Orły się dziobią

Orły się dziobią

Kiedy Jacek Gmoch na jeden mecz wrócił na trenerską ławkę Panathinaikosu Ateny, przywitano go jak boga. W Polsce wiedzie mu się gorzej: kiedy chwilę później zadeklarował, że tak naprawdę to on stał w latach 70. za sukcesami legendarnej drużyny Kazimierza Górskiego, potraktowano go jak uzurpatora.
Stadion Olimpijski w Atenach. Za moment Panathinaikos zagra mecz Ligi Mistrzów z wielką Barceloną. 71-letni Jacek Gmoch podąża z murawy boiska, gdzie udzielał wywiadu, na trybunę honorową. Jeszcze trzy dni wcześniej na prośbę właściciela klubu, armatora Nikosa Patery, prowadził drużynę mistrza Grecji w ligowym meczu przeciw Iraklisowi. Wygrał 4:2 i ustąpił ze stanowiska. „Veni, vidi, vici" – skomentował krótki powrót do futbolu. Teraz drogę do loży zastępuje mu kibic z nastoletnim synem u boku: – Patrz, to jest pan Jacek. Nigdy nie czuliśmy się tak dumni, jak wtedy gdy on prowadził Panathinaikos! Nigdy już Koniczynki nie grały tak pięknie jak pod jego wodzą! – ściska rękę trenera. – 25 lat temu Jacek wprowadził Panathinaikos do półfinału Pucharu Europy. Odpadł dopiero z potężnym Liverpoolem.

Sukcesy to ja

– Jestem zapewne jedyną osobą w Grecji, która dostaje oklaski i na stadionie Panathinaikosu, i jego znienawidzonego rywala Olympiakosu Pireus. A to dlatego, że kiedy prowadziłem Panathinaikos, to lałem Olympiakos, a kiedy prowadziłem Olympiakos – to odwrotnie. Nie odpuszczałem, jak inni trenerzy, którzy przechodzili z klubu do klubu. Tutaj w Grecji w przeciwieństwie do Polski szanuje się historię i ceni ludzi, którzy osiągnęli sukcesy. Nie prześladuje się kogoś za to, że ma swoje zdanie i potrafi je głosić otwarcie – mówi Gmoch. Dodaje, że szacunek, jakim cieszy się w Grecji, gdzie jego nazwisko wciąż otwiera wiele drzwi, jest odwrotnie proporcjonalny do tego w Polsce. U nas od lat funkcjonuje jako śmieszny analityk telewizyjny, parodiowany przez młodzież na YouTube. – Bawi mnie to niezmiernie, sam kolekcjonuję własne co śmieszniejsze cytaty. Z niektórych śmieję się, już kiedy je wypowiadam, jak z tego o łyżkach, gdzie przetłumaczyłem greckie przysłowie na polski – opowiada („Trener w takiej sytuacji musi dać krok do tyłu i musi, jak to się mówi w naszym zawodzie, trawić żelazne łyżki w żołądku").

Korzystając z nagłego zainteresowania polskich mediów powrotem do zawodu po siedmiu latach przerwy, były asystent w kadrze Kazimierza Górskiego i trener reprezentacji Polski w latach 1976-1978 spojrzał wstecz i postanowił przypomnieć wszystkim, co właściwie osiągnął. Ogłosił, że tak naprawdę za największymi osiągnięciami biało-czerwonych z tamtych lat stał... on sam.

„Prawda jest taka, że to ja razem z matematykiem i informatykiem stworzyłem wtedy koncepcję rozwoju polskiej piłki i to jej zawdzięczamy wszystkie sukcesy w latach 1972-86. To ja byłem drugim trenerem na mistrzostwach świata w Niemczech w 1974 roku, bo ten formalnie drugi [Andrzej Strejlau – red.] był tam tylko fasadą" – stwierdził w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”. I dodał: „Piłkarze byli tylko wykonawcami. Bez nauczyciela uczeń jest nikim. Obraz Gmocha był w Polsce fałszowany przez lata. To robota ubeków. Oni niszczyli moje dzieło. Przez tych ubeków polska piłka nie ma szans na rozwój, bo cały czas wszystko blokuje grupa, która przykleiła się po sukcesach z lat 70. i 80. Mówię: dość tego! Jak macie honor, popełnijcie harakiri” – wezwał.

Gmoch nie był nam potrzebny!

