiecznie. Dzisiaj już wiem, że w życiu są, jak mawiam, wzwody i upadki.

Pierwszy upadek?

Pierwszy błąd. Reprezentował mnie amerykański menedżer Beatlesów. Po miesiącu poszedłem do niego i mówię, że lepiej będzie, jak się rozstaniemy, bo jest przecież taki zajęty. Sam przejąłem stery. To był wielki błąd. Wzięło górę typowo polskie myślenie, że sam się lepiej wszystkim zajmę. Po latach poznałem amerykańskie powiedzenie: jeśli chcesz, żeby coś było zrobione dobrze, zleć to komuś bardzo zajętemu. Bo jeśli ktoś ma dużo roboty, to znaczy, że jest dobry. A jak jest dobry, umie się zorganizować. Tamto swoje myślenie nazywam polaczkowatością, ale nie chcę być sarkastyczny. Po prostu zza żelaznej kurtyny wyjeżdżał człowiek bardzo przemądrzały, ale też bardzo naiwny.

Z kompleksami?

Nigdy nie miałem kompleksów. I tremy przed występem. Mimo tego, że u nas komuna, że nie umiałem słowa w obcym języku. Zawsze grałem tak, jakby jutra nie było.

Długo uczył się pan angielskiego?

Nigdy, nie miałem ani jednej lekcji. Szwedzkiego i amerykańskiego nauczyłem się ze słuchu. Uwielbiam murzyński amerykański, bo w kilku słowach można powiedzieć wszystko.

A szwedzki?

To dość prostacki język, ale trudno go rozgryźć. Kiedyś przyjechała do nas moja matka. I mówi: „Synu, jak oni dziwnie mówią. To są poganie!”.

Dla pana Bóg jest ważny?

Podchodzę do wiary po amerykańsku, wierzę w higher power (siła wyższa – red.). Nie rozumiem, dlaczego w Polsce Kościół jest taki radykalny. Ja już jako dziecko wiedziałem, że coś jest nie tak – to całe dawanie na tacę, wmawianie wiernym poczucia winy. Ksiądz poucza z ambony, a potem widzisz go nachlanego z kochanką. Każdy o zdrowym rozsądku czuje ściemę na kilometr. Jestem za uznaniem tradycji, ale bez jaj, są granice rozumu.

To ze względu na tradycję składał pan ślubną przysięgę aż cztery razy?

Wiem, że to niemodne. Dziś młodzi w ogóle nie biorą ślubów, ale mnie się wciąż wydaje, że w każdym związku przychodzi chwila, kiedy należy go przypieczętować. Czasami wychodzi to na dobre, a czasami niekoniecznie.

Ale przyzna pan, że życie z muzykiem jazzowym nie jest proste.

Niestety. Środowisko muzyków jest miłe i fajne. Gorzej, jeśli ktoś jest spoza i szuka kogoś „normalnego”. A ze mną to jest tak, że nawet jak jedziemy z Dosią (Dorota Urbaniak, obecna żona – red.) na wakacje, to ja biorę ze sobą instrumenty, komputer i w końcu mam nadbagaż.

Chce się panu jeszcze grać cały ten jazz?

Słowo „grać” to wielki grzech. Jazz się tworzy, najpierw jako kompozycje, a potem w trakcie wykonywania jest to improwizowanie na zadane tematy. Jazz rodzi się na żywo. Ale rola kompozytora też jest ważna i często niedoceniana. Zdarza się, że wstaję w nocy, bo budzi mnie w głowie piękna melodia. Biegnę, żeby ją zapisać i zanim się obejrzę, jest pora śniadania.

Ale czy ktoś jeszcze słucha jazzu?

Jazz dostał łatkę intelektualnej, pretensjonalnej, trudnej muzyki, trochę trąci myszką. Ale kto powiedział, że dobra i ambitna muzyka musi brzmieć trudno? Przecież w popie czy hip-hopie też jest jazz. To jak dobry seks: albo się dzieje magia, albo szkoda zawracać sobie głowę. Miles Davis powiedział, że w jazzie 20 proc. to nuty, a reszta to pasja i zaangażowanie.

Jakie to uczucie nagrać płytę z Milesem Davisem?

