Nieznośny ciężar żyrandola

Nieznośny ciężar żyrandola

Pałac Prezydencki ma nad swoimi mieszkańcami władzę. Zawodnicy trwającego turnieju wyborczego powinni wiedzieć, że wygrana oznacza wobec tego pałacu uległość.
– No dobrze. Przyznam się pierwszy raz w życiu, dlaczego przeniosłem siedzibę prezydenta z Belwederu do pałacu na Krakowskim Przedmieściu –  mówi były prezydent Lech Wałęsa. – Trochę się tego wstydzę, bo Belweder to miejsce z tradycją, urzędowałem w gabinecie zajmowanym nie tylko przez Wojciecha Jaruzelskiego i Bolesława Bieruta, lecz także przez marszałka Józefa Piłsudskiego. Tylko że ja w tym Belwederze w ogóle nie mogłem spać. Autobusy podjeżdżające pod górę tuż pod moim oknami tak głośno wyły, że  nie sposób było zmrużyć oka – przyznaje Lech Wałęsa.
– Powiem więcej –  dodaje Andrzej Drzycimski, wieloletni rzecznik Lecha Wałęsy. – Prezydent w pierwszym okresie sypiał głównie w łazience. Przy gabinecie miał niewielką łazienkę, w której kazał zrobić przepierzenie i wstawić małe łóżko. Było jednak tak wąskie, że kiedy przyjeżdżała żona, nie mogli się w nim pomieścić.
Decyzja o przeniesieniu siedziby prezydenta na  Krakowskie Przedmieście zapadła już w 1990 r., jednak budynek wymagał gruntownego remontu. Miał pomieścić nie tylko prywatne apartamenty głowy państwa, lecz także stać się siedzibą Kancelarii Prezydenta RP. W  Belwederze brakowało nie tylko ciszy, lecz także miejsca na dokumenty. Teczki z papierami zajmowały wszystkie piwnice od podłogi po sufit, a z  czasem także korytarze. Nowa siedziba stała się koniecznością. Remont trwał jednak blisko cztery lata. Lech Wałęsa nie zdążył więc zbytnio się nacieszyć „prestiżem, żyrandolem i pałacem", jak ostatnio prezydenturę określił premier Donald Tusk.
Rok urzędowania „pod żyrandolem" wystarczył jednak Wałęsie, aby poczuć zniewalającą moc Pałacu Prezydenckiego. Z jeszcze większym trudem w pałacowych wnętrzach odnajdywali się jego następcy. Prezydenci Kwaśniewski i Kaczyński, odseparowani od normalnego otoczenia, zmieniali w pałacu swe dotychczasowe przyzwyczajenia, ujawniali skrywane wcześniej zwyczaje. Obaj w jakimś sensie z pałacem przegrali.

Odskocznia dla prezydenta
Kłopot podstawowy polega na tym, że pałac wymaga od swojego najważniejszego mieszkańca zamknięcia i odosobnienia. – Wałęsa ciężko to  znosił – mówi jeden z jego współpracowników. – W Belwederze prawie codziennie wsiadał na rower i jeździł po parkowych alejkach. W Pałacu Prezydenckim miał tylko podjazd, po którym nie dało się jeździć.
Roztaczający się na tyłach pałacu ogród był wówczas zapuszczony, nienadający się nawet na spacery. Do stanu użyteczności doprowadziła go  dopiero kolejna mieszkanka pałacu – Jolanta Kwaśniewska.
Poczucie kompletnej izolacji dominowało także w prywatnej części pałacu. Potęgowały je pancerne okna zamontowane na polecenie ówczesnego prezydenckiego ministra Mieczysława Wachowskiego. W Belwederze bowiem Wałęsa niechętnie sypiał w prezydenckiej sypialni nie tylko z powodu braku ciszy, lecz także braku bezpieczeństwa, bo duże, wychodzące na  ulicę okna czyniły go łatwym celem.