Słowa te tak oburzyły zawodników trzeciej drużyny na mistrzostwach świata w 1974 r., później grających w kadrze Gmocha na mundialu w 1978, że wystosowali list otwarty. „Żarty się skończyły. Ponieważ twórca największych sukcesów polskiej piłki, niezapomniany Kazimierz Górski nie żyje, tym bardziej jesteśmy zobowiązani do zajęcia stanowiska wobec chamskich wypowiedzi Jacka Gmocha. Niezorientowany czytelnik może odnieść wrażenie, że twórcą sukcesów jest Gmoch. Dlatego z pełną odpowiedzialnością podkreślamy, że wszystkie medale to zasługa trenera Górskiego" – napisało dziesięciu piłkarzy: Lesław Ćmikiewicz, Jan Domarski, Włodzimierz Lubański, Kazimierz Kmiecik, Jerzy Kraska, Marek Kusto, Andrzej Szarmach, Antoni Szymanowski, Jan Tomaszewski i Władysław Żmuda.

„Informatyk?" – pytają. „Nikogo takiego w kadrze w latach 1972-1986 po prostu nie było! Nowatorstwo Gmocha jako trenera było wtedy w większości przypadków nakierowane wyłącznie na błysk, na mało eleganckie odcinanie się od renomowanych piłkarskich autorytetów, w tym Kazimierza Górskiego. W 1973 r. na odprawie przed meczem na Wembley ogłosił, że rezygnuje z pracy w kadrze. Lepszego środka demobilizacyjnego nie wymyśliliby nawet nasi rywale... Gmoch nie był nam potrzebny, mówił, że nie wierzy w awans do mistrzostw świata w 1974 r. Kiedy ten awans wywalczyliśmy, wybłagał u Górskiego swoją dalszą przynależność do sztabu” – twierdzą.

Słowa Gmocha, że jego wizerunek przez lata fałszowali ubecy, piłkarze nazywają szczytem hipokryzji. „W istocie dysponował on taką władzą w reprezentacji, jakiej nie miał żaden inny selekcjoner biało-czerwonych. Był pupilem partyjnych dygnitarzy". I kończą mocnym akcentem: „Jako przedstawiciele najbardziej utytułowanej generacji w dziejach polskiej drużyny narodowej (...) prosimy, żeby ten mąciciel, chyba z pasji i powołania, więcej już nie przeszkadzał polskiej piłce!”.

Piłkarski szpieg

Jak było naprawdę? Prawdopodobnie przesadzają i Gmoch, i Orły Górskiego. Nie byłoby sukcesów, gdyby nie idealnie funkcjonujący tercet trenerski Górski – Gmoch – Strejlau (kolejność na wszelki wypadek alfabetyczna) i wielcy wykonawcy ich poleceń. Dwóch oszalałych asystentów pana Kazimierza, „narkomanów" futbolu, podrzucało Górskiemu oryginalne, czasem wręcz dziwaczne pomysły, z których spokojny selekcjoner wybierał najlepsze. Słuchał ich wrogich sobie nawzajem tyrad i sugestii, ale robił, co chciał. Dzięki temu nieznani bliżej gracze zza żelaznej kurtyny stali się gwiazdami światowej piłki. Rok 1974 kapitan drużyny Kazimierz Deyna zakończył przecież na trzecim miejscu w prestiżowym plebiscycie „Złota piłka”.

Bez wątpienia Gmoch ze swoimi metodami był w swoich czasach trenerem wyjątkowym. Był bowiem jednym z prekursorów naukowego podejścia do zawodu trenera, które dziś uosabiają tak słynne postacie jak José Mourinho czy Rafael Benítez. Już niemal 40 lat temu specjalnością Gmocha stała się obserwacja rywali. Jako asystent Górskiego w kadrze Polski stworzył bank informacji, który reklamowano jako najlepszy na świecie. Jego spektakularnym sukcesem był jedyny w historii wygrany pojedynek Polski nad Anglią w Chorzowie w eliminacjach mistrzostw świata w Niemczech w 1974 r. Obserwując grę rywali, zauważył, że legendarny stoper Bobby Moore nonszalancko przyjmuje piłkę i doradził polskim napastnikom, aby zwrócili na to uwagę. Lubański wykorzystał gapiostwo Anglika, zdobywając jednego z najsłynniejszych goli w dziejach polskiej piłki.

To Gmoch wymyślił wysyłanie „szpiegów" na obserwację meczu przyszłych przeciwników. Kilkanaście osób dostawało od niego rysunek boiska podzielonego na prostokąty. Musieli obliczać, który piłkarz ile czasu w nich przebywa, ile razy podaje, strzela, fauluje. – Pod tym względem byliśmy prekursorami. Nikt wcześniej niczego takiego w futbolu nie próbował – mówi z dumą Gmoch.

