Wciąż mam temperament żulika

Wciąż mam temperament żulika

9 grudnia w warszawskiej stodole zagra Zbigniew Hołdys. Po latach milczenia założyciel Perfectu wraca na scenę i przewiduje rewolucję.
DAWID KARPIUK: Nie grałeś publicznie od 10 lat. Jesteś jeszcze muzykiem?

ZBIGNIEW HOŁDYS: Muzykiem jest się zawsze, tak jak jest się mężczyzną, psem, sportowcem czy filozofem. Nie mam na to wpływu, to jest jak oddychanie. Mogę nie grać publicznie, bo nie chcę mieć do czynienia z  show-biznesem, którego nie znoszę, ale to, że cały czas kombinuję, nagrywam, gram, słucham, to część mojego DNA.

Ale ostatnio udzielasz się przede wszystkim jako komentator. Częściej słychać twój głos w sprawach społecznych i politycznych.

Jestem członkiem plemienia rezydującego między Odrą i Bugiem. Gdybyśmy to porównali do westernu, to jesteśmy Apaczami. Intryguje mnie, dlaczego nie mamy dobrego wodza. Dlaczego rządzą nami aroganckie półgłówki, które każą nam wybić wszystkie bizony i potem zdechnąć z głodu. Wodzami tego plemienia są uzurpatorzy, to nie są prawdziwi wodzowie. Mógłbym się na  to godzić, ale wolę nie. Nigdy nie chciałem żyć w państwie zmanipulowanym.

Co jest opresyjne teraz?

Polska jest krajem kłamstwa systemowego. Ani jeden polityk w Sejmie nie  ma legitymacji, by tam być, bo uczestniczył w jakimś sensie w  zafałszowanych wyborach. Wszystkie listy ustala nam czterech facetów: Tusk, Kaczyński, Pawlak i Napieralski. Odbywa się handel, podrzucanie list, kupowanie głosów, wycinanie niepokornych. Jednych się finansuje, innych się niszczy w obrębie tej samej partii. Kaczyński wyrzuca i nie możesz się odwołać. Co to jest? Kartel narkotykowy?! Nie atakuję nikogo konkretnego. Chcę jedynie uświadomić ludziom, że istnieje inny punkt widzenia. To jest głos sprzeciwu. Komentatorzy polityczni zastanawiają się, czy  Kluzik-Rostkowska coś zrobi, czy uda jej się z nową partią i co teraz będzie z Palikotem. A nie zastanawiają się, że Kluzik-Rostkowska i  Palikot powinni wypieprzać z tego Sejmu, bo legitymizowali całe zło, które tam mieszka. Dlaczego od pierwszego dnia nie domagali się rzeczywistych prawyborów w swoich partiach? Dlaczego głosili, że ich wodzowie są geniuszami? Wkręcali naród. Najprostszym wyjściem są obowiązkowe prawybory. Niech wszyscy członkowie partii w tajnym głosowaniu podczas konwencji zdecydują, czy nadal chcą Kaczyńskiego. Niech tej decyzji nie podejmuje on sam plus jego cień Kurski i  antymateria Ziobro, nikt nie wie, kim on właściwie jest. 

Dwudziestu paru procentom wyborców to nie przeszkadza.

Ale mnie przeszkadza. Ja bym chciał, żeby pani Kluzik-Rostkowska, pan Dorn, pan Kaczyński wzięli udział w debacie, powiedzieli jasno, jakie mają pomysły, i pozwolili na ich weryfikację. PiS czy PO mogłyby być wspaniałymi partiami, gdyby tylko nie było tam samozwańczych Panów Bogów. W prawyborach amerykańskiej Partii Demokratycznej było kilkunastu kandydatów i musieli odbyć 27 debat. Mówili o realnych problemach i  przedstawiali propozycje ich rozwiązywania. Jakby któryś z nich powiedział: „Głosujcie na mnie, bo ten drugi jest zły", to zostałby wybuczany. To jest ta różnica – amerykańska mentalność była tworzona przez społeczeństwo oddolnie, europejska – przez establishmenty.

