nieLOT

nieLOT

Skansen PRL. Kolejarski syf w świecie nowoczesnych terminali, ręcznie sterowany z ministerstwa skarbu. Tak mówią o firmie, której oficjalna nazwa brzmi: narodowy przewoźnik.
Przez chwilę było pięknie. Jak u Disneya. Kapitan Wrona lądował boeingiem 767 bez podwozia, dostał brawa od pasażerów, a załoga dostała medale od prezydenta.

Minęły dni, kurz opadł. Z kurzu wyłonił się pracodawca kapitana Wrony – Polskie Linie Lotnicze LOT. Firma po przejściach i w kłopotach.

Dzielny kapitan niechcący sprawił, że oczy całej Polski zwróciły się na LOT. A to ostatnia rzecz, jakiej LOT powinien sobie życzyć.

Moment przełomowy na brzuchu

Wielka tradycja matka nadzieja Żurawie skrzydła od wielu lat Nawet komuna je rozwinęła Lecz na zwinięcie przyszedł już czas

Opowiada jeden z członków rady nadzorczej PLL LOT: - Szkoda, że żadna telewizja nie pokazała wizualizacji, co by było, gdyby coś poszło nie tak, oderwał się któryś z silników, kadłub wpadł w rotację i zrobił miazgę. Nie byłoby mydlanej opery o kapitanie, tylko Smoleńsk na żywo.

Choć omal nie doszło do tragedii, LOT swój pierwszy od 1987 r. poważny wypadek lotniczy próbował zamienić w sukces. Popłynął lukier. Kapitan Wrona nie wychodził z telewizji, przekaz był optymistyczny: popatrzcie, jak z nami bezpiecznie.

PR-owcom LOT-u można pogratulować brawurowej próby wykaraskania z kłopotów firmy, która w tym roku przyniesie ponad 50 mln zł straty. Ale fakty są niezależne od PR: w tle opowieści o bohaterskim kapitanie wszystkie telewizje pokazały pasażerów biegających po płycie lotniska, strażackie wozy i samolot bez podwozia zbryzgany pianą.

Mówi jeden z byłych pracowników LOT z działu marketingu: – Co spowodowało awarię, wyjaśni śledztwo prokuratury i Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Ale lądowanie Wrony to breaking point dla LOT-u. Teraz zacznie się jazda w dół. Ludzie zapomną o Wronie, będą pamiętać wrak na płycie. Przestaną ufać firmie. A po drugie: teraz LOT-owi zaczną się wszyscy przyglądać. I zobaczą fakty: to niedoinwestowany skansen.

Jerzy Polaczek, minister infrastruktury za rządów PiS (planowano wtedy prywatyzację LOT-u, na planach się skończyło), obserwuje sytuację LOT-u, jest w kontakcie ze związkowcami. Ma jasność w sprawie przyczyn wypadku: – To wypadkowa kłopotów firmy z serwisem maszyn, z normami przestrzegania zasad bezpieczeństwa lotów.

Agonia na raty

Wciąż nowe spółki, nowi prezesi Nowi doradcy podparci kijem Grzmią kandelabry, dzwonią kielichy Puchną kieszenie, a my wciąż żyjem

LOT to rekordzista. Spółka skarbu państwa, która w ciągu pięciu lat miała 11 prezesów. Od dawna powinna być sprywatyzowana. Nie jest. Powinna zarabiać. Nie zarabia, z trudem co roku zmniejsza straty. LOT próbował walczyć z tanimi liniami własną linią Centralwings. Skończyło się klapą. Być może wyjdzie na plus w 2012 r., w dużej mierze dzięki Euro 2012, które napędzi mu pasażerów.

Kto odpowiada za ciężką sytuację LOT-u? Wszystkie dotychczasowe rządy. Czyli nikt. To sprawia, że w narodowym przewoźniku przechodzą grube numery. W 2008 r. zawarto kontrakt na kupowanie paliwa do samolotów. Kontrakt spowodował kilkusetmilionowe straty, nie można go było zerwać przez dwa lata. Prezes, który się pod nim podpisał, w międzyczasie zmarł. Prokuratura umorzyła sprawę.