– Poczucie samotności zintensyfikowało się u Lecha Wałęsy po przeprowadzce do pałacu. Czuł się w nim zamknięty – opowiada Andrzej Drzycimski. Ta samotność, jak mówi, była jednym z najsilniej przeżywanych przez Wałęsę doświadczeń prezydentury: – Już pierwszego dnia, gdy wieczorem zasiadł przy biurku, na którym leżały wnioski o ułaskawienie, a wtedy obowiązywała jeszcze w  Polsce kara śmierci, zapytał: „A czy ja Panem Bogiem jestem?".
– Jak każdy prezydent zdawał sobie sprawę, że na końcu każdej decyzji pozostanie z nią sam. Prezydent to jedyne ważne stanowisko w państwie, które pełni się bez pomocy zastępców mogących dzielić odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Kto tego nie przeżył, nie pojmie tego obciążenia – tłumaczy Aleksander Kwaśniewski.
To obciążenie sprawia, że prezydenci szukają odskoczni.
Lech Wałęsa szukał ukojenia w porannej mszy. Każdy dzień podczas pięciu lat prezydentury zaczynał od mszy świętej. Czy  rezydując w Belwederze, czy w Pałacu Prezydenckim, czy w nowojorskim hotelu, czy na Krymie, gdzie z jego powodu odprawiono pierwszą katolicką mszę od 1612 roku.
Aleksander Kwaśniewski mówi z kolei, że odskocznią były wieczory spędzane z najbliższymi w prywatnych apartamentach. – Gdy wchodziło się do Kwaśniewskich, słychać było szczekanie psów, rozchodziły się apetyczne zapachy – opowiada Ryszard Kalisz, w tamtych czasach szef Kancelarii Prezydenta.
Kwaśniewscy lubią gotować. –  Nierzadko w niedziele gotowałem obiad także dla moich BOR-owców. Trzy godziny spędzone w kuchni, a potem radość na twarzach wszystkich, którym serwuje się jedzenie. W polityce nigdy w trzy godziny nie osiągnie się takiego sukcesu – mówi Aleksander Kwaśniewski.

„Dwór" w pałacu
Jolanta i Aleksander Kwaśniewscy do pałacu sprowadzili się z  czteromiesięcznym poślizgiem. Zwlekaliby pewnie dłużej, gdyby do  przeprowadzki nie zmusiła ich wizyta brytyjskiej królowej Elżbiety II. Organizacja licznych przyjęć i spotkań wymagała częstego zmieniania kreacji, co wykluczało ciągłe jeżdżenie do mieszkania w Wilanowie.
Co odstraszyło Kwaśniewskich od pałacu? Chyba chłodne przyjęcie.
– Gdy przyjechaliśmy przejąć pałac od prezydenta Wałęsy, powitali nas kucharka i kelner – wspomina Aleksander Kwaśniewski. A Ryszard Kalisz dodaje: –  Te przestrzenie zionęły chłodem. Tam nie czuło się ludzkiej ręki. Prezydentowi w pierwszym okresie zdarzało się uciekać z pałacu bez powiadamiania BOR-u. A to na Stare Miasto na pizzę z kolegami, a to testować fiata 500, przy czym prezydent siedział za kierownicą, a na miejscu pasażera asystował mu Ryszard Kalisz i tak przez pół godziny jeździli po Warszawie, pozdrawiając przechodniów.
Jolanta Kwaśniewska postanowiła natomiast oswoić pałacowe przestrzenie. Zaczęła budować ogród zimowy, remontować salę kolumnową, salonik rokokowy. I oczywiście zaczęła zmiany w części prywatnej. Słynnej złoconej wanny Wałęsy i  umywalki w kształcie muszli wyrzucić się nie dało, ale łóżko już tak. Zresztą Maria i Lech Kaczyńscy także pierwsze, co zrobili po  wprowadzeniu się do pałacu, to wymienili sypialnię po Kwaśniewskich.
Sporo pracy Jolanta Kwaśniewska włożyła w urządzenie sali kominkowej w  prywatnej części pałacu. Zaproszenie do niej na wieczorne rozmowy uchodziło za wielkizaszczyt. Mieli ten przywilej tylko przyjaciele prezydenckiej pary. Z pracownikami prezydent spotykał się wieczorami w  gabinecie na pierwszym piętrze. Z przyjaciółmi debatował przy kominku na  drugim. – Czasami przy szklaneczce whisky, lecz skłonność do alkoholu prezydenta to mit. Olek ma tylko słabą głowę – mówi jeden z przyjaciół.
