Samotność arcypasterza

Samotność arcypasterza

Mędrzec, antykomunista, polemista, przyjazny duszpasterz i opiekun ubogich. Z odejściem arcybiskupa Józefa Życińskiego Kościół ubożeje.
Zamiast podłogi marne klepisko. Chałupa rodziny Życińskich musiała być w  opłakanym stanie, skoro kilka lat później została rozebrana. Chłodno i  biednie. W takich warunkach przyszły arcybiskup przychodzi na świat. Jest 1 września 1948 r., Nowa Wieś nieopodal Piotrkowa Trybunalskiego.

Jako pięciolatek odnajduje w szafie księgę z rekolekcjami ojców redemptorystów. – Przeczytałem konferencje o piekle, niebie i zbawieniu. Mój świat zawirował. Rzeczywistość stała się mniej realna. Zamyślony dość często robiłem znak krzyża – opowie po latach reporterowi „Dużego Formatu".

Ojciec – kolejarz, harujący nocami, wyniszczony, ale przyjmujący wyroki losu z pogodą ducha. Matka prowadzi gospodarstwo. Doglądanie krów to dobra robota, bo można się położyć z książką w  trawie. Ma 13 lat, gdy w przykościelnej księgarni dostrzega Encyklopedię Popularną PWN. Cena – 60 zł. Dużo. Ale pani Życińska, która właśnie pochowała męża, dostała od państwa zasiłek pogrzebowy. Nie namyślając się wiele, kupuje synowi wymarzoną księgę.

Liceum w  Piotrkowie Trybunalskim, po maturze decyzja o wstąpieniu do seminarium. Święcenia kapłańskie Józef Życiński przyjmuje w 1972 r.

Esbek się nie mylił Jeszcze nie ma trzydziestki, a na koncie już doktoraty z teologii (na Papieskim Wydziale Teologicznym w Krakowie) i filozofii (na warszawskiej ATK). Specjalizuje się w filozofii przyrody i kosmologii. Pyta o początek świata i istotę stworzenia. Wspólnie z ks. Michałem Hellerem publikują serię pasjonujących książek, zwieńczoną „Dylematami ewolucji", w której rozciągają pomost pomiędzy teorią Darwina a chrześcijaństwem.

Równolegle pisuje do „Tygodnika Powszechnego". W głośnej serii „Listów do Nikodema" analizuje postawy intelektualistów ukąszonych totalitaryzmem.

Koniec lat 80. Ks. prof. Józef Życiński jest już dziekanem Wydziału Filozoficznego PWT. Po uczelni kręci się dziwny facet. Czeka, aż studenci się rozejdą, w końcu podchodzi i oznajmia: – Moi przełożeni obawiają się, że zostanie ksiądz biskupem. A nie chcemy biskupa, który jest wrogiem Polski Ludowej. Przyszedłem odbyć z księdzem rozmowę, aby przekazać intencje władzy.

Chwila zastanowienia i… – Proszę przekazać przełożonym, że nie zamierzam zostać biskupem – odpowiada ks. Życiński. To ostatnia z rutynowych rozmów z funkcjonariuszami SB. System już dogorywał.

Lato 1990 r. Kończy pisanie kolejnej książki. Dniami i nocami. Jest fizycznie wycieńczony, coś złego się dzieje z przełykiem. – Może to objaw przemęczenia, ale nie można wykluczyć nowotworu – orzeka znajomy lekarz i kieruje na badania. Wraca do domu, dzwoni telefon. To nuncjusz apostolski Józef Kowalczyk z propozycją od Jana Pawła II przyjęcia sakry biskupiej. Przez głowę księdza przemyka ubek z korytarza wydziału i złożona wtedy deklaracja. A chwilę później ta nieszczęsna dolegliwość. „Pomyślałem: jeśli to nie nowotwór, to znak, że jestem gdzie indziej potrzebny".

Badanie wykaże, że to tylko skurcz mięśnia przełyku. W wieku 42 lat Życiński zostaje biskupem. Najmłodszym w Polsce. Obejmuje diecezję w Tarnowie. Trwa kampania prezydencka i polityka od razu wciąga świeżo mianowanego hierarchę. – Z niepokojem słuchałem lekarzy, którzy podczas pielgrzymki mówili, że będą głosować na pana, bo wierzą Wałęsie jak ojcu. To jest oczekiwanie na ekonomiczny cud, a ja w takie cuda nie wierzę – zwraca się do odwiedzającego Tarnów pierwszego przewodniczącego „Solidarności". – Dlatego właśnie chcę przyciągnąć wszystkich – odpowiada przyszły prezydent.