Dziś LOT tnie, gdzie tylko może. Skutek? Pasażerowie na transatlantyckich liniach w ramach rozrywki oglądają animowane filmy o Reksiu (pod warunkiem że ekran działa). Fotele się zacinają, gniazdka do laptopów szwankują. Cytat ze związkowej LOT-owskiej gazetki: „Nie przysparzają nam też dumy śmierdzące i popękane kible poklejone prowizorycznie kolorową taśmą klejącą". Każda inna firma w podobnej kondycji zostałaby postawiona w stan upadłości i sprzedana prywatnemu inwestorowi.

Ale LOT to (według Ministerstwa Skarbu i samego przewoźnika) perła w koronie. Komisja Europejska zabrania sztucznie podtrzymywać ją przy życiu, ale zakaz pomocy publicznej obchodzony jest w inny sposób: LOT wydziela z siebie spółki córki, które kupują inne spółki skarbu państwa. Klejnot zostaje w rodzinie.

Transparentny humor prezesa

Na krzywym mostku nowy „kapitan" Prowadzi okręt po prostej w dół Jadąc po bandzie, za nic ma ludzi

Ma być jak w stoczniach, lecz drogi pół LOT-em ręcznie steruje Ministerstwo Skarbu. O tym, jak z bliska wygląda rządzenie firmą, opowiada nam dwóch byłych menedżerów – były prezes i były wiceprezes.

Prezes: – To nie jest biznes. To permanentne zarządzanie konfliktem. Od pierwszego momentu w firmie miałem wrażenie, że ktoś mnie cofnął do PRL. Na biurku co tydzień lądowały same skargi. Donosy. Zawiadomienia do prokuratury. Żadnej konstruktywnej propozycji.

Były wiceprezes: – W LOT jest dziewięć związków zawodowych. Ale to nie one uniemożliwiają rozwój. To skarb państwa. Skarb mógłby jednym pociągnięciem pióra sprywatyzować LOT. Ale tego nie robi.

Prezes: – Ludzie w ministerstwie nie czytają dokumentów. Nie analizują raportów. Wiceminister skarbu, który przez cztery lata odpowiadał za LOT, nie mówi po angielsku. Na spotkanie przychodził z tłumaczem i mówił tylko: wypracujcie zysk. Mnie zatrważało, w jaki sposób ludzie z ministerstwa opierają swoją wiedzę na plotkach z miasta.

Wiceprezes: – Skąd się bierze „wiedza z miasta"? Ta firma jest transparentna w sposób, którego nie można lekceważyć. Wchodzę do gabinetu i zanim zamknę drzwi, moja sekretarka już wisi na słuchawce z asystentką prezesa i mówi jej, w jakim jestem humorze.

Prezes: – Jak można rządzić firmą, w której oficjalnie minister skarbu daje ci wolną rękę, ale na szefa rady nadzorczej wyznacza niekompetentnego i upierdliwego gościa.

Spotkania rady nadzorczej LOT-u odbywają się kilkadziesiąt razy w roku. Za kadencji mojego poprzednika członkowie rady dostali w ciągu roku ponad sześć tysięcy stron dokumentów. Musiałem stworzyć zespół ludzi, który produkował dla nich kwity. Nic innego. Siedzieli i robili kwity.

Nasz zarząd jest jak Hitler

Nie jest tak prosto, panie prezesie Z szóstego piętra otwierać grodzie Jutro spotkamy się na zakręcie Ty z garstką szczurów, my po pas w wodzie

Mówi były prezes: – Mój poprzednik powiedział mi, że dzień, w którym przyjdą do mnie związkowcy i powiedzą: gadaliśmy na Kruczej i uzgodniliśmy, że teraz to, to i to, będzie moim ostatnim. Miał rację.

Związki w PLL LOT od lat prowadzą spór zbiorowy z zarządem. I wydają gazetki. Jakością druku i tekstów przypominają te z czasów opozycji. Najważniejsza nazywa się swojsko – „Lotowska Bibuła" i na ośmiu stronach miesza z błotem zarząd. Zamieszcza też dowcipne ogłoszenia: „Lot Of Trouble od 18 lat poszukuje inwestora. Zastrzegamy sobie prawo odrzucenia oferty najlepszej oraz jakiejkolwiek innej”.

Pierwszy numer gazetki, z wiosny tego roku, usiany był rysunkami porozbijanych samolotów. To wywołało dyskusję w lot-owskim intranecie. Drugi numer był już łagodniejszy: na okładce żuraw, symbol firmy, próbuje się wzbić w przestworza. Wywiesił język jak spocony spaniel, ma nogę w gipsie i obłęd w oczach. Próbuje się wydostać na szczyt wzgórza z napisem „wolny rynek". Nic z tego. Przytrzymuje go trzech podejrzanych typków. Na wypadek gdyby czytelnik był skończonym przygłupem, strzałka dopowiada: typki to „kolejne zarządy”.