Spalony

Cechą Gmocha, która najbardziej irytowała jego ówczesnych i dzisiejszych oponentów – zupełnie jak w przypadku Mourinho – była pewność siebie i kompletny brak skromności. Po wygraniu w cuglach eliminacji do mundialu w Argentynie w 1978 r., ogłosił, że jego drużyna jedzie tam po mistrzostwo świata! Polski zespół był wtedy niewiarygodnie mocny. Gmoch nie mógł jednak wiedzieć przed wyjazdem, że rządząca Argentyną junta wojskowa załatwiła sukces własnej drużynie.

Turniej zaczął się dla Polski obiecująco. Kiedy w inaugurującym spotkaniu nasi zremisowali z RFN, Edward Gierek wysłał im depeszę gratulacyjną. To był sygnał, że kadra i Gmoch nie podlegają krytyce.

Atmosferę w zespole zburzyła nocna kłótnia zawodników o podział 20 tys. dolarów, które wypłaciła firma Adidas za grę w jej w butach. Przedstawiciel Centralnego Ośrodka Sportu twierdził, że pieniądze są własnością państwa, a nie zawodników. Ci grozili, że w takim razie zamalują słynne trzy paski. Spory trwały do godz. 2 w nocy. Dziś zawodnicy przyznają, że w Argentynie sami przyczynili się do zepsucia atmosfery. Andrzej Szarmach opowiada, że w kadrze przez cały turniej istniał podział na tych, którzy grali na mistrzostwach w Niemczech, i tych, którzy dołączyli później. – Można było pogodzić Deynę z Bońkiem, ale Gmoch tego nie potrafił – dodaje Szarmach. – Górski był trenerem i opiekunem. Gmoch był tylko trenerem.

W kraju wynik mundialu – 5.-8. miejsce (Gmoch obraża się, kiedy to słyszy, podkreślając stanowczo, że miejsce było piąte!) został odebrany jako klęska. Trener podał się do dymisji, ale głowy popiołem nie posypał. Czy mógł osiągnąć więcej w tamtych mistrzostwach? Raczej nie, zwłaszcza że Polska trafiła do półfinałowej grupy z Argentyną i Brazylią. Po mundialu trener był w Polsce „spalony". Musiał szukać pracy za granicą: najpierw w Norwegii, a potem w Grecji. Kiedy wybuchła wiadomość, że w wieku 71 lat wraca do Panathinaikosu, Zbigniew Boniek stwierdził: „Żal, że jego potencjał służy Grekom, a nie naszemu futbolowi”.

Okładka tygodnika WPROST: 50/2010
Więcej możesz przeczytać w 50/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 50/2010 (1453)