„Dajcie mi tego pieprzonego polskiego skrzypka. On ma brzmienie” – powiedział o mnie Miles. Był wówczas na takim etapie, że nie rozmawiał z białymi, więc wszyscy byli zaskoczeni, że chce mnie. Kiedy nagrywałem z zespołem w studiu, jego nie było. Spotkaliśmy się dopiero na drugi dzień, kiedy on nagrywał trąbkę. Gdy mnie zobaczył, odłożył instrument. Podszedł, wspiął się na palce, bo był niższy. I spytał do ucha niskim, chrypliwym głosem: „How are you feeling?”. A ja się pobeczałem. Dotarło do mnie, że nagrałem płytę z bogiem.

Z tego boga było niezłe ziółko.

Ja go pamiętam jako porządnego, uczuciowego człowieka. Nie miał w życiu lekko, był ofiarą rasistowskich ataków, dlatego założył skorupę skurwiela. Fucków w życiu nawrzucał ludziom co niemiara, łamał charaktery. Potrafił np. dwie godziny spóźnić się na koncert, na który czekało 2,5 tys. osób. Ale przyszedł i zagrał tak, że wszyscy wybaczyli. Dziś jazz nie ma takiego przywódcy. Coraz mniej jest autorytetów. Ciekaw jestem, co będzie dalej. Dzięki internetowi powinno być łatwiej, ale młodzi muzycy mają dużo trudniej. Muzyka jest rozdawana za darmo, jest łatwa do zrobienia i jest za dużo sieczki.

Ale to się sprzedaje.

Najgorsze, że się nie sprzedaje. Nic się nie sprzedaje. Opowiedzieć pani anegdotę?

Koniecznie!

Kilkanaście osób w studio, nagrywamy ostatnią płytę. Rozmawiamy o Warszawie, o Polsce. Opowiadam z dumą, że projektowi patronuje Muzeum Powstania Warszawskiego, że płyta będzie wydana w mojej ojczyźnie. Koledzy wpadli na genialny pomysł: sprawdźmy, co jest w Polsce na liście TOP 20. Włączyliśmy YouTube. Najpierw wszyscy się długo śmiali, potem spoważnieli i spytali: „Dlaczego chcesz z nami nagrywać? My tak nie umiemy!”. „Właśnie dlatego, żebyście oddali hołd mojej sprawie i mojemu miastu, tak jak to robimy w New York City”.

O DZIECIACH W POWSTANIU WARSZAWSKIM PISZEMY W DZIALE HISTORIA NA NA S. 72

Okładka tygodnika WPROST: 31/2019
Więcej możesz przeczytać w 31/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 31/2019 (1896)