LOT to firma, w której załoga spotyka się z ministrem skarbu i nie wyobraża sobie, że można jej nie słuchać. Próbka stylu związkowej gazety: „Wiele osób z naszego środowiska było szykanowanych do niedawna przez poprzedni zarząd. Różnego rodzaju wyrzeczenia eskalowane przez poprzednio zarządzających wpłynęły negatywnie na psychikę wielu osób. Nie przyniosło to w efekcie znaczącej odmiany wykreowanej przez poprzednie zarządy naszej obecnej beznadziejnej sytuacji (…). Nie dopuszcza się żadnych krytycznych uwag pod adresem poprzedników i dalej nie słucha się rad załogi, mając monopol na wszystkie obecne działania". Fragment o zarządzie: „Style jego działania można porównać do filmu »Upadek«, ukazującym [pisownia oryginalna – red.] działania Hitlera w ostatnim miesiącu wojny”. Gazetkę redagują piloci i stewardesy ze związków.

Oddajcie nam nasz LOT

My krew tej firmy i jej dziedzictwo W sercach nosimy żurawia znak Tyś wziął się z zewnątrz w asyście szczurów Spadniesz tak szybko, jak spadnie Grad

Co by się stało, gdyby przynoszący straty LOT zbankrutował? To pytanie zadali sobie związkowcy. I wymyślili, że powołają spółkę pracowniczą. Zgodnie z prawem jeśli pracodawca zbankrutuje, prawo pierwokupu tego, co jeszcze zostało, mają spółki pracownicze. Spółka nazywa się łudząco podobnie do starej firmy – LOT Air. Jej siedziba to adres LOT przy 17 Stycznia w Warszawie. Z listu związkowców do premiera z marca tego roku: „Szanowny Panie Premierze.

PLL LOT SA jest firmą z dobrze rozpoznawalnym logo zarówno w Europie, jak i na świecie. Jej 82-letnią tradycję i reputację budowały dziesiątkami lat ręce kilku pokoleń Polaków. (….) W chwili obecnej LOT został doprowadzony na skraj bankructwa i dzisiaj zagraża mu przejęcie za niewielką kwotę najprawdopodobniej przez spółki tworzone na styku kapitału prywatnego i państwowego. Dlatego też zwracamy się do Pana o podjęcie natychmiastowej interwencji".

Mówi były prezes: – To jakaś mania wielkości, ciągłe mówienie o tym logo. Lufthansa też ma logo, ale jest silna z innego powodu, ma 300 samolotów do operacji nad Atlantykiem. My mamy pięć. Mówią na nas Mosquito Line, bo nikt nie kojarzy żurawia z logo LOT-u z ptakiem. Wszystkim wydaje się, że to jakiś frunący insekt.

Stefan Malczewski, szef „Solidarności" w LOT: – Wbrew temu, co deklarowało Ministerstwo Skarbu, najlepszymi specjalistami do zarządzania LOT-em okazują się ludzie spoza branży i to jest największy problem. To nie jest tak, że związki zawodowe są w spółce hegemonem. Związkowcy po prostu też są pracownikami LOT-u i widzą wiele rzeczy.

Pleśń transkontynentalna

Dziś żuraw patrzy na wszystko z góry Oczami, w których historii wkład Szczury za burtę, zatykać dziury Okręt ma płynąć przez wiele lat

Opowiada były prezes: – Jedną z najważniejszych rzeczy dla linii lotniczych jest siatka połączeń. Zebrałem ludzi od siatki połączeń, 25-30 osób.

Mówię: jestem tu nowy, wy znacie się na tym od lat, powiedzcie, jak usprawnić to, co robimy. Milczenie. Pytam: a czy ktoś z państwa pracował w innych liniach lotniczych? Cisza. Z końca sali podnosi się ręka.

– Ja. A kim pan jest? Stażystą, studentem. Poza stażystą nikt z nich nie miał kontaktu z inną firmą. Inny przypadek. Nad Europą szaleją burze. Mówię: zadzwońcie do kogoś z Austrian Airlines, czy latają na jakiejś tam trasie, którą my też latamy. A moi ludzie stawiają oczy w słup: ale my tam nikogo nie znamy! Co miałem robić? Złapałem za komórkę i osobiście zadzwoniłem do prezesa Austriana. Ciężkie jaja.

