Już wystarczy, dziękuję

Już wystarczy, dziękuję

Wałęsowie biorą rozwód? Owszem, ale tylko z dotychczasowym życiem, w którym Lech nigdy nie mówił Danucie, że ją kocha, a ona zawsze stała w cieniu. Teraz wszystkie światła na nią. Jej autobiografia „Marzenia i tajemnice” w ciągu zaledwie kilku tygodni sprzedała się w 300 tysiącach egzemplarzy.
Książka jest tak szczera, że gdy ją czytałem, myślałem: no to teraz się zacznie – mówi Andrzej Drzycimski, historyk, dawniej rzecznik prasowy Lecha Wałęsy. – Po tak szczerym otwarciu nie można się na powrót zamknąć. To jest jak poród – wydajesz z siebie słowa, odcinasz pępowinę i koniec. Słowa zaczynają żyć własnym życiem. Tuż po premierze Drzycimski poszedł na spotkanie autorskie z Danutą Wałęsą w Gdańsku. I  zobaczył, jak wygląda to życie po wydaniu książki: tłumy ludzi i  przychylność. W Krakowie trzeba było zamieniać salę na większą, tylu było zainteresowanych. Gdy Danuta jedzie do syna, który po wypadku motocyklowym rehabilituje się w klinice w pomorskich Krojantach, nie  może z nim zbyt długo pobyć, bo z nią pobyć chcą ci, którzy kupili książkę. Nie mieszczą się w sali konferencyjnej kliniki, trzeba dzielić spotkanie na dwie tury, kończy się późną nocą.

Na początku lutego w  salonie Empiku w centrum Poznania, gdy była prezydentowa podpisuje książki, podchodzi starsza pani, i prosi o dedykację dla męża: – Pani Danusiu – mówi – niech pani mu napisze, żeby się mnie słuchał. Dwa dni później w Katowicach to samo: czytelniczka chce osobistego wpisu dla  małżonka, bo może dzięki temu on przeczyta książkę i coś wreszcie zrozumie. Na spotkania przychodzą głównie starsze kobiety.

– Zaskoczyło mnie, jak bardzo utożsamiają się z tym, co opisała pani Danuta – mówi współautor książki Piotr Adamowicz, gdański dziennikarz i dawny opozycjonista.

– Doskonale rozumieją, o czym chciała opowiedzieć. Czytają, że w małżeństwie Wałęsów różnie bywało, a one miały podobne doświadczenia, więc zaczynają o nich opowiadać. Spotkania przeradzały się w rozmowę, między panią Danutą a widownią wytwarzała się silna emocjonalna więź.

Czasem były nawet łzy. Wałęsowa świetnie sobie radzi w  roli gwiazdy. Godzinami rozdaje autografy, swobodnie odpowiada na  pytania. Po wieczorze promocyjnym we Wrocławiu zwierza się lokalnej prasie, że mąż jest trochę zazdrosny o jej sukces, bo jego książki tak dobrze się nie sprzedają. Mówi: „Jest zazdrosny, bo całe życie go  rozpieszczałam, a teraz przycięłam mu skrzydła. Ale się przyzwyczai".

W cieniu Lecha

Wcześniej Danuta Wałęsa stanęła w świetle kamer tylko raz: gdy w grudniu 1983 r. odbierała w Oslo w imieniu Lecha Wałęsy Pokojową Nagrodę Nobla. W przeddzień uroczystości długo ćwiczyła odczytywanie mowy dziękczynnej. Już w pałacu królewskim, idąc przez szpaler gości, pomyślała, że sobie nie poradzi. Ale wahanie trwało tylko chwilę: potem weszła na mównicę i  bez zająknięcia wygłosiła przemówienie. Była z siebie dumna. „Już nigdy czegoś podobnego nie przeżyłam, nie doznałam takiego dowartościowania własnej osoby i jeśli można tak powiedzieć, własnego ja" – pisze w  autobiografii.