Sam prezydent twierdzi natomiast, że jego sposobem na odreagowanie był sport. Narty, tenis i… zbieranie grzybów. Nie trzeba było ich daleko szukać. Wystarczyło pojechać do podwarszawskiej rezydencji należącej kiedyś do Piotra Jaroszewicza. Tam – jak mówi Kwaśniewski – mógł do woli chodzić po lesie w dżinsach i podkoszulku. Zdarzały się też tygodnie, w których w ogóle nie wychodził z pałacu, bo do pracy schodził z drugiego piętra na pierwsze, a w porywach na parter, gdzie prezydent podejmuje gości. Przyznaje, że w takich chwilach czuł się trochę jak w  klatce. Reelekcja potwierdzająca społeczną aprobatę sprawiła, że w  drugiej kadencji Kwaśniewscy poczuli się w pałacu lepiej. Rzec można –  jak u siebie. Zaczęły się wielkie przyjęcia, zwłaszcza z okazji czerwcowych urodzin prezydentowej i grudniowych prezydenta. W takich dniach przez pałac przewijało się tysiąc gości. O otoczeniu pary prezydenckiej zaczęto mówić „dwór", o wizytach u nich „audiencje". Także pojawiające się coraz częściej w kolorowych pismach sesje zdjęciowe świadczyły o nowo rozbudzonych ambicjach mieszkańców pałacu. Para prezydencka pojawiała się na tych fotografiach w strojach iście królewskich: on we fraku z orderami na piersiach, ona w długich i  wytwornych sukniach. Prezydencka córka wyjechała na Bal Debiutantów do  Paryża, w którym biorą udział potomkowie arystokratycznych rodów. Prezydentowa zorganizowała zjazd żon królów i głów państw. Oboje małżonkowie nie kryli zażyłości z belgijską parą królewską. Niepostrzeżenie miejsce zamieszkania zdominowało osobowość jego mieszkańców.

W tę i z powrotem na balkonie
Lech Kaczyński w pierwszych dniach swej prezydentury zdawał się czerpać z królewskich wzorców poprzednika. Ba, nawet go przebijać, bo ceremonia zaprzysiężenia LechaKaczyńskiego na prezydenta, z korowodami przetaczającymi się przez Krakowskie Przedmieście, ceremoniami w  katedrze i pałacu była czystym Bizancjum.
Później jednak wszystko uległo zmianie. Zamknięty w pałacu Lech Kaczyński, zamknął się również w sobie. Nie pojawił się na spotkaniu z jednym z pierwszych zagranicznych gości pałacu – Billem Gatesem, nie pojechał na szczyt Trójkąta Weimarskiego, oficjalnie z powodu biegunki, nieoficjalnie afery kartoflanej szydzącej z niego i brata. Po przegranych w 2007 r. przez PiS wyborach prezydent w  ogóle zniknął na tydzień z życia publicznego. Coraz głośniej zaczęto więc mówić o kłopotach prezydenta z opanowaniem stresu. Pojawiały się plotki o złym stanie zdrowia, Alzheimerze, nadużywaniu alkoholu (cztery butelki wina wypite podczas dwugodzinnego spotkania z Donaldem Tuskiem). Sugerowano agorafobię – lęk przed przestrzenią. Prezydent rzeczywiście sprawiał wrażenie zagubionego w przestronnych, pałacowych metrażach. Kiedy pół roku po wyborach przyszłam do Lecha Kaczyńskiego na wywiad, przyznał, przepuszczając szarmancko w drzwiach, że nie lubi tych absurdalnie wysoko umieszczonych klamek. I w ogóle tęskni za gabinetem prezydenta Warszawy na ul. Miodowej.