A może ty po prostu narzekasz? Może jesteś takim wiecznym kontestatorem?

To jest niezgoda na fałsz, którego ofiarą padłem. Za komuny wiedziałem, przeciw czemu się stawiam – przeciw sklepom za żółtymi firankami, fałszowanej rzeczywistości, kneblowaniu społeczeństwa. Tego nikt nie  mógł znieść, w końcu ludzie się zbuntowali, jedni, bo się czuli z tym źle, reszta – bo nie miała co jeść. Obalaliśmy to, bo myśleliśmy, że  zbudujemy namiastkę Atlantydy. Ale teraz główne partie tworzą monopol, tak samo jak kiedyś PZPR. Wychodzą ze skóry, by nikt nowy się nie  przecisnął. Istnieje coś takiego jak KRRiT, tam ludzie z nadania politycznego decydują o tym, jakie może być radio, a jakie nie, jak kiedyś sekretarze KC. Ubolewam nad tym. W 1980 roku to była nasza wielka nadzieja. Myśleliśmy, że to będzie kraj wielkiego postępu kulturalnego, intelektualnego, tymczasem jesteśmy trzymani za twarz przez kolejnych cyników.

To wyborcy są głupi?

Nie ma głupich ludzi, każdy ma swoją mądrość, każdy kieruje się własnymi zasadami, ale dopóki nie będzie miał dostępu do rzetelnej wiedzy, to  będzie podatny na manipulację. I będzie popełniał błędy. Niewiedza prowadzi do upadku. Politycy nie udzielają nam żadnych informacji. Słyszymy tylko, że Tusk to wnuk Niemca, a Kaczyński to herszt bandy oszołomów. Gdyby wszyscy mieli dostęp do rzetelnej informacji, nie  wybieralibyśmy jawnych kłamców. Dopalacze powinny być legalne pod  warunkiem, że będzie na nich napisane, co robią i z czego się składają. Gdy na pudełku znajdzie się trupia czaszka i napis „Uważaj, tu się znajduje amfetamina i sporo syfu z trutką na szczury włącznie, po  trzecim razie się uzależnisz, po siódmym razie możesz wyskoczyć z okna, popadniesz w deprechę i nic cię nie wyleczy", to dlaczego nie? Funkcją państwa jest wyedukować ludzi, żeby po to nie sięgali. I zaoferować życie, w którym ćpanie będzie stratą czasu.

Ale przecież nie jesteś outsiderem. Krytykując Kaczyńskiego, od razu stajesz się piewcą drugiej strony.

Oni wszyscy są jedną stroną, ja jestem drugą. Ja nie mam ambicji politycznych. Politycy patrzą na społeczeństwo jak na niedorozwinięte robaczki przez mikroskop. Ale ja mam o wiele większy mikroskop i sobie ich obserwuję. Polityka sama w sobie mnie nie obchodzi. Ja jedynie przedstawiam inny sposób rozumowania, dość racjonalny. Chcę pokazać, że  nie jesteśmy skazani wyłącznie na wybór między PiS a PO. Polska może ich w ogóle pogonić, gdzie pieprz rośnie. Wystarczy zmienić prawo wyborcze. Celem wyborów powinno być wyłuskanie najlepszych ludzi. Obowiązkiem powinny być konwencje, debaty, prawybory, bo to one pozwalają nam poznać kandydatów. Dzięki nim możemy wybrać w miarę przyzwoitych ludzi. Facet, który się obraża i mówi, że nie będzie debatował z drugim, powinien zostać skreślony z listy kandydatów, bo to jest krańcowy brak szacunku dla wyborców. Kiedy jeden obóz się nazywa Gołota i bije Bowe’a po  jajach, a drugi to Tyson i odgryza Holyfieldowi ucho, to ja mam wybierać między tym, który wali w jaja, a tym, który odgryza ucho? Cóż to za wybór?