Postępowy pechowiec

Jesień 1992 r. Spacer po Pradze, nieopodal domu Franza Kafki. Nagle obskakuje go dwóch rosłych mężczyzn. Krzyczą coś w dziwnym języku. Najpierw próbują udusić, a potem cios nożem w plecy, pod lewą łopatkę. Uciekają. Skończy się na sześciu szwach. Czeska policja ustali, że to najpewniej bośniaccy muzułmanie.

Wiosna 1994 r. Biskup Życiński wchodzi do katedry. Wszystko trwa ułamek sekundy. Jakiś mężczyzna, okrzyk „Boga nie ma" i mocny cios w skroń. Dowodem w sprawie będzie spory kamień. Tym razem skończyło się na czterech szwach. Nie minęła godzina, jak wrócił do katedry i wygłosił kazanie. – Potem pojechał do miejscowości, skąd pochodził ten chory człowiek. Wygłosił kazanie, w którym zabronił sekować chorego i jego rodzinę. Zwrócił się do matki napastnika i przytulił ją – opowiada ks. Józef Kloch, obecny rzecznik episkopatu.

W diecezji daje się poznać jako autor nowinek. W tarnowskim seminarium nakazuje wprowadzić zajęcia z informatyki. Sam korzysta z komputera już od kilku dobrych lat. Wspólnie z bp. Tadeuszem Pieronkiem i bp. Janem Chrapkiem doprowadził do powstania Katolickiej Agencji Informacyjnej. – Zadzwonił i powiedział, że czytał moje teksty i ma wrażenie, że będę dobrym szefem agencji. Odpowiedziałem, że z pewnością nie, ale biskupowi się nie odmawia – opowiada Marcin Przeciszewski, do dziś szef KAI.

Angażuje świeckich w życie diecezji. W parafiach odbywają się demokratyczne wybory do rad duszpasterskich, doradzających proboszczom. Zwołuje dziennikarzy, by pokazać im rozliczenie finansów diecezji. Bo skoro Kościół żyje z datków od wiernych, każda złotówka musi być jawna.

Uwaga, komuna!

Wczesna jesień 1993 r. Trwa kampania wyborcza, na czele sondaży SLD. List pasterski metropolity tarnowskiego do wiernych: „Trudno sobie wyobrazić, aby po upadku hitlerowskich Niemiec dawni członkowie NSDAP wystąpili z żądaniem ponownego powierzenia im władzy, obiecując, że pod ich kierownictwem nastąpi szybki rozkwit państwa niemieckiego. Tymczasem w polskich warunkach wizję dobrobytu roztaczają nierzadko ci sami działacze, którzy przez długie lata konsekwentnie prowadzili nasz kraj do ruiny".

Burza, jak zawsze, gdy któryś z hierarchów wskazuje, jak (nie) głosować. – Kościół agresywnie wkroczył w kampanię wyborczą. Czytałem w Biblii, że Pan Bóg, jak chce kogoś ukarać, to mu rozum odbiera. Ten list jest ordynarnym faulem – piekli się szef SdRP Aleksander Kwaśniewski.

Gdy rządzące już SLD zarządzi liberalizację ustawy antyaborcyjnej i wstrzyma ratyfikację konkordatu, bp Życiński ogłosi, że to „policzek dla Ojca Świętego". Silny antykomunizm kontrastuje z wyważonym głosem metropolity tarnowskiego w innych debatach. Odcina się od prób radykalnej prawicy wciągania Kościoła do rozgrywek politycznych. Piętnuje antysemityzm i ksenofobię. W sporze o model stosunków państwa z Kościołem zachowuje dystans do obu stron. Dystansuje się od postulatu wpisania „wartości chrześcijańskich" do ustawy medialnej, ale zarazem piętnuje liberalny system wartości jako płytki, sprowadzający się do „kopiowania najbardziej wulgarnych wzorców z Zachodu”.