– Lech Kaczyński lubił funkcję prezydenta Warszawy, bo to była „dobra" władza. Każdego dnia można było zrobić coś dobrego, wydać polecenie, aby odśnieżano przystanki, zapewnić ludziom starszym szczepienia przeciwko grypie, wybudować muzeum, zorganizować koncert, osobiście dopilnować, by zimą grzali w autobusach – tłumaczy jego współpracowniczka i w warszawskim ratuszu, i w pałacu na  Krakowskim Przedmieściu Elżbieta Jakubiak.
W Pałacu Prezydenckim takiej „dobrej" władzy było mało. Tam były odpowiedzialność, wielkie sprawy i  mało w nich człowieka. Może dlatego Lech Kaczyński często odwiedzał swych współpracowników w ich gabinetach. Zachodził do nich bez żadnej przyczyny, od progu uspokajając, że niczego od nich nie potrzebuje, że  tylko wpadł towarzysko. Podobnie jak Lechowi Wałęsie brakowało mu spacerów na świeżym powietrzu. Godzinami potrafił więc chodzić w tę i z powrotem po niewielkim balkonie przylegającym do prezydenckiego gabinetu.
W części prywatnej też nie czuł się najlepiej. Państwo Kaczyńscy dość długo wymykali się z pałacu do swego mieszkania na  warszawskim Powiślu, choćby po to, by przywitać się z sąsiadami. Maria Kaczyńska postanowiła w końcu przenieść część drobnych mebli do pałacu, poustawiała na nich ulubione bibeloty, powymieniała najbardziej ozdobne ramy obrazów pozostawione przez poprzedników na proste, drewniane ramki, jakie lubili Kaczyńscy.
Dziś tych prywatnych sprzętów, mebli, ozdób nie  ma już w pałacu. Córka Marta Kaczyńska zabrała pamiątki po rodzicach. Pusty apartament z dużym holem, obszerną kuchnią i jadalnią, pokojem kominkowym, biblioteką i prywatnym gabinetem prezydenta, trzema pokojami dla rodziny i prezydencką sypialnią czeka na nowego właściciela. Jak wszyscy poprzednicy nowy prezydent wymieni pewnie łóżko. I jak wszyscy podda się władzy pałacu.
Okładka tygodnika WPROST: 26/2010
Więcej możesz przeczytać w 26/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 11
  • +++   IP
    Witam w szalecie publicznym czyli we \"wprost\". Kogo dzisiaj obsrywamy?
    • EVA   IP
      Po ostatmim reportażu Elżbiety Jaworowicz utwierdziłam się w przekonaniu,że Polska to państwo kolesi.Zmiany na górze niczego nie dadzą.
      • kontestator   IP
        Szanowny Panie Tomaszu !!!

        Cieszę się że został Pan naczelnym tej gazety, bo wiem że zrobi Pan z niej takie samo g...o jak \"GW\". Pierwsze symptomy tej przemiany już widać. I to będzie koniec pańskiej plugawej kariery. I bardzo dobrze, z korzyścią dla Polski.
        • pedersdorfer@wp.pl Andrzej,Ż   IP
          TO nie były wybory tylko konkurs PIĘKNOŚCI. Większość Obywateli ,a szczególnie kobiety co mają kurzy móżdżek ,kierowały się takimi bodźcami np: czy jest przystojny ,jakie ma oczy,czy jest wysoki,jakie ma włosy,jak się ubiera,czy ma seksapil i inne głupoty.Nie patrzono czy dany polityk ma pojęcie o polityce,co zrobił dotychczas dla POLSKI,czy jest samodzielny w podejmowaniu decyzji ,czy jest marionetką lobby przemysłowego ,grup nacisku,czy jest karierowiczem,kto za nim stoi,komu się wysługuję.Przystojność tu nie ma nic do rzeczy musi kochać swój kraj ,Tradycję znać polską historię ,mieć ogólne przygotowanie ze wszystkich dziedzin Życia .Jeżeli nasze Polki które głosowały na TOW:NAPIERALSKIEGO głosowały na niego bo jest seksowny i przystojny to Fakt jest mężczyzna przystojnym ,TO POWINNY ZGŁOSIĆ SIĘ DO AGENCJI TOWARZYSKIEJ,a nie iść głosować na Prezydenta.Ogólnie Polacy mają krótką pamięć to SLD i AWS ,UW=PO wprowadziły nas do UE na NIEKORZYSTNYCH WARUNKACH,okrojonych limitach produkcyjnych ,SLD,do NATO z Kwaśniewskim jako mięso ARMATNIE.Jak można glosować na TOW:Komorowskiego komu on służy i czyje wykonuje dyrektywy, rząd Tuska zadłużył Polskę na 110-miliardów dolarów,parę dni temu otrzymał 1-miliard ERO pożyczki z Międzynarodowego funduszu walutowego trzeci raz z kolei .Głosujcie na PO to będziecie widzieć emeryturę w wieku 70-lat ,a młodzi pracę na gębę bez żadnych umów.platforma to partia byłych dygnitarzy z PZPR,SB,Opozycji solidarnościowej kontrolowanej przez SB,z kanciastego Stołu i grubej kreski,pilnuje interesu BOGATYCH i Obcych KONCERNÓW ,otwórzcie oczy Otumanieni Polacy. Z tej stawki to jedynie Kawczyński się nadaje i jemu zależy na  dobru polski , h by prace dobrze płatną mnieli w kraju.