To się miało zmienić po katastrofie smoleńskiej.

Ta katastrofa była dla mnie po ludzku obezwładniająca. To straszna tragedia, nieważne, czy zgadzałem się z poglądami polityków, którzy tam zginęli, czy ich lubiłem, czy nie. We mnie nie ma nienawiści wobec ludzi o odmiennych poglądach, proszę spytać posła Ołdakowskiego. Staram się jedynie, by niebezpieczne poglądy nie dotykały mnie i moich bliskich. Chwilę po tej katastrofie brałem udział w dyskusji w Tok FM. Wtedy wszyscy politycy się kajali, obiecywali zmianę i kiedy padło pytanie, czy to się utrzyma dłużej, powiedziałem, że to przecież niemożliwe. Śmierć papieża uspokoiła ludzi na tydzień i wszystko wróciło do normy.

Jest ktoś, komu kibicujesz?

Nie.

Wróćmy do muzyki. Nie wydajesz płyt, ostatni koncert zagrałeś w 1999 roku. Skąd ta przerwa?

Zawsze mam trudność z udzieleniem odpowiedzi na to pytanie. Uwielbiam grać, ale nienawidzę show-biznesu. Nie mogę zaakceptować reguł przemysłu muzycznego. To jest tak, jakbym malował obraz, a potem ktoś mi powiedział: „Tu zmienisz kolor niebieski na żółty, użyj akwareli, bo są ostatnio modne, a potem naślemy paparazzich, sfotografujemy cię, jak idziesz z cycatą Włoszką po ulicy, spytamy żonę, co ona na to, i na tym cię wypromujemy". No nie.

To nie jest część pakietu? Chcesz grać, nagrywać płyty, więc musisz się liczyć z tym, jak wygląda branża. To chyba jest oczywiste.

Nie jest oczywiste. Zostajesz muzykiem, bo chcesz grać, a nie wywoływać skandale. To show-biznes stworzył system, który narzuca ludziom takie obowiązki. Mój proces tworzenia nie podlega kontroli żadnego urzędu. W  sztuce można zrobić wszystko, także takie rzeczy, które postawią nas poza nawiasem społeczeństwa. Ale jeśli ktoś mi mówi, co mam zrobić, to  nie chce mnie, tylko konkretnego produktu. I ogromna liczba artystów idzie na ten układ, stając się częścią systemu. Nie oceniam ich, ale  jeśli mnie to dotknie, to się pieklę. Oczywiście wiem, że tak jest, ale  do akceptacji jest kawał drogi.

Tym razem chcesz wrócić na dłużej.

Tak, zagram koncerty w wielu miastach. To jest mój głód i on zostanie zaspokojony. Nagram płytę, ale już nie myślę o wielkiej sprzedaży. Nie  wiem, dlaczego tak jest, może jak raz sprzedasz milion płyt, to nie ma  powodu tego potem potwierdzać. A teraz mogę i chcę robić to, na co mam ochotę, bez żadnych kompromisów. Spotkało mnie w życiu wielkie szczęście i staram się je spłacić. Wolność artystyczną zdobywa się ciężką pracą, nie wspominając o szczęściu. Artysta, który przez dziesięć lat haruje i  potem przez dwa-trzy lata rządzi na rynku, może do końca życia robić, co  chce, żyje z tantiem.

Miałeś realną szansę na karierę w USA.