  • Państwo powoli otwiera oczy 28 lip 2019, 20:00 Rozzuchwaleni chuligani dochodzą do wniosku, że będą decydować, co i komu wolno na ulicach 3
  • Tajna misja Macierewicza 28 lip 2019, 20:00 Antoni Macierewicz dostał od Jarosława Kaczyńskiego bojowe zadanie: były szef MON ma zmobilizować twardy elektorat PiS na ścianie wschodniej. 15
  • Cienki śpiew trzech tenorów 28 lip 2019, 20:00 W te wakacje Robert Biedroń, Włodzimierz Czarzasty i Adrian Zandberg rozpoczęli grę o wszystko. Jeżeli przegrają, lewica w obecnym kształcie zniknie ze sceny politycznej. 18
  • Przychodzi gej do katotaliba 28 lip 2019, 20:00 – Ci, którzy w Białymstoku wznosili wulgarne okrzyki, nie są obrońcami chrześcijaństwa, bo chrześcijaństwo głoszone w ten sposób nie jest już Dobrą Nowiną. Jezus przyszedł także do homoseksualistów – mówi Tomasz P. Terlikowski, publicysta katolicki. 20
  • Białystok – polskie Stonewall 28 lip 2019, 20:00 Nie istnieje ideologia LGBT, tak jak nie istnieje ideologia gender. To pojęcia wymyślone przez facetów chodzących na co dzień w kieckach 25
  • Kora była z kosmosu 28 lip 2019, 20:00 Byłam z Korą w tym samym sierocińcu, ale rozdzielono nas. Przez kilka lat rozmawiałyśmy ze sobą tylko raz czy dwa. U zakonnic była nieczułość, przemoc, samotność i molestowanie – wspomina Anna Maria Kubczak, siostra Kory Jackowskiej. 26
  • Własnym autem na wakacje 28 lip 2019, 20:00 Najlepsze auto na wakacyjny wyjazd? Nowe, bezpieczne i przyjazne dla portfela. Dzięki nowoczesnym rozwiązaniom finansowym oferowanym przez Volkswagen Financial Services taki samochód można mieć już za kilkaset złotych miesięcznie. 31
  • Polak mimo woli 28 lip 2019, 20:00 Już wtedy wiedziałem, że tak naprawdę urodziłem się czarny i moje miejsce na ziemi to Nowy Jork – tak Michał Urbaniak wspomina lata 60. Właśnie nagrał w USA płytę „For Warsaw with Love” z okazji 75. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. 32
  • Złodzieje twarzy 28 lip 2019, 20:00 Przejmowanie praw do zdjęć, manipulowanie wyborami, kradzież haseł i pieniędzy – razem z aplikacją na smartfona ściągamy na siebie niemałe kłopoty. 37
  • Historia politycznej inwestycji 28 lip 2019, 20:00 Warszawski ratusz już raz się zgodził, by powiązana z PiS spółka Srebrna wybudowała 135-metrowy wieżowiec – ustalił tygodnik „Wprost”. Teraz zmienił zdanie i przegrał w Samorządowym Kolegium Odwoławczym. 40
  • Cyfrowa przyszłość Polaków 28 lip 2019, 20:00 Jaka dla polskiej cyfryzacji będzie następna unijna perspektywa finansowa? Eksperci nie są co do tego zgodni. 43
  • Sanatorium bez miłości 28 lip 2019, 20:00 Solanka w butlach po oleju, gaz techniczny zamiast leczniczego dwutlenku węgla i podrabiana borowina. Kiedy polskie uzdrowiska kuleją, własne sanatoria zaczęli stawiać najbogatsi Polacy. 44
  • Ambasadorowie innowacji 28 lip 2019, 20:00 W dziedzinie nowych technologii czują się jak ryba w wodzie. Branża IT wciąż jest głodna rozwiązań, które proponuje wrocławski software house Coders House. 47
  • Hossa Bessa 28 lip 2019, 20:00 Księżycowe buty 1,7 mln zł kosztuje najdroższa para trampków na świecie. W zeszłym tygodniu znany dom aukcyjny Sotheby’s poinformował, że na internetowej aukcji wylicytowano nieużywaną parę butów Nike „Moon Shoe” z 1972 r. Model... 48
  • Jak poprawić zasięg wi-fi 28 lip 2019, 20:00 Jest piękna pogoda, robisz kawę, siadasz z laptopem w ogródku, ale... nic z tego. Jesteś poza zasięgiem wi-fi, więc pracować, oglądać film lub grać musisz w domu. 49
  • Brytyjski Trump 28 lip 2019, 20:00 Nowego premiera Wielkiej Brytanii łączy z Donaldem Trumpem nie tylko fryzura. Obaj doszli do władzy na skutek kryzysu, w jakim znalazła się zachodnia demokracja. 51
  • „Gęba” Zełenskiego 28 lip 2019, 20:00 Niezależnie od faktów Zełenskiemu przyprawia się gębę niekompetencji, by niszczyć reputację nowego rządu. 53
  • 7 faktów, których nie wiesz o zdrowiu mężczyzn 28 lip 2019, 20:00 Dlaczego mężczyzna z wyższym wykształceniem żyje o 12 lat dłużej niż absolwent podstawówki? Jak maskuje się męska depresja? Poznaj ważne fakty o zdrowiu mężczyzn. 54
  • Widzieć bez ograniczeń 28 lip 2019, 20:00 To niesprawiedliwe, ale nasze oczy szybko podlegają procesom starzenia. Jeden zabieg pozwoli nie tylko raz na zawsze pozbyć się okularów, ale też uniknąć groźnej choroby. 58