Kochajta i róbta, co chceta

Czerwiec 1997 r., ingres nowego metropolity lubelskiego abp. Józefa Życińskiego. Lokalna elita, tysiące wiernych. Profesura z KUL akurat żyje bezpardonowym atakiem prof. Ryszarda Bendera, który Władysławowi Bartoszewskiemu zarzucił brak znajomości katolickiej nauki społecznej. Podczas ingresu obaj posadzeni w tej samej ławie. Przy przekazaniu znaku pokoju Bender odmawia podania ręki Bartoszewskiemu. Za to Życiński opuszcza ołtarz i przemierza kilkadziesiąt metrów, aby Bartoszewskiego serdecznie wyściskać.

Chętnie komentuje bieżące wydarzenia, nie boi się mikrofonu, mówi barwnie. Zazdrośnicy z episkopatu gadają po kątach, że został szefem „mediamafii". Media ojca Rydzyka według abp. Życińskiego? – „Nasz Dziennik" ma tyle wspólnego z katolicyzmem, ile miała „Trybuna Ludu” z klasą robotniczą. (2001)

Owsiak i jego Orkiestra? – Św. Augustyn mówił: „Kochaj i czyń, co chcesz". Było w tym jakieś „róbta, co chceta", ale pod warunkiem że będziecie kochać. Więc niech ci, co mają opory moralne wobec Owsiaka, uzupełnią sobie: „Kochajta i róbta, co chceta”. (1998) Awantura o krzyże na oświęcimskim żwirowisku? – Krzyż jest zawsze znakiem jedności i solidarności, nie można więc ranić w imię krzyża. (1998)

Integracja z Unią Europejską? – Trzeba przezwyciężyć mity mówiące, że zjednoczenie z Unią będzie piątym rozbiorem Polski. Tego typu wypowiedzi to demagogia niemająca nic wspólnego z postawą chrześcijańską. (1999) Jedwabne? – Trzeba powiedzieć „przepraszam". (2001)

„Filozofem" w metropolitę

Rok 2005. Szef lubelskiego KIK Ryszard Bender dostaje do rąk swoją teczkę z IPN i niezwłocznie ogłasza, kto na niego donosił. Ale zarzuty są problematyczne, oskarżeni nie mają się jak bronić, a przeszłość Bendera – raczej mętna. To jeden z „koncesjonowanych katolików", dwukrotny poseł na Sejm PRL. Postać z kręgów Życińskiemu wstrętnych. – Teraz różnego rodzaju chuliganeria będzie wyciągać rewelacje z teczek bezpieki. Nie po to, by dochodzić prawdy, ale szantażować, mścić się, prowadzić polityczne rozgrywki – wścieka się arcybiskup. Do tej pory konsekwentny i gorący zwolennik rozliczeń, stawiający za wzór niemiecką lustrację i czeską dekomunizację. Ale po wybryku Bendera coś w Józefie Życińskim się przełamuje.

A w Polsce akurat zaczyna się lustracyjna gorączka. Gdy wszyscy żyją „listą Wildsteina", arcybiskup martwi się, że „w małych miasteczkach narasta klimat podejrzeń wobec osób, które przypadkowo noszą te same nazwiska, co osoby z rejestru". Gdy premier Marek Belka zostanie oskarżony o donosicielstwo, choć ledwie podpisał jakiś kwit, abp Życiński nazwie to „uberracją”.

Nadejście IV RP wita z wyraźnym chłodem, zwłaszcza włączenie w jej budowę Leppera: – Mieliśmy wielkie deklaracje, a widzimy, że prestiżowe stanowiska powierza się osobom, które w III RP zostały pozbawione tych funkcji z racji moralnych. Z czasem będzie zaostrzał stanowisko: – IV RP, w której jako symbole zdrady pojawiają się Herbert i Kuroń, to patologia.

Jarosław Kaczyński mówi, że gdyby wszyscy biskup mieli takie poglądy, już dawno mielibyśmy laicyzację jak w Holandii. Ale arcybiskup trwa przy swoim. Broni prof. Andrzeja Grajewskiego, którego nazwisko Antoni Macierewicz wywleka na światło dzienne jako rzekomego współpracownika WSI. A także oskarżanych o współpracę z SB Andrzeja Przewoźnika, abp. Stanisława Wielgusa, ks. Jakuba Wekslera-Waszkinela. Czy mógł się spodziewać, że kolejną ofiarą IV RP będzie on sam? W wywiadach nie ukrywał, że z niejednym ubekiem w latach 80. zdarzyło mu się rozmawiać. Z racji pełnionych funkcji było to nie do uniknięcia. Opowiadał o tych kontaktach w tonie niemalże anegdotycznym. Ale na początku 2007 r. nikomu nie jest już do śmiechu. W obieg publiczny puszczona zostaje informacja, że abp Życiński to TW „Filozof". Później okaże się, że najprawdopodobniej padł ofiarą esbeckiej manipulacji. Ale przeciwnicy hierarchy i tak swoje wiedzieli. Nawet po jego śmierci na prawicowych portalach nie brakuje uwag o „Filozofie".