Opowiada były wiceprezes: – Mamy kryzysową sytuację. Na połączenia, dajmy na to do Paryża, wchodzi Lufthansa i zaczyna nam podbierać najlepszych klientów. Zwołuję sztab kryzysowy. Wszyscy od lat pracują w PLL LOT. Co robimy? Mruczą, patrzą po sobie. W końcu jeden mówi: obniżamy cenę i zmniejszamy częstotliwość lotów na tej trasie.

Mówię im: słuchajcie, to jest sytuacja, w której Coca-Cola wchodzi w sklepie na półki Pepsi z nowym produktem. I wy chcecie zejść z tej półki i jeszcze obniżyć cenę? Powiem wam, co zrobimy: zwiększamy częstotliwość, zgłaszamy praktyki Lufthansy do UOKiK, wynajmujemy dwóch zbirów, żeby pobili kogoś przy ich rękawie, niech ludzie wiedzą, że loty Lufthansą są niebezpieczne, a po wszystkim ja jeszcze dzwonię do prezesa Lufthansy i mówię mu, że jest ch… em. To tak na początek. Popatrzyli na mnie jak na kosmitę.

Kto i kiedy zostanie na lodzie

I związkowcy, i menedżerowie przyznają, że LOT to firma rozedrgana. Jerzy Polaczek, były minister infrastruktury w rządzie PiS, winę widzi po stronie zarządu firmy: – Przykłady tego, że się źle dzieje w PLL LOT, mamy od dawna. Słynna jest historia wylotu Anny Komorowskiej do Smoleńska, kiedy LOT miał tak duże problemy techniczne, że dopiero trzeci samolot działał jak trzeba i można było transportować żonę prezydenta do Polski. To historia, za którą powinny polecieć głowy. Tak się nie stało.

Co stanie się z LOT-em? Jeśli upadnie, nie uratuje go spółka pracownicza ani inwestor, którego znajdzie. Miejsce LOT-u zajmą więksi – na rynku usług lotniczych jest nadpodaż. Być może (jeśli nie zabiją go wydarzenia nadzwyczajne, jak wahania cen ropy, kryzys lub chmura pyłu wulkanicznego) się dźwignie – już w przyszłym roku ma być na lekkim plusie, ma dostać nowe boeingi 787 dreamlinery.

Inaczej, jak przez ostatnich kilka lat, LOT będzie trwał. I nadgniwał.

Okładka tygodnika WPROST: 46/2011
Więcej możesz przeczytać w 46/2011 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 7
  • Iron   IP
    Dzisiejszy Polak to może bimber pędzić lub działać w rolnictwie, a nie prowadzić linie lotnicze.
    Daj Polakowi fabrykę - upadnie, daj do zbudowania samochód - nie pojedzie, statek nie opuści stoczni, samolot nie poleci. Musi nad Polakiem stać Niemiec, Amerykanin lub UE z batem by ten coś potrafił zrobić.
    • aliene   IP
      taaaak...sami specjaliści się wypowiadają...szkoda tylko, że nikt z cytowanych w tym pseudowywiadzie osób nie miał odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem...
      • a gliwa   IP
        A co na to nasza czyli polska prokuratura?
        • exLOTnik   IP
          Zaorac - to chyba jest najlepsze co można zrobic z gnojówka
          • Darek   IP
            Były prezes LOT przed sądem
            Jan Litwiński, były prezes PLL LOT, zasiądzie na ławie oskarżonych przed sądem w szwajcarskim Bülach. Proces, który rozpoczyna się 16 stycznia, ma ustalić, kto ponosi odpowiedzialność za malwersacje finansowe towarzyszące prywatyzacji Polskich Linii Lotniczych LOT w 1999 r. Po prawie pięcioletnim śledztwie w sprawie bankructwa SAirGroup, właściciela linii lotniczych Swissair i inwestora PLL LOT, szwajcarska prokuratura oskarżyła elitę międzynarodowego biznesu. Jedynym Polakiem w tym gronie jest właśnie Litwiński. Miał on jako prezes sporządzać i podpisywać wiele fikcyjnych umów między PLL LOT (zwłaszcza jego spółkami zależnymi świadczącymi usługi na rzecz przewoęnika) a SAirGroup. Według prokuratury, usługi, które strony świadczyły wzajemnie z tytułu podpisanych umów, istniały tylko na papierze, a wypłacone honoraria w wysokości 1,06 mln franków szwajcarskich były nienależne. Śledztwo wykazało ponadto, że Jan Litwiński uzyskał od SAirGroup gwarancję korzyści, które miały - jak czytamy w akcie oskarżenia - \"zabezpieczyć go finansowo i zapewnić lepszą przyszłość\". Stało się to zaraz po tym, jak Ministerstwo Skarbu podpisało ze Szwajcarami umowę prywatyzacyjną LOT.