Gdyby te szanse naprawdę były tak duże, to pewnie by do tego doszło. Wyjechałem do USA w 1989 roku, już bez Markowskiego, z zupełnie nowym składem. Wystąpiliśmy jako pierwszy zespół z Europy Wschodniej w słynnym nowojorskim klubie CBGB’s. Zorganizowaliśmy akcję promocyjną, zjawił się tłum ludzi, wielu dziennikarzy, telewizje. Tego samego dnia przed nami grał Korn, ale to na nas zwrócono uwagę, „The New York Times" napisał znakomitą recenzję, „The Village Voice” opublikował ze mną wywiad na  trzy strony. Byliśmy dla nich intrygujący. Cały ten projekt miał menedżerów, pracowała z nami menedżerka Franka Zappy. Szybko stałem się rozpoznawalny, staliśmy się ciekawostką. Moje powiedzonka cytował „The Financial Times”. To tak, jakby do Polski przyjechał człowiek z Mongolii i wszyscy chcieli go zobaczyć. Toczyły się jakieś rozmowy z Cyndi Lauper, drążyłem temat supportowania Traveling Wilburys. Było mnóstwo planów, a jednak wróciłem. W Polsce miałem rodzinę, a w swoim działaniu byłem osamotniony. Dziś jak na to  patrzę, to wiem, że to musiałoby mi zająć siedem-osiem lat ciągłej walki każdego dnia. Wróciłem i nie żałuję. Mógłbym to teraz przeprowadzić z  innym polskim artystą, gdybym znalazł kogoś, kto mógłby zadziwić Amerykanów, ale nikogo takiego nie widać.

Naprawdę nikogo? I nie ma szans na zmianę?

Dla nowej generacji wyjściem jest internet, niezależna scena. Zastój zawsze kończy się rebelią. Od wieków tak jest na świecie. Wystarczy przypomnieć, w jakich okolicznościach pojawił się punk czy hip-hop. I  gdy rewolucja była już w toku, wtedy rynek się zorientował, że coś przeoczył. Błyskawicznie powstawały nowe wytwórnie, stacje się przeprofilowywały. W Polsce tak nie ma, żadna stacja radiowa nigdy nie  grała hip-hopu, nawet w czasach jego największej popularności. Niesamowite. Na miejscu raperów założyłbym piracką stację na Ursynowie, a jak ktoś by mnie chciał złapać, to bym wrzeszczał, że jestem jak Mirek Chojecki,który w latach 70. wydawał nielegalnie Konwickiego i Miłosza. Taka piracka stacja to byłoby przecież ratowanie dóbr kultury polskiej, ministerstwo kultury powinno jej dopłacać, bo na tym polega misja.

To co z tym następnym fenomenem?

W 1980 roku Kora wyskoczyła na scenę z „Boskim Buenos" w Opolu i  rozpoczęła się zawierucha, której nikt już nie mógł powstrzymać. Chwilę potem Krzysztof Krawczyk nie miał w Polsce czego szukać. Teraz jest podobnie i rebelia prędzej czy później nastąpi. W małych klubach w  Warszawie już grają nikomu nieznane zespoły, które mają ogromny potencjał. Te mało znane zespoły biegają z wiertarkami, rzeźbią w murze swoje małe dziurki i wcześniej czy później skamieniałą scenę rozbiją. Młode pokolenie zawsze ma odmienne zdanie niż poprzednicy. W muzyce jeśli jest fala popu, to następcy wolą chropowate dźwięki. I to się teraz dzieje, wchodzi era chropowatych dźwięków. W polityce podobnie: młode pokolenie ma szansę skończyć z podziałem na PO i PiS, przepędzić ich wszystkich i zbudować coś nowego.

Wracając do zbliżającego się koncertu. Co zagrasz?

To będzie piękny koncert. Zagram trochę piosenek znanych, ale w innych aranżacjach, „Autobiografię" wykonamy na głosy jak Crosby, Stills, Nash & Young, „Nie płacz, Ewka” będzie miała swoją puentę, której do tej pory nie było – Vienio z Molesta Evenement opowie ciąg dalszy historii Ewki. Ania Brachaczek z Biff wykona ze mną piosenkę „Stalker”. Zagram też zupełnie nowy materiał i to właśnie on robi na mnie największe wrażenie.

W przyszłym roku skończysz 60 lat. Nie boisz się?