  • Tańczący z niedźwiedziem 5 gru 2010, 17:00 To oczywiste, że gra z niedźwiedziem wymaga rozsądku i ostrożności. To gra trudniejsza niż ta, którą musimy prowadzić z Niemcami, Ameryką czy z Unią Europejską. 4
  • Na skróty 5 gru 2010, 17:00 Znikające SMS-y ze Smoleńska Europoseł Paweł Kowal twierdzi, że z jego telefonu zniknęły SMS-y, które wysyłał 10 kwietnia w Smoleńsku. Z komórek byłego urzędnika Kancelarii Prezydenta Marcina Wierzchowskiego i kierowcy ambasadora... 8
  • Polska według WikiLeaks 5 gru 2010, 17:00 Donald Tusk miał problem z kandydaturą Jacka Karnowskiego na prezydenta Sopotu. Wiadomo przecież, że PO, „partia ludzi z zasadami", nie może popierać ludzi podejrzanych o korupcję. Premier stwierdził jedynie, że Karnowski... 11
  • Krupa, jezyk polski i Witkacy 5 gru 2010, 17:00 Krystyna Janda, która ma zagrać pacjentkę psychoterapeuty w serialu „Bez tajemnic", dorobiła się psychofanki. Psychofanka twierdzi, że Janda ją adoptowała, biega za nią i krzyczy do niej „mamo!”. Janda twierdzi, że... 12
  • Inna twarz Rosji 5 gru 2010, 17:00 Wnioski międzynarodowego komitetu lotniczego w sprawie katastrofy smoleńskiej już są. Powinny być w pełni udostępnione wszystkim zainteresowanym. Wszystkie materiały zostaną przekazane Polakom. Gdybyśmy czegoś nie przekazali, to na dziesięciolecia stałoby się to powodem napięć... 16
  • Batman i Robin 5 gru 2010, 17:00 W roli cara nie czuje się zbyt pewnie. Nawet kiedy dyscyplinuje urzędników, nie wywołuje lęku. Może jest za młody, może zbyt uzależniony od premiera Putina. Ale to Dmitrij Miedwiediew jest dla wielu Rosjan nadzieją na inną, lepszą Rosję. 23
  • Pod włos 5 gru 2010, 17:00 Zawsze pod prąd, na przekór umizgom i wrzaskom. Iść własną drogą, nawet jeśli wszyscy wokół uznają cię za wariata. To cały Kisiel. 27
  • Byli 5 gru 2010, 17:00 Jedni politykę uprawiają już tylko w kawiarniach i jeżdżą tramwajami. Inni przycupnęli w biznesie, ale myślą o powrocie. Jeśli nie do polityki, to chociaż do dyplomacji. Nasi byli premierzy. 30
  • Realpolitik 5 gru 2010, 17:00 W stosunkach z Rosją zasada powinna brzmieć następująco: otwartość i unikanie naiwności. Nie ufać łatwo prostym deklaracjom – mówi były prezydent Aleksander Kwaśniewski. 34
  • Rząd naszych marzeń 5 gru 2010, 17:00 Czy premier Tusk tak bardzo ceni swych ministrów? Chyba tak, skoro utrzymuje ich na stanowiskach. My nie podzielamy tego entuzjazmu. Pozwalamy więc sobie pomarzyć, jak wyglądałby idealny polski rząd. 38
  • W co grają politycy? 5 gru 2010, 17:00 Senator PO Roman Ludwiczuk zaimponował swoją polityczną grą „w negocjacje” zarówno żulom z warszawskiego Grochowa, jak i chłopakom spod budki z piwem w Pcimiu Dolnym 42
  • Wątpliwe sukcesy SLD 5 gru 2010, 17:00 Nawet na polskim tle partia ta jest rekordowo bezbarwna, bezprogramowa i beznadziejna. 44
  • Najsztub pyta: Ona 5 gru 2010, 17:00 Nieporadna, choć perfekcyjnie przygotowana. Ciekawa, ale nie wszystkich tajemnic. Królowa polskiego wywiadu nie wyklucza rozmowy z seryjnym zabójcą. 46
  • Rysa na damie 5 gru 2010, 17:00 W PRL Irena Dziedzic była wzorem elegancji, szyku, profesjonalizmu. Na tym nieskazitelnym wizerunku pojawiła się rysa – sąd uznał ją za kłamcę lustracyjnego. Jej dawni wielbiciele wyrok odrzucają. 52
  • Ostrożnie, dziecko z talentem! 5 gru 2010, 17:00 Występują w programach rozrywkowych, grają w serialach, pojawiają się w reklamach. Rzadko jednak zdarza się, aby z genialnego dziecka wyrósł genialny artysta ale rodzice wolą o tym nie wiedzieć. 56
  • Orły się dziobią 5 gru 2010, 17:00 Kiedy Jacek Gmoch na jeden mecz wrócił na trenerską ławkę Panathinaikosu Ateny, przywitano go jak boga. W Polsce wiedzie mu się gorzej: kiedy chwilę później zadeklarował, że tak naprawdę to on stał w latach 70. za sukcesami legendarnej drużyny Kazimierza Górskiego,... 60
  • Lincoln z Łodzi 5 gru 2010, 17:00 Mieszkańcy Łodzi nazywają go wybawcą, a urzędnicy zmorą. Sam radny John Godson codziennie modli się za Łódź oraz Polskę i wierzy, że zostanie pierwszym w historii naszego kraju ciemnoskórym posłem. 64