          • Trebor   IP
            Czytałem \"Wprost\" od 1992 roku. Dziś kupiłem ostatni numer, gratuluje Panie Tomaszu oby tak dalej.

            Żegnam

            P.S. Zagraniczni felietoniści przestają pasować do nowych wiatrów w tygodniku, zwłaszcza jak zawsze wyśmienity Pan Sowell, radzę szybko zrezygnować z ich usług.

            Spis treści tygodnika Wprost nr 26/2010 (1429)

            • Prawdziwa druga tura 20 cze 2010, 20:15 Niezwykłość, a może dokładniej, niespecjalność naszych wyborów prezydenckich ma jeden szczególny wymiar. Podczas gdy normalnie wybory dają odpowiedź na pytanie: „co będzie”, nasze wybory odpowiadają jedynie na pytanie: „czego nie będzie”. 4
            • Bezwstyd 20 cze 2010, 20:15 Wielu księży jest oburzonych, że bohater największego skandalu obyczajowego w historii polskiego Kościoła, arcybiskup Juliusz Paetz, może zostać ułaskawiony przez Stolicę Apostolską. 9
            • Byłam ofiarą księdza 20 cze 2010, 20:15 W nowej piosence „Zabawa w chowanego” Kora opowiada historię ze swojego dzieciństwa, kiedy była molestowana przez księdza. To oparty na własnych przeżyciach protest przeciwko pedofilii w Kościele. Teledysk z piosenką 24 czerwca trafi do internetu. 12
            • Lewica schodzi z katafalku 20 cze 2010, 20:15 Grzegorz Napieralski to największy zwycięzca tych wyborów. Teraz chce wspólnego rządu z PO i teki wicepremiera. 16
            • Prezydent nieidealny 20 cze 2010, 20:15 Niespodziewanie wrócił w zeszłym tygodniu, by poprzeć Bronisława Komorowskiego. Z lewicą już mu nie po drodze? 21
            • Nieznośny ciężar żyrandola 20 cze 2010, 20:15 Pałac Prezydencki ma nad swoimi mieszkańcami władzę. Zawodnicy trwającego turnieju wyborczego powinni wiedzieć, że wygrana oznacza wobec tego pałacu uległość. 24
            • Szminka i prowokacja 20 cze 2010, 20:15 Profesor Jadwiga Staniszkis długo udawała bezstronnego analityka. Już nie udaje. Z właściwą sobie pasją poparła w kampanii Jarosława Kaczyńskiego. I może słusznie. Udawanie zupełnie już jej nie wychodziło. W ostatnich dniach pokazała, że umie walczyć z Palikotem metodami... 28
            • Zabiję cię, Żydzie 20 cze 2010, 20:15 Na górze jest polityka miłości, na dole powódź nienawiści. Anonimy, pogróżki, obelgi... 32
            • Zabójstwo Papały – tajemnice śledztwa 20 cze 2010, 20:15 Śledczy skupili się na wątku Edwarda Mazura, który miał zlecić zabójstwo. A to fałszywy trop – twierdzą policyjni analitycy, którzy badali materiały z dwunastu lat śledztwa w sprawie morderstwa Marka Papały. Dotarliśmy do tekstu ich analizy. 37
            • Otylia na finiszu 20 cze 2010, 20:15 Koniec jednej z największych karier w historii polskiego sportu? Otylia Jędrzejczak przed niespełna trzema tygodniami, płynąc na swoim koronnym dystansie, nawet nie otarła się o podium na mistrzostwach Polski. Nie zakwalifikowała się na mistrzostwa Europy. Sama zapewnia, że... 41