Czy ze sposobu, w jaki mówię, słychać, że jestem starym dziadygą? To  kwestia charakteru, starzenia fizycznego nie zatrzymamy, ale dopóki jestem ciekaw świata, mam pasję, mam nadzieję, nie czuję upływu czasu. Można być jak Andrzej Wajda, jak profesor Bartoszewski, jak Marek Edelman. Można jak Tischner nie ruszać się z wózka, a nadal fermentować w środku. Więc nie przeraża mnie wiek, jestem pogodzony z upływem czasu. Nawet lubię to, bo wiem coraz więcej, a wciąż mam temperament żulika. Gram w zespole z 19-latkiem i nie ma między nami dystansu. Walka z  kalendarzem jeszcze nikomu nic nie dała, trzeba w sobie szukać optymizmu.

Wszyscy, którzy na koncert Zbigniewa Hołdysa w Stodole przyjdą z  najnowszym numerem „Wprost", mogą liczyć na zniżkę: bilet normalny kupią za 40 zł, studencki za 20 zł. W normalnej sprzedaży bilety te kosztują odpowiednio 60 i 33 zł.

Okładka tygodnika WPROST: 50/2010
Więcej możesz przeczytać w 50/2010 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 50/2010 (1453)

  • Tańczący z niedźwiedziem 5 gru 2010, 17:00 To oczywiste, że gra z niedźwiedziem wymaga rozsądku i ostrożności. To gra trudniejsza niż ta, którą musimy prowadzić z Niemcami, Ameryką czy z Unią Europejską. 4
  • Na skróty 5 gru 2010, 17:00 Znikające SMS-y ze Smoleńska Europoseł Paweł Kowal twierdzi, że z jego telefonu zniknęły SMS-y, które wysyłał 10 kwietnia w Smoleńsku. Z komórek byłego urzędnika Kancelarii Prezydenta Marcina Wierzchowskiego i kierowcy ambasadora... 8
  • Polska według WikiLeaks 5 gru 2010, 17:00 Donald Tusk miał problem z kandydaturą Jacka Karnowskiego na prezydenta Sopotu. Wiadomo przecież, że PO, „partia ludzi z zasadami", nie może popierać ludzi podejrzanych o korupcję. Premier stwierdził jedynie, że Karnowski... 11
  • Krupa, jezyk polski i Witkacy 5 gru 2010, 17:00 Krystyna Janda, która ma zagrać pacjentkę psychoterapeuty w serialu „Bez tajemnic", dorobiła się psychofanki. Psychofanka twierdzi, że Janda ją adoptowała, biega za nią i krzyczy do niej „mamo!”. Janda twierdzi, że... 12
  • Inna twarz Rosji 5 gru 2010, 17:00 Wnioski międzynarodowego komitetu lotniczego w sprawie katastrofy smoleńskiej już są. Powinny być w pełni udostępnione wszystkim zainteresowanym. Wszystkie materiały zostaną przekazane Polakom. Gdybyśmy czegoś nie przekazali, to na dziesięciolecia stałoby się to powodem napięć... 16
  • Batman i Robin 5 gru 2010, 17:00 W roli cara nie czuje się zbyt pewnie. Nawet kiedy dyscyplinuje urzędników, nie wywołuje lęku. Może jest za młody, może zbyt uzależniony od premiera Putina. Ale to Dmitrij Miedwiediew jest dla wielu Rosjan nadzieją na inną, lepszą Rosję. 23
  • Pod włos 5 gru 2010, 17:00 Zawsze pod prąd, na przekór umizgom i wrzaskom. Iść własną drogą, nawet jeśli wszyscy wokół uznają cię za wariata. To cały Kisiel. 27
  • Byli 5 gru 2010, 17:00 Jedni politykę uprawiają już tylko w kawiarniach i jeżdżą tramwajami. Inni przycupnęli w biznesie, ale myślą o powrocie. Jeśli nie do polityki, to chociaż do dyplomacji. Nasi byli premierzy. 30
