Wybory w Armenii. „Putin rozpoczął wojnę z rybami i koniakiem”

Wybory w Armenii. „Putin rozpoczął wojnę z rybami i koniakiem”

Protesty w Armenii
Protesty w Armenii Źródło: Newspix.pl / ABACA
Armeński koniak, ryby, pomidory, pieprz i ogórki są zakładnikami w walce o utrzymanie wpływów rosyjskich w tym kraju. Zadanie utrzymania kolonialnej zależności Armenii od Moskwy dostał ormiański oligarcha, ceniony na Kremlu głównie jako słup, na którego Putin kupił we Francji willę dla swojej konkubiny.

Samwel Karapetian zrobił prezydentowi Rosji wielką przysługę, gdy w 2016 r. przyjął od Gazpromu nieoprocentowaną pożyczkę na zakup 3,5-hektarowej posiadłości w pobliżu Monako. Jej wyłączną dysponentką jest od tego czasu Alina Kabajewa, była gimnastyczka ze złotym medalem olimpijskim, uważana za partnerkę Władimira Putina. Trudno więc się dziwić, że stając przed groźbą utraty kontroli nad jedną z najważniejszych strategicznie kolonii, Kreml powierza zadanie utrzymania Armenii na moskiewskiej smyczy tak zaufanemu człowiekowi jak Karapetian.

Jego szanse na wygranie wyborów planowanych na 7 czerwca nie są wielkie, dlatego Rosjanie robią co mogą, żeby obrzydzić Ormianom prozachodniego premiera Nikola Paszyniana. Moskwa zaczęła więc nękać import znakomitych i cenionych w Rosji ormiańskich koniaków, ale także ryb, pomidorów, pieprzu a nawet ogórków, grożąc jednocześnie w starym stylu zakręceniem Ormianom kurka z gazem.

Determinacja Kremla w walce z prozachodnimi tendencjami w kraju tradycyjnie sprzymierzonym dotąd z Rosją – i to od czasów carskich – pokazuje, w jak trudnej sytuacji znalazł się Władimir Putin.

Zwycięstwo wyborcze Nikola Paszyniana, zapowiadającego zbliżenie z Zachodem i gotowość do zakończenia historycznego sporu z sąsiednim Azerbejdżanem, może pozbawić Moskwę narzędzi do kontroli sytuacji na Kaukazie. Nie mówiąc o rozgrywaniu jakiś większych, regionalnych partii z Turcją i Iranem.

Po załamaniu się ofensywy rosyjskiej przeciwko Ukrainie i piętrzących się problemach gospodarczych byłaby to kolejna kompromitująca porażka Kremla, osłabiająca pozycję Władimira Putina. To sytuacja o tyle zaskakująca, że jeszcze kilka lat temu nie było w Armenii środowiska politycznego, które ośmielałoby się myśleć o rzuceniu wyzwania rosyjskiemu patronowi.

Zdradzeni przez Putina

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Wprost.

Aktualne cyfrowe wydanie tygodnika dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.