            • Etyka katolika 20 cze 2010, 20:15 Zapytaj się swojego dziecka, co wyniosło z lekcji religii. Czego się dowiedziało, jak powiększyło wiedzę? Może pogłębiło wiarę? A może zwiększyło wrażliwość na zło lub krzywdę czy prawa innego człowieka? Nie sądzę. Dwanaście lat szkolnej katechezy, której podlegają niemal... 44
            • Elita mas kłania się w pas 20 cze 2010, 20:15 Wiem, wiem, że demokracja polega na tym, iż wszyscy obywatele mają wpływ na wybór władzy oraz na jej decyzje. Wiem jednocześnie, że jest to kompletna fikcja, której trwałość można przypisać tylko temu, że nie ma innego wyjścia. 46
            • Jak dobrze ubezpieczyć auto 20 cze 2010, 20:15 Porównanie ofert kilku ubezpieczycieli przed zawarciem umowy na kolejny rok to szansa na oszczędzenie nawet kilku tysięcy złotych, szczególnie dla młodych kierowców. Nawet jeśli dostajemy tańszą polisę u dotychczasowego ubezpieczyciela, warto sprawdzić, czy gdzie indziej nie... 48
            • Mundial na opak 20 cze 2010, 20:15 – Nie mogę się wyspać, bo ludzie zaczynają dmuchać w te cholerne trąby od 6 rano – skarży się obrońca Manchesteru United Francuz Patrice Evra. Ma rację – dźwięk piekielnych wuwuzeli trudno znieść. 56
            • Afganistan: wyjść czy nie wyjść? 20 cze 2010, 20:15 Nieoczekiwanie wszyscy główni kandydaci do prezydentury zgodzili się w ostatnim tygodniu kampanii co do jednego: polskie wojska powinny szybko opuścić Afganistan. Nawet wbrew przygotowanej dla całego NATO strategii Baracka Obamy, która przewiduje kontynuowanie misji przez co... 60
            • Grypa hiszpanka 20 cze 2010, 20:15 Nie, nie, teraz Grzegorz Napieralski na pewno nie chciałby być polskim Zapatero. Hiszpański socjalistyczny premier, dawny idol lewicy, tnie socjalne dodatki, pensje budżetówki i emerytury. 64
            • Niezatapialny 20 cze 2010, 20:15 Bezwzględny polityk z miną dobrotliwego wujka. Jurij Łużkow włada Moskwą od 20 lat. Ale Kreml ma apetyt na jego imperium. 66
            • Cicha prywatyzacja polskiego zdrowia 20 cze 2010, 20:15 W sprawie prywatyzacji służby zdrowia racji nie ma ani Jarosław Kaczyński, który twierdzi, że nie należy prywatyzować szpitali, ani Bronisław Komorowski dowodzący, że nic takiego się nie dzieje. Branża medyczna prywatyzuje się sama – sprawnie i po cichu. Z korzyścią dla... 70
            • Nasz przyjaciel atom 20 cze 2010, 20:15 Rząd chce przekonać Polaków do energetyki jądrowej. Nie będzie to trudne – kto boi się powtórki z Czarnobyla, powinien zobaczyć, jakie rachunki za prąd grożą nam, jeśli w 2020 r. nie uruchomimy elektrowni atomowej. Pokochamy atom – z konieczności. 74
            • Moja nowa ręka 20 cze 2010, 20:15 Damian z dumą pokazuje swoją nową dłoń. Może nią zrobić prawie wszystko. A ona już nie przypomina ręki kobiety. 77
            • Komar twój wróg 20 cze 2010, 20:15 Po powodzi czeka nas plaga komarów. Jest przed nimi jakiś ratunek? I właściwie dlaczego nas gryzą? 80