  • Realpolitik 5 gru 2010, 17:00 W stosunkach z Rosją zasada powinna brzmieć następująco: otwartość i unikanie naiwności. Nie ufać łatwo prostym deklaracjom – mówi były prezydent Aleksander Kwaśniewski. 34
  • Rząd naszych marzeń 5 gru 2010, 17:00 Czy premier Tusk tak bardzo ceni swych ministrów? Chyba tak, skoro utrzymuje ich na stanowiskach. My nie podzielamy tego entuzjazmu. Pozwalamy więc sobie pomarzyć, jak wyglądałby idealny polski rząd. 38
  • W co grają politycy? 5 gru 2010, 17:00 Senator PO Roman Ludwiczuk zaimponował swoją polityczną grą „w negocjacje” zarówno żulom z warszawskiego Grochowa, jak i chłopakom spod budki z piwem w Pcimiu Dolnym 42
  • Wątpliwe sukcesy SLD 5 gru 2010, 17:00 Nawet na polskim tle partia ta jest rekordowo bezbarwna, bezprogramowa i beznadziejna. 44
  • Najsztub pyta: Ona 5 gru 2010, 17:00 Nieporadna, choć perfekcyjnie przygotowana. Ciekawa, ale nie wszystkich tajemnic. Królowa polskiego wywiadu nie wyklucza rozmowy z seryjnym zabójcą. 46
  • Rysa na damie 5 gru 2010, 17:00 W PRL Irena Dziedzic była wzorem elegancji, szyku, profesjonalizmu. Na tym nieskazitelnym wizerunku pojawiła się rysa – sąd uznał ją za kłamcę lustracyjnego. Jej dawni wielbiciele wyrok odrzucają. 52
  • Ostrożnie, dziecko z talentem! 5 gru 2010, 17:00 Występują w programach rozrywkowych, grają w serialach, pojawiają się w reklamach. Rzadko jednak zdarza się, aby z genialnego dziecka wyrósł genialny artysta ale rodzice wolą o tym nie wiedzieć. 56
  • Orły się dziobią 5 gru 2010, 17:00 Kiedy Jacek Gmoch na jeden mecz wrócił na trenerską ławkę Panathinaikosu Ateny, przywitano go jak boga. W Polsce wiedzie mu się gorzej: kiedy chwilę później zadeklarował, że tak naprawdę to on stał w latach 70. za sukcesami legendarnej drużyny Kazimierza Górskiego,... 60
  • Lincoln z Łodzi 5 gru 2010, 17:00 Mieszkańcy Łodzi nazywają go wybawcą, a urzędnicy zmorą. Sam radny John Godson codziennie modli się za Łódź oraz Polskę i wierzy, że zostanie pierwszym w historii naszego kraju ciemnoskórym posłem. 64
  • Jej Perfekcyjność kontra Krucjata 5 gru 2010, 17:00 Po jednej stronie barykady stoi czterech studentów protestujących przeciw "propagandzie homoseksualnej". Po drugiej ich koledzy, którzy chcą na Uniwersytecie Warszawskim założyć koło naukowe zajmujące się teorią queer. Media już piszą o wojnie światopoglądowej, uczelnia jest... 66
  • Tajne przez poufne 5 gru 2010, 17:00 Prezydent Obama obiecał powrót do normalności po epoce Busha. Najnowsze odkrycia portalu WikiLeaks dowodzą jednak, że zajadle krytykowane pomysły poprzednika okazały się całkiem pociągające. Może i są trochę nieetyczne, ciut niedemokratyczne, ale za to jak ułatwiają życie! 68
  • Osioł walczy z bykiem 5 gru 2010, 17:00 Ligowy pojedynek Realu Madryt z Barceloną nazywany jest – tłumaczenie zbędne – Gran Derbi Europa. Rywalizacja ta ma wielką tradycję i wielką przyszłość. Nie tylko na boisku. 72