            Według byłego ministra skarbu Emila Wąsacza, gdy wybierano inwestora dla LOT, Jan Litwiński służył resortowi skarbu radą i informacjami na temat uczestników przetargu (o zakup akcji PLL LOT ubiegały się też British Airways i Lufthansa). Jak wynika z materiału dowodowego szwajcarskiej prokuratury, właściciele Swissair zobowiązali się, że oprócz wynagrodzenia będą wypłacać byłemu prezesowi LOT ryczałtem przez co najmniej trzy lata po 15 tys. franków miesięcznie za współpracę w ramach sojuszu lotniczego Qualiflyer (należały do niego m.in. LOT i Swissair). W sumie za rzekome usługi doradcze Litwiński otrzymał 280 tys. CHF, przelanych na specjalnie otwarty dla niego rachunek w oddziale banku Credit Suisse na lotnisku w Zurychu. Szwajcarzy zaksięgowali te przelewy jako honoraria...

            Spis treści tygodnika Wprost nr 46/2011 (1501)

            • Czas start! 13 lis 2011, 12:00 Żaden europejski przywódca nie ma takiej władzy, jaką ma w Polsce Donald Tusk. Żaden nie ma więc takich szans na zrobienie czegoś wielkiego i na żadnym nie spoczywa aż taka odpowiedzialność za nieskorzystanie z okazji. 4
            • Czeski film i czołganie marszałka 13 lis 2011, 12:00 Wystarczy, że ci się wymsknie w mediach, że dostałeś propozycję, i już jesteś skasowany 7
            • NA SKRÓTY 13 lis 2011, 12:00 Koniec ery Berlusconiego Po dwudziestu latach odgrywania czołowej roli we włoskiej polityce Silvio Berlusconi ustępuje ze stanowiska. Do chwili zamknięcia tego numeru „Wprost" w Rzymie trwały gorączkowe polityczne targi w sprawie... 8
            • Najlepsze życzenia 13 lis 2011, 12:00 Chciałbym, korzystając z tego, że piszę, złożyć najlepsze życzenia wszystkim posłankom i posłom, senatorkom i senatorom z okazji uroczystej inauguracji nowej kadencji władzy. Życzę państwu wielu dni wesołości i radości w sprawnym... 10
            • Uwaga na kartony! 13 lis 2011, 12:00 Czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego im gorszy film powstaje w Polsce, tym więcej ludzi go ogląda? Na „Wyjazd integracyjny" w weekend otwarcia poszło 300 tys. ludzi, chociaż filmiki na YouTube z sikającą sobie do ust małpą... 12
            • Rechot zaścianka 13 lis 2011, 12:00 Gdybyśmy nie mieli tego rechotu, gdybyśmy nie byli symbolem zaścianka, ksenofobii, nietolerancji, to pewnie nie byłbym żadnym symbolem. Byłbym zwykłym posłem i nie budził żadnego zdziwienia – mówi Robert Biedroń, poseł Ruchu Palikota. 16
            • On 13 lis 2011, 12:00 Wy, zdrajcy – potrafił zażartować – będziecie jeszcze stać przed plutonem egzekucyjnym. Albo: Kamiński ma większe szanse na przeżycie niż Bielan, bo lepiej przygotuje samokrytykę. 21
            • Krótki kurs historii PiS 13 lis 2011, 12:00 Czyli odchylenia, spiski i kliki. Trochę jak w ZSRR, ale z happy endem. Bo tam kończyło się na Łubiance, u nas tylko gilotyną polityczną. 27
            • Jak ciąć? 13 lis 2011, 12:00 Jakie cięcia można zrobić w budżecie? Ile da reforma KRUS i czy warto podnosiĆ podatki? O prawdziwych oszczędnościach i medialnych mitach mówi Marek Borowski, były minister finansów, dziś senator. 30
            • Posłowie od kuchni 13 lis 2011, 12:00 Kadencje się kończą, a oni trwają. Kelnerzy, sekretarki, kierowcy, pracownicy hotelu sejmowego. Jeden z nich – dziś już na emeryturze – lubił pokazywać dłoń i żartować: „Tu, z tej ręki mi jedli. Wszyscy, Kwaśniewski, Oleksy…”. 34