  • Płucom na ratunek 28 lip 2019, 20:00 Duszność przy wysiłku, kaszel – to mogą być objawy idiopatycznego włóknienia płuc. Ważne jest postawienie diagnozy, bo są już leki, które hamują postęp choroby – mówi dr hab. n. med. Katarzyna Górska, pulmonolog. 60
  • Wielki ból małego gruczołu 28 lip 2019, 20:00 Przewlekłe zapalenie prostaty to choroba, na którą cierpi trzech na dziesięciu mężczyzn. Co najmniej! Jest podstępna, trudna do zdiagnozowania, w ukryciu może pozostawać latami – mówi dr hab. n. med. Tomasz Gołąbek z centrum MEDIQUS. 62
  • Da Vinci walczy z rakiem 28 lip 2019, 20:00 Trzy dni po operacji raka prostaty można pozbyć się cewnika, czwartego dnia wrócić do domu. To możliwe tylko dzięki operacji przy wspomaganiu robota da Vinci. 64
  • Triathlon na zdrowie 28 lip 2019, 20:00 Trójbój w Polsce cieszy się coraz większą popularnością, a z roku na rok przybywa nam „ludzi z żelaza”. Bo to już nie tylko zawody, lecz także styl życia. Do tak wymagających zmagań należy się jednak odpowiednio przygotować. 66
  • Nie tylko męska sprawa 28 lip 2019, 20:00 Zabójców libido jest co najmniej kilku: stres, używki, depresja, spadek testosteronu. Gorzej, że erekcja wciąż jest tematem tabu. A co na to matka natura? 68
  • Z lekami wśród zwierząt 28 lip 2019, 20:00 Wierzymy, że ludzi i zwierzęta łączy niepowtarzalna więź, dlatego opracowujemy wciąż nowe, wygodne i bezpieczne leki, które pozwalają czworonogom żyć pełnią życia – mówi Tomasz Radwan z Boehringer Ingelheim. 70
  • Warszawskie dzieci 28 lip 2019, 20:00 Najmłodszy zaprzysiężony powstaniec warszawski miał dziewięć lat. Ale opowieści o dzieciach walczących z bronią w ręku to w znacznej mierze mit. 72
  • W cieniu reflektorów 28 lip 2019, 20:00 „Diego” wieńczy filmową trylogię Asifa Kapadii. Portretując Ayrtona Sennę, Amy Winehouse i Diego Maradonę, reżyser wzniósł się na wyżyny dokumentu biograficznego. Przede wszystkim jednak stworzył przejmującą opowieść o oszustwie sławy. 79
  • Historia pięknego oszustwa 28 lip 2019, 20:00 Anna Csillag – takim jej wizerunkiem reklamowano specyfik na porost włosów. Ale czy ona istniała? Prawdopodobnie nie 82
  • Wakacje z celebrytami 28 lip 2019, 20:00 Wyjazdy z gwiazdami, choć dość ekskluzywne, stają się coraz modniejsze. Polacy są w stanie płacić więcej, by choćby otrzeć się o bohaterów masowej wyobraźni. 84
  • Szczepienie przed egzotyczną podróżą 28 lip 2019, 20:00 Na liście spraw do załatwienia przed wizytą na drugim końcu świata powinny znaleźć się szczepienia. 89
  • Wyjazdy w pojedynkę 28 lip 2019, 20:00 Singiel wcale nie musi spędzać urlopu sam, ale może. Mało tego – będzie się świetnie bawił. Pod warunkiem, że zrobi sobie wakacje od społecznych oczekiwań. 90
  • Wydarzenie 28 lip 2019, 20:00 Urok Camilleriego Andrea Camilleri, „GRA LUSTER”, Noir sur Blanc Wydarzenie jest, ale – niestety – smutne. W dniu, w którym do polskich księgarń trafiła kolejna powieść Andrei Camilleriego, jej autor zmarł. Camilleri nie był... 92
  • Film 28 lip 2019, 20:00 Przestępcza rewolta To ten serial promuje rzeźba z maską Dalego, która stanęła obok „Erosa Bendato” Mitoraja na krakowskim Rynku. Netflix z hukiem świętuje premierę trzeciego sezonu „Domu z papieru”. Ale żeby go zrozumieć,... 93
  • Muzyka 28 lip 2019, 20:00 Hiphopowa bohema Pocztówka z Warszawy w lato 2019 r. wygląda tak: Taco Hemingway z Dawidem Podsiadło są pierwszymi w historii polskimi muzykami, którzy wyprzedali PGE Narodowy. Bilety rozeszły się w kilka dni, a fani, którym nie udało... 94
  • Książka 28 lip 2019, 20:00 Doniesienia znad granicy Ryby nie obchodzą właściwie nikogo poza wędkarzami. Rybaków, restauratorów i kucharzy można pominąć – ich relacje z tymi pozbawionymi głosu istotami nie są bezinteresowne” – tak zaczął jeden z... 95
  • Z tą pasją się umiera 28 lip 2019, 20:00 Zawsze idę w góry ze strachem, on jest kreatywny i buduje wyobraźnię. Gdyby człowiek nie miał strachów, popełniałby tysiące błędów. 96
  • Cynamonowe ślimaki znad Bałtyku 28 lip 2019, 20:00 W moich wspomnieniach szwedzki Göteborg pachnie cynamonem. 97

ZKDP - Nakład kontrolowany