            • Silniejsza od Dody 20 cze 2010, 20:15 Była menedżerką Dody, dziś pracuje dla Edyty Górniak. Na Pudelku i Plotku pojawia się równie często, co jej podopieczne. Maja Sablewska to nowy gatunek w naszym show-biznesie: promuje gwiazdy i sama staje się gwiazdą. Jak to się robi? 83
            • Pop, krew i młodzież 20 cze 2010, 20:15 Kolejna część sagi „Zmierzch” od przyszłego tygodnia w kinach. Bodaj jeszcze nigdy subkulturowa moda nie została tak skutecznie przerobiona na maszynkę do zarabiania pieniędzy. 86
            • Lechocjonalia 20 cze 2010, 20:15 Kiedy czytam i oglądam pojawiające się coraz liczniej książki „poświęcone” Lechowi Kaczyńskiemu, wyrywa mi się okrzyk: a gdzie się podział prezydent? 88
            • Dwie dekady manipulacji 20 cze 2010, 20:15 Photoshop obchodzi 20. urodziny. Oto program komputerowy, który zmienił świat: pomógł wprowadzić nowe kanony piękna, naruszył tradycyjne reguły fotoreportażu. Na rynku pojawia się właśnie kolejna wersja Photoshopa. Równocześnie szybko rośnie opór wobec jego dominacji. 91
            • Tancerka zamknięta w bunkrze 20 cze 2010, 20:15 Już za tydzień razem z „Wprost” opowieść o tym, jak dwudziestoletnia tancerka Traudl Junge przypadkiem stała się współpracownicą Hitlera. I została z nim do końca. Film o drugiej ważnej kobiecie w życiu dyktatora: „W martwym punkcie – sekretarka... 93
            • Debaty, głupcze! 20 cze 2010, 20:15 Napisałem na fejsbuku: „Obowiązek uczestnictwa w debacie wyborczej powinien być wpisany do ustawy. Odmowa powinna skutkować usunięciem z listy kandydatów. Oferujemy najpoważniejszą funkcję w państwie ludziom,którzy nie chcą się przed nami wyspowiadać z różnic i pomysłów.... 94
            • Korale z mięsa 20 cze 2010, 20:15 Skąd wzięły się szaszłyki? Jest kilka teorii. Ja skłaniam się ku pochodzeniu krymskiemu. Wojujący Tatarzy Krymscy niewiele mieli czasu na przygotowanie posiłków, toteż nader często nadziewali kawałki mięsa na szable i opiekali w ogniu. Najczęściej była to jagnięcina, której... 96
            • Bajki polityczne - Bagajaga wychowuje 20 cze 2010, 20:15 OPIS: W niewielkiej chatce, w niewielkiej klatce tłoczy się sporo znanych i lubianych polityków. Choć wokół panuje półmrok, w pierwszym rzędzie możemy dostrzec miedzy innymi Stefana Niesiołowskiego,Jacka Kurskiego, Nelly Rokitę czy... 97
            • Mam swoje powody - Kampania dżentelmenów 20 cze 2010, 20:15 Każdy chyba przyzna, ze powodów, dla których BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO NALEŻY UZNAĆ ZA WIĘKSZEGO DŻENTELMENA NIŻ JAROSŁAW KACZYŃSKI, jest bez liku.Bo na przykład:Widząc, jak WIELKĄ MA PRZEWAGĘ NAD KONTRKANDYDATEM KACZYŃSKIM,... 97
            • Piłka w piłce 20 cze 2010, 20:15 W niezapomnianej komedii Stanisława Barei „Poszukiwany, poszukiwana” jest postać pewnego szemranego osobnika, który podszywa się pod naukowca. Domniemany profesor (świetnie grany przez Mieczysława Czechowicza) udaje, że prowadzi ważne badania nad zawartością... 98

            ZKDP - Nakład kontrolowany