            • Pośle/posłanko, nie pleć! 13 lis 2011, 12:00 Chodzi o to, by iść za Rzymianami: Non omne licitum honestum! (nie wszystko co dozwolone jest godziwe) 38
            • Polska jako wspólnota? 13 lis 2011, 12:00 Powstał zaskakujący paradoks polegający na tym, że Polacy nie cieszą się z tego, że są Polakami, nawet wtedy, kiedy Polska ma się tak dobrze, kiedy gospodarka jest w niezłym stanie. 40
            • Głupi nie zaśpiewa naprawdę 13 lis 2011, 12:00 Marzysz o karierze, oklaskach, złotych płytach? Ta rozmowa jest dla ciebie! Elżbieta Zapendowska wybije ci te marzenia z głowy. 42
            • Śmierć Dzikiego Zachodu 13 lis 2011, 12:00 Na krajowej „dwójce”, między Poznaniem a niemiecką granicą, jest wszystko: prostytutki, gangsterzy, wielkie pieniądze, nawet zoo. I poczucie schyłku, bo to eldorado nie przetrwa już długo. 48
            • Witajcie w Piekle 13 lis 2011, 12:00 Lejący się strumieniami alkohol, narkotyki i przygodny seks – tak wyglądają imprezy w wielu polskich klubach. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że bawią się w ten sposób nawet 13-letnie dzieci. 51
            • Ewa tu nie mieszka 13 lis 2011, 12:00 Co się stało z Ewą Demarczyk? Prowadzi warsztaty w Paryżu, uczy śpiewu w Tel Awiwie, a może – jak twierdzą niektórzy – bawi na dworze królowej Danii? A może jednak mieszka w Wieliczce? Kim jest człowiek, który jako jedyny ma dostęp do świata pieśniarki? Czy ją od... 54
            • Bardzo głośne milczenie 13 lis 2011, 12:00 Gdy prowincjał zakonu marianów zakazywał ks. Adamowi Bonieckiemu wystąpień w mediach, nie przewidział, że przyniesie to zaskakujący skutek. Dziś „Ksiądz Boniecki ma głos”. 58
            • nieLOT 13 lis 2011, 12:00 Skansen PRL. Kolejarski syf w świecie nowoczesnych terminali, ręcznie sterowany z ministerstwa skarbu. Tak mówią o firmie, której oficjalna nazwa brzmi: narodowy przewoźnik. 62
            • Upadek i pornografia 13 lis 2011, 12:00 Dominique Strauss-Kahn – strażnik światowych finansów, potęgą równy prezydentom – miał być nadzieją Francji. Odkąd okazał się nie tylko napastliwym erotomanem, ale także stałym klientem stręczycieli, jego postać inspiruje już tylko twórców pornografii. 66
            • Okupuj Biały Dom 13 lis 2011, 12:00 Prezydent Obama zastanawia się, jak wykorzystać lewicowy ruch „Okupuj Wall Street” do utrzymania stanowiska. I jak to zrobić, nie zniechęcając potencjalnych sponsorów. 70
            • Hamburgery jak złoto 13 lis 2011, 12:00 Firmie McDonald’s nie dali rady ani alterglobaliści, ani działacze związkowi, ani lekarze walczący z tłustymi posiłkami. A światowy kryzys jeszcze ją wzmocnił. 74
            • Etosowy skok na bank 13 lis 2011, 12:00 Waldemar Krzystek lubi opowiadać o komunistycznej historii Polski za pomocą kina gatunkowego. Po melodramatycznej „Małej Moskwie” do kin wchodzi sensacyjne „80 milionów” – o spektakularnej akcji działaczy „Solidarności” tuż przed... 79
            • Pisarz znikający 13 lis 2011, 12:00 Najpierw nie pojawił się na spotkaniach w Belgii ani Holandii, potem nie dotarł na festiwal Conrada do Krakowa – znowu zniknął. Francuski pisarz Michel Houellebecq stał się specjalistą od ekscentrycznych zachowań. Jest takim oryginałem czy aż takim cynikiem? 82