Jaki był?

– Trzymał na dystans. Wobec młodszych bywał protekcjonalny – mówią ci, co znali arcybiskupa „tak sobie".

Bliżsi znajomi i przyjaciele protestują. – Nie miał nic z faraona ani moralizatora – opowiada ks. Andrzej Luter. – Serdeczny, dowcipny, preferował humor absurdalny. Każdemu chciał pomóc. Rozdawał pieniądze potrzebującym. Widziałem, jak osobiście dzwonił po różnych firmach, gdy trzeba było trzem bezrobotnym samotnym matkom znaleźć pracę.

– Ale – to wątek powtarzający się w większości wspomnień o arcybiskupie – był człowiekiem samotnym. Ze swoimi poglądami, erudycją i temperamentem czuł się coraz bardziej obco w polskim Kościele, zastygającym w archaicznym konserwatyzmie. – Miewał momenty skrytości i intymności. W trakcie rozmowy nagle smutniał i poważniał – wspomina zaprzyjaźniony zakonnik.

Kolejny z przyjaciół: – Ciągnęło się za nim wiele chorób. Wiedzieliśmy, że jest nie najlepiej, coraz bardziej skracaliśmy wizyty u niego. Józek chyba miał świadomość, że powinien przystopować, ale żal mu było każdej chwili. Świadomie się zaharowywał, po kilkanaście godzin na dobę. Jakby czuł, że sędziwego wieku nie dożyje.

Okładka tygodnika WPROST: 7/2011
Więcej możesz przeczytać w 7/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 2
  • gość IP
    A PISowska władza w Lublinie szacunku do arcybiskupa nie miała i nie ma!Okropne!
    • Maria IP
      Nie mogłam uwierzyć, że Arcybiskup nie żyje. Szok. A potem dlaczego Pan zabiera nam jednego z najmądrzejszych Arcybiskupów. KOŚCIÓŁ idzie złą drogą. Jeśli niektórym klechom bliżej do polityki, to niech zasilą swoją ulubioną partię pisowską. Oburza mnie kazanie oceniające Mojego Premiera, oczywiście stawiając Go w złym świetle, gdyby w dobrym to też nie jest to miejsce, ani czas na taki wywód. Oj będzie brakowało rozsądnego głosu Arcybiskupa.

      NIECH SPOCZYWA W POKOJU

      Spis treści tygodnika Wprost nr 7/2011 (1462)