  • Przewodnik stada konsumentów 5 gru 2010, 17:00 Chce nas przekonać, że życie jest za krótkie, by pić podłe wino, że dobry ser musi kosztować 100 zł za kilogram i że każdego stać na odrobinę luksusu w postaci herbaty, jaką pija brytyjska królowa. Po latach inwestowania rekin rynku dóbr luksusowych Jerzy Mazgaj doczekał się... 75
  • Rok ryzykantów 5 gru 2010, 17:00 Obligacje równie niepewne jak akcje giełdowe. Kursy walut na spekulacyjnej huśtawce, a ceny surowców w spekulacyjnej bańce. Jeśli zamierzasz inwestować swoje oszczędności w przyszłym roku, to przygotuj się na jazdę bez trzymanki. 78
  • Człowiek zdalnie sterowany 5 gru 2010, 17:00 Naukowcy posiedli zdolność sterowania aktywnością mózgu. Za pomocą przycisku potrafią włączać i wyłączać jego różne obszary. To daje nadzieję na nowe terapie w chorobie Parkinsona czy depresji. Ale i przejmuje grozą 80
  • Wciąż mam temperament żulika 5 gru 2010, 17:00 9 grudnia w warszawskiej stodole zagra Zbigniew Hołdys. Po latach milczenia założyciel Perfectu wraca na scenę i przewiduje rewolucję. 83
  • Rewolucjonista w muzeum 5 gru 2010, 17:00 Czy po dwóch dekadach, które mijają właśnie od śmierci Tadeusza Kantora, jego spuścizna jest wciąż żywa? A może rewolucjonista zamienił się w papierowego mistrza? 86
  • Lady Maryla 5 gru 2010, 17:00 W świecie polskiej rozrywki jest wzorem „hard working woman”. Niby ma wszystko, a wciąż walczy dalej. Polacy ją kochają, bo umie flirtować z kiczem, ale nie popada w tandetę. Od niemal 50 lat. 88
  • Sprawdzam czy masz broń 5 gru 2010, 17:00 Polscy politycy są małostkowi do granic śmieszności. Ale czy może się na kogoś obrazić państwo polskie? 92
  • Spada tempo wzrostu gospodarczego w regionie 5 gru 2010, 17:00 Ożywienie gospodarcze, jakie już od osiemnastu miesięcy widać w Azji (poza Japonią), pomogło wydobyć się z recesji także wielu krajom innych regionów świata. 94
  • W cieniu wielkiego smoka 5 gru 2010, 17:00 Nie potężne Chiny, lecz mały Tajwan wyprzedza w tym roku Japonię – MFW podaje, że w 2010 r. dochód narodowy per capita w Japonii wyniesie 33,8 tys. dolarów, na Tajwanie przekroczy 34,7 tys. dolarów. Wartości te ustalono na podstawie parytetu mocy nabywczej, uwzględniając... 98
  • Zupa w kolorze mydła Biały Jeleń 5 gru 2010, 17:00 Groch dla mnie znaczy coś zupełnie innego niż dla was. Pewnie dlatego, że mój pierwszy groch wcale nie był grochem z kapustą, tylko... ciecierzycą. 102
  • Święty Mikołaj na Wiejskiej? 5 gru 2010, 17:00 Opis: Jesteśmy na Wiejskiej. Sala obrad znów pusta. Dziś jednak nieobecność usprawiedliwiona; wszyscy posłowie, którzy sądzą, że byli w tym roku grzeczni, czyli inaczej, wszyscy posłowie, stoją w kolejce, by usiąść na kolanach Świętego Mikołaja. Na szczęście nie ma... 104
  • Zima. Cała prawda 5 gru 2010, 17:00 I jak się Państwu żyje w kraju, w którym 20 cm śniegu i mróz sięgający minus 6 stopni powodują stan powszechnej klęski wszystkiego? Bo mnie nawet dobrze. 104
  • Z pamiętnika kaskadera 5 gru 2010, 17:00 Zabieram się z kumplami na trening. Dla zabawy wybijamy sobie zęby i łamiemy żebra. Super! 106

ZKDP - Nakład kontrolowany