            • Bluesman z Mulholland Drive 13 lis 2011, 12:00 Wydał właśnie debiutancki solowy album „Crazy clown time”. To koniec jego kariery filmowej? 84
            • Kim jest ta dziewczyna? 13 lis 2011, 12:00 Uwaga! Talent na miarę Amy Winehouse. „Video Games” to jedna z najbardziej poruszających piosenek ostatnich lat. Ale właściwie kto ją wykonuje? 86
            • Niepowtarzalny styl 13 lis 2011, 12:00 Jezu, jak się cieszę, że nie jestem posłem i nie musiałem wybierać między Beatą Kempą i Wandą Nowicką, a więc decydować, która z pań zostanie wicemarszałkiem Sejmu. Spieszę zaznaczyć, że ten nieszczęsny wołacz na początku to... 90
            • Mauzoleum Starszego Pana 13 lis 2011, 12:00 Przyglądam się z oddali konwulsjom targającym partię Prawo i Sprawiedliwość. Patrzę z podziwem na nieśmiertelność Starszego Pana, który w sobie tylko wiadomy sposób zamanipulował Rzeczpospolitą do spodu, ma ją owiniętą wokół... 92
            • Zróbmy sobie Meksyk 13 lis 2011, 12:00 Meksykańskie czerwone cebiche, o którym pisałam w ubiegłym tygodniu, zaintrygowało mnie do tego stopnia, że po długich namowach udało mi się przekonać Antonia do zdradzenia mi pełnego przepisu na sos do tej magicznej potrawy. Okazuje... 94
            • Wojny klonów, czyli jak z delfina zrobić gada 13 lis 2011, 12:00 UFF, WYJAŚNIŁO SIĘ! Wszyscy się zastanawialiśmy, jak mogło dojść do straszliwej sytuacji, w której syn na ojca się zamachnął i nikt tego pojąć nie mógł. I gdy mózgi już, już miały się zagotować, z odsieczą przyszli ci, na... 96
            • W krzyżowym ogniu pytań 13 lis 2011, 12:00 Roztropne rozwiązanie problemu krzyża w polskim Sejmie? Służę uprzejmie. Błyskotliwe: powieśmy tyle krzyży na ścianie, tak gęsto, że z daleka będzie wyglądało, jakby na ścianie była tylko kratka. Trochę w peerelowski deseń nawet,... 96
            • Artysta nie w trampkach 13 lis 2011, 12:00 Przez lata w prasie i internecie szeroko omówiono już temat „Słoń a sprawa polska". Teraz w obliczu narodowych ciśnień i codziennej szarpaniny prawicowo-lewicowej, nadszedł odpowiedni moment, by zagłębić się w tematykę... 98
            • Cena nieodpowiedzialności 13 lis 2011, 12:00 Jeśli ktoś nie rozumie, na czym polega społeczna odpowiedzialność biznesu, powinien prześledzić historię firm takich jak BP, Dow Chemicals czy… Coca-Cola. One też nie rozumiały. I sporo na tym straciły. 103
            • CSR z energią 13 lis 2011, 12:00 Jak zachować wizerunek spółki przyjaznej klientom i dbającej o ich interesy, kiedy ceny nośników energii i paliw rosną skokowo? By rozwiązać ten problem, firmy związane z sektorem paliwowo-energetycznym wykorzystują wszelkie dostępne narzędzia z obszaru PR. Ostatnio coraz... 106
            • Standardy z importu 13 lis 2011, 12:00 CSR przychodzi do nas przede wszystkim z największych firm globalnych, które wybierają dostawców i partnerów, kierując się nie tylko odpowiednim stosunkiem ceny do jakości produktu, ale także jakością zarządzania, standardami dotyczącymi etyki i odpowiedzialności społecznej... 112
            • Kryzys i etyka 13 lis 2011, 12:00 Kryzys i etyka nie idą w parze – wynika z badania przeprowadzonego przez Business Center Club. Aż 51 proc. przedsiębiorców zrzeszonych w tej organizacji przyznało, że dziś koncentruje się głównie na przetrwaniu firm. Na działania prospołeczne ich nie stać. Tymczasem... 114

            ZKDP - Nakład kontrolowany