      • Żaden tam babski problem 13 lut 2011, 12:00 Słodko jest i miło, różowo, sercowo i landrynkowo. Wszystko w ramach tzw. walentynek. W tym samym czasie cała masa pracodawców, jak co dzień, uczestniczy w akcji Walę Tyłki. Finansowo. 4
      • Na skróty 13 lut 2011, 12:00 Okręgi dla byłych premierów Józef Oleksy wystartuje z Siedlec, Leszek Miller z Płocka, a Bartosz Arłukowicz z Gdyni. Tak najprawdopodobniej będą wyglądały listy SLD w wyborach do Sejmu – dowiedział się „Wprost". Oleksy... 8
      • POdglądacz 13 lut 2011, 12:00 „Trzeba być, k***a, totalnym kretynem i jeszcze się z tego głupek śmiał" - tak beztrosko nie zwracając uwagi na włączoną kamerę, zachowanie posła Węgrzyna podsumował jego partyjny kolega poseł Korzeniowski. Oj, tak, panie... 8
      • Wypuścić lwy 13 lut 2011, 12:00 Tygodnik „Newsweek" uświadamia na swojej okładce, jak trzeźwieje polska kobieta. No więc – upodabnia się do Ilony Felicjanskiej, ma nienaganny makijaż i smutny, rozmarzony wzrok. Fakt, to nie to co trzeźwiejący polski... 10
      • Seksapil przewodniczącego 13 lut 2011, 12:00 Grzegorz Napieralski chce władzy. Już szykuje się w blokach. Ćwiczy wystąpienia, szykuje PR-owskie grepsy, notuje rady ekspertów i rozstawia starych towarzyszy po kątach. Czy wie, że na jego plecach do rządu chcą wjechać ludzie z Ordynackiej? 12
      • Samotność arcypasterza 13 lut 2011, 12:00 Mędrzec, antykomunista, polemista, przyjazny duszpasterz i opiekun ubogich. Z odejściem arcybiskupa Józefa Życińskiego Kościół ubożeje. 16
      • Cena zdrowia 13 lut 2011, 12:00 To na lekarzu spoczywa obowiązek rozważenia, czy pieniądze, które spożytkuje na leczenie, nie mogłyby być przeznaczone z większym pożytkiem dla innych chorych – mówi wybitny neurochirurg prof. Tomasz Trojanowski 20
      • Piękna i bestie 13 lut 2011, 12:00 Była już tą od Palikota i tą od walki z psim smalcem. Teraz została tą, która nie chce leczyć staruszków. Była i jest najładniejszą posłanką. 24
      • Kibice są za Heniem 13 lut 2011, 12:00 Miał kaprys i forsę, więc wystartował. Obiecał, że da półtora miliona na lokalne kluby – i wygrał. Skoro państwo nie potrafiło wsadzić go za kratki, to podwładni, myśliwi i kibice wsadzili go do Senatu. 28
      • Nie będzie kropki nad i 13 lut 2011, 12:00 Skąd brać ciekawość, kiedy codziennie idziemy na ten sam spektakl? Czemu już zawsze jedni będą gwizdać, a inni klaskać? Monika Olejnik nie nudzi się w świecie nudy. 32
      • O seksie, Świętej Rodzinie i pszczołach 13 lut 2011, 12:00 Już święty Augustyn twierdził, że gdyby Bóg zechciał, by człowiek rozmnażał się bez seksu, uczyniłby go pszczołą. 37
      • Ferment w b…ałaganie 13 lut 2011, 12:00 Trzy i pół roku po wyborach z 2007 roku, które przyniosły Polakom ulgę i święty spokój, niemal wszystko zaczyna się walić jak domek z kart. 38
      • Płace kobiet to dyskryminacja! 13 lut 2011, 12:00 Mężczyźni udają, że problemu nie ma, a kobiety nie potrafią o nim rozmawiać. Polki zarabiają o jedną czwartą mniej niż Polacy – wynika z najnowszych danych GUS. I tak jest od lat. 40
      • Trzeba walczyć o siebie 13 lut 2011, 12:00 Rozmowa z byłą pierwszą damą Jolantą Kwaśniewską 43
      • Szczęście sprzyja szybszym 13 lut 2011, 12:00 Robert Kubica zrobił karierę dzięki wielkiej pasji. Teraz ta pasja może jego karierę złamać. 44
      • Długi film o miłości 13 lut 2011, 12:00 O odpowiedzialności, o kłótniach z rozbijaniem talerzy, o życiu z mężczyzną chorym na raka – z Joanną Kos-Krauze rozmowa o miłości. Bez żadnego związku z walentynkami. 48
      • Zdarza się (czasem) w szkole 13 lut 2011, 12:00 Porwał swoją klasę, wywiózł do popegeerowskiej wsi, a teraz planuje wycieczkę do Kuwejtu. Uczniowie go kochają, rodzice bacznie obserwują, nauczyciele podziwiają albo nie cierpią. Swoje szkolne eksperymenty Jarosław Szulski opisał w wydanej właśnie powieści „Zdarza... 52
      • Tykajace bractwo 13 lut 2011, 12:00 Bractwo Muzułmańskie wyrasta na potężną siłę polityczną w Egipcie i nie tylko. Według wielu, przerażająco potężną. Czy ma szansę na władzę po Mubaraku? 54