  • Jej Perfekcyjność kontra Krucjata 5 gru 2010, 17:00 Po jednej stronie barykady stoi czterech studentów protestujących przeciw "propagandzie homoseksualnej". Po drugiej ich koledzy, którzy chcą na Uniwersytecie Warszawskim założyć koło naukowe zajmujące się teorią queer. Media już piszą o wojnie światopoglądowej, uczelnia jest... 66
  • Tajne przez poufne 5 gru 2010, 17:00 Prezydent Obama obiecał powrót do normalności po epoce Busha. Najnowsze odkrycia portalu WikiLeaks dowodzą jednak, że zajadle krytykowane pomysły poprzednika okazały się całkiem pociągające. Może i są trochę nieetyczne, ciut niedemokratyczne, ale za to jak ułatwiają życie! 68
  • Osioł walczy z bykiem 5 gru 2010, 17:00 Ligowy pojedynek Realu Madryt z Barceloną nazywany jest – tłumaczenie zbędne – Gran Derbi Europa. Rywalizacja ta ma wielką tradycję i wielką przyszłość. Nie tylko na boisku. 72
  • Przewodnik stada konsumentów 5 gru 2010, 17:00 Chce nas przekonać, że życie jest za krótkie, by pić podłe wino, że dobry ser musi kosztować 100 zł za kilogram i że każdego stać na odrobinę luksusu w postaci herbaty, jaką pija brytyjska królowa. Po latach inwestowania rekin rynku dóbr luksusowych Jerzy Mazgaj doczekał się... 75
  • Rok ryzykantów 5 gru 2010, 17:00 Obligacje równie niepewne jak akcje giełdowe. Kursy walut na spekulacyjnej huśtawce, a ceny surowców w spekulacyjnej bańce. Jeśli zamierzasz inwestować swoje oszczędności w przyszłym roku, to przygotuj się na jazdę bez trzymanki. 78
  • Człowiek zdalnie sterowany 5 gru 2010, 17:00 Naukowcy posiedli zdolność sterowania aktywnością mózgu. Za pomocą przycisku potrafią włączać i wyłączać jego różne obszary. To daje nadzieję na nowe terapie w chorobie Parkinsona czy depresji. Ale i przejmuje grozą 80
  • Wciąż mam temperament żulika 5 gru 2010, 17:00 9 grudnia w warszawskiej stodole zagra Zbigniew Hołdys. Po latach milczenia założyciel Perfectu wraca na scenę i przewiduje rewolucję. 83
  • Rewolucjonista w muzeum 5 gru 2010, 17:00 Czy po dwóch dekadach, które mijają właśnie od śmierci Tadeusza Kantora, jego spuścizna jest wciąż żywa? A może rewolucjonista zamienił się w papierowego mistrza? 86
  • Lady Maryla 5 gru 2010, 17:00 W świecie polskiej rozrywki jest wzorem „hard working woman”. Niby ma wszystko, a wciąż walczy dalej. Polacy ją kochają, bo umie flirtować z kiczem, ale nie popada w tandetę. Od niemal 50 lat. 88
  • Sprawdzam czy masz broń 5 gru 2010, 17:00 Polscy politycy są małostkowi do granic śmieszności. Ale czy może się na kogoś obrazić państwo polskie? 92
  • Spada tempo wzrostu gospodarczego w regionie 5 gru 2010, 17:00 Ożywienie gospodarcze, jakie już od osiemnastu miesięcy widać w Azji (poza Japonią), pomogło wydobyć się z recesji także wielu krajom innych regionów świata. 94
  • W cieniu wielkiego smoka 5 gru 2010, 17:00 Nie potężne Chiny, lecz mały Tajwan wyprzedza w tym roku Japonię – MFW podaje, że w 2010 r. dochód narodowy per capita w Japonii wyniesie 33,8 tys. dolarów, na Tajwanie przekroczy 34,7 tys. dolarów. Wartości te ustalono na podstawie parytetu mocy nabywczej, uwzględniając... 98
  • Zupa w kolorze mydła Biały Jeleń 5 gru 2010, 17:00 Groch dla mnie znaczy coś zupełnie innego niż dla was. Pewnie dlatego, że mój pierwszy groch wcale nie był grochem z kapustą, tylko... ciecierzycą. 102
  • Święty Mikołaj na Wiejskiej? 5 gru 2010, 17:00 Opis: Jesteśmy na Wiejskiej. Sala obrad znów pusta. Dziś jednak nieobecność usprawiedliwiona; wszyscy posłowie, którzy sądzą, że byli w tym roku grzeczni, czyli inaczej, wszyscy posłowie, stoją w kolejce, by usiąść na kolanach Świętego Mikołaja. Na szczęście nie ma... 104
  • Zima. Cała prawda 5 gru 2010, 17:00 I jak się Państwu żyje w kraju, w którym 20 cm śniegu i mróz sięgający minus 6 stopni powodują stan powszechnej klęski wszystkiego? Bo mnie nawet dobrze. 104
  • Z pamiętnika kaskadera 5 gru 2010, 17:00 Zabieram się z kumplami na trening. Dla zabawy wybijamy sobie zęby i łamiemy żebra. Super! 106

ZKDP - Nakład kontrolowany