      • Ikar w spódnicy 13 lut 2011, 12:00 Tu można czytać blogi Hillary Clinton, madonny czy Nory Ephron. Ten miszmasz informacji, porad, komentarzy i plotek przyciąga 25 milionów ludzi. Za internetowy magazyn Huffington Post firma America OnLine zapłaciła 315 milionów dolarów. 58
      • Pinokio i Dżepetto 13 lut 2011, 12:00 Dmitrij Miedwiediew znów tupie nogą. zarządza niezależną ekspertyzę w sprawie procesu Michaiła Chodorkowskiego, krytykuje premiera Putnia za pochopne przechwałki. Czy rosyjski prezydent rzeczywiście próbuje wybić się na niepodległość? I czy ma na to szanse? 60
      • Angielski "pacjent" 13 lut 2011, 12:00 Jeremy Clarkson to ostatnia nadzieja białych, heteroseksualnych mężczyzn z klasy średniej? Zdaniem krytyków prezenter „Top Gear” obraża feministki, gejów i ubogich. A może ludziom po prostu brakuje poczucia humoru? 62
      • Mister Monopol 13 lut 2011, 12:00 Może nie jest do końca uczciwy, może nie jest uprzejmy, jednak na liście najbogatszych po raz kolejny przegonił i Billa Gatesa, i Warrena Buffetta. Carlos Slim przekształcił Meksyk w Slimlandię. 64
      • Egipski zapalnik 13 lut 2011, 12:00 Jeśli rewolucyjny pożar rozleje się na cały bliski wschód, to nawet ponad 200 dolarów za baryłkę ropy naftowej może być ceną zbyt niską, by zrównoważyć całe skumulowane tu ryzyko. 66
      • Nowa mapa świata 13 lut 2011, 12:00 Chiny zbudowały w zeszłym roku najszybszy superkomputer. Indie kupują lotniskowce i setki samolotów pasażerskich. W XVIII w. na te dwa kraje przypadała połowa globalnej produkcji. Świat wraca w to samo miejsce? 68
      • Atom przy atomie 13 lut 2011, 12:00 Rząd chce budować w Polsce dwie elektrownie atomowe. Będziemy potrzebowali więcej energii, musimy ograniczać emisję dwutlenku węgla. Ale czy nas na to stać? 70
      • Historia według Pszoniaka 13 lut 2011, 12:00 Zagrał już Robespierre’a i Korczaka. Teraz wraca w roli Władysława Gomułki w filmie Antoniego Krauzego „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”. Kolejna historyczna postać i kolejny aktorski triumf Wojciecha Pszoniaka. 74
      • Koniec rewolucji 13 lut 2011, 12:00 Ich odejście to koniec muzycznej epoki. Jeden z najważniejszych zespołów ostatnich lat, The White Stripes, zakończył działalność. Minie zapewne wiele lat, nim ktokolwiek znów odważy się na poważnie zagrać garażowego rocka. 76
      • Google, czyli muzeum 13 lut 2011, 12:00 Google stworzyło stronę internetową, która umożliwia wirtualne zwiedzanie największych muzeów świata. Ale czy wieczór przed komputerem może zastąpić prawdziwą wycieczkę do galerii? 78
      • Sztuka, skandal, kawior 13 lut 2011, 12:00 Dowcip jako sztuka? To atrakcyjna możliwość, o ile dowcipy opowiada Maurizio Cattelan. Włoski rzeźbiarz, jeden z największych gwiazdorów współczesnego rynku sztuki, przed tygodniem odwiedził Warszawę. 80
      • Kat z kamerą w oczach 13 lut 2011, 12:00 Jonathan Littell ostrzega: każdy może zostać bestią i zbrodniarzem, wystarczy stać się ogniwem w łańcuchu zdarzeń prowadzących do ziemskiego piekła. 82
      • Miłość w Madrycie 13 lut 2011, 12:00 Naprawdę myślałam, że można zapomnieć o Madrycie, że można bez niego żyć. Nie można. 96
      • Globalne ocieplenie, czyli... 13 lut 2011, 12:00 Proszę Państwa, zrobiło się trochę gorąco. Coraz trudniej bowiem odróżnić, kto jest katolikiem, a kto jest tym drugim. No wiecie. Gejem. Popatrzcie sami.Katolicy maja coraz mniej dzieci albo wręcz – jedno. Dzieci są bowiem... 97
      • O miłości w walentynki, czyli Bolek, Chuć i Lolek 13 lut 2011, 12:00 Opis: Bolek i Lolek po zakończonym występie biorą w milczeniu prysznic. Wycierają się ręcznikami frotté, wciąż w ciszy. W końcu Bolek nie wytrzymuje i ze wściekłością ciska ręcznikiem o podłogę.Lolek: Proszę cię, daj spokój!... 97
      • Uwaga, nadwaga! 13 lut 2011, 12:00 Podczas ceremonii telekamer na scenie słodzono sobie tak bardzo, że aż dziwne, że nikt od tego nie utył. 98

      ZKDP - Nakład kontrolowany