To mocna i gorzka książka. Danuta Wałęsowa wyznaje, że  przez znaczną część życia ze wszystkim – domem, ośmiorgiem dzieci i  wiecznie nieobecnym mężem – musiała sobie radzić sama. Tak było, gdy w  sierpniu 1980 r. w stoczni zaczął się strajk. I potem, bo Lech na dobre zaangażował się w politykę. Nawet gdy wracał do domu, zawsze kłębił się wokół niego tłum ludzi. Dzieci plątały się pod nogami, a tu narady, wywiady, stale ktoś wchodzi, ktoś wychodzi. Ten chce kawę, ten herbatę, jeszcze inny krzyczy, że głodny.

Jedni wpadali z kwiatami, ale byli i  tacy, którzy złorzeczyli, wyzywali. To wtedy „dotychczasowe życie się rozeszło". „Nie, nie doszło do formalnego rozwodu, ale w jednej rodzinie powstały dwa światy" – stwierdza. Potem był stan wojenny, internowanie Lecha i znowu samotne borykanie się ze wszystkim. Nic się nie zmieniło w  wolnej Polsce. Mąż nie poinformował jej, że zamierza kandydować na  prezydenta, nie zapytał nawet, co sądzi o tym pomyśle. Gdy wybory wygrał, nie przeniosła się z nim do Warszawy.

Bo stolicy nigdy nie  lubiła, a poza tym nie chciała dzieci wyrywać z ich środowiska. Te ich dwa światy mogły się zbliżyć do siebie po 1995 r., gdy Wałęsa stracił szansę na reelekcję. Wrócił do domu przy Polanki w Gdańsku rozgoryczony, przygnębiony, uważał,że go nie docenili. Nie umiał się odnaleźć. Dziś Danuta Wałęsa uważa, że męża najpierw zabrała jej polityka (pisze o niej „ta cholerna polityka"), a w ostatnich latach komputer, od którego jej zdaniem się uzależnił. Godzinami siedzi na piętrze domu przy ulicy Polanki, podczas gdy ona samotnie krząta się w kuchni czy ogrodzie.

Gdy opuszcza dom, to zawsze uzbrojony w dostęp do internetu. Mogłaby z nim gdzieś polecieć, skoro on ma tyle zaproszeń, bywa w świecie. Ale on i  tak by jej nie widział. Zaraz, jak tylko wysiedliby z samolotu, wyciągnąłby to swoje pudełko z dostępem do sieci i tyle by go miała. Danuta Wałęsa jest chyba trochę swoim życiem rozczarowana. W zasadzie nawet ślub nie jest taki, o jakim marzyła.

On składa przysięgę i mówi: Ojej! Co ja zrobiłem?! Pierwsza ciąża? Ona się cieszy, a on przyjmuje to  bez entuzjazmu. Później nie pamięta, które dziecko, w którym roku się urodziło. Rocznica ślubu? Zapomina. Ona lubi kwiaty i miłe słowa, ale  jemu nie w głowie takie rzeczy. Jemu wydaje się, że jest dowcipny, gdy opowiada, że wymieni żonę na nowszy model. Albo przedstawia ją w  towarzystwie tak: „To moja żona, na razie pierwsza". Jeśli się do niej zwraca, to nie: „kochanie", tylko „żabciu”, bo każda kobieta, to dla niego „żabcia”.

A ona wolałaby, żeby ją jednak jakoś inaczej traktował. Im dłużej są z sobą, tym bardziej widać, jak bardzo się różnią. Ona to  żywioł, a on chłodny, wszystko by drobiazgowo planował. Gdy wychodzą na  imprezę, uprzedza ją: „Tylko na dwie godziny!".

Danuta się dziwi: „No jak można iść na przyjęcie i z góry zaplanować, że będzie się tylko dwie godziny? Z przyjęcia można wyjść i po dziesięciu minutach, jeśli okaże się, że jest nudno albo towarzystwo nie odpowiada. A można posiedzieć i  trzy godziny, gdy jest sympatycznie". Ale Lech patrzy na zegarek i po dwóch godzinach wstaje.

Sama prawda

– Danuta zawsze miała niewyparzony język. Mówiła, co myślała. I  wszystko, co jest w jej książce, to święta prawda – mówi Wojciech Łaski, fotoreporter, twórca bogatego archiwum zdjęć Wałęsów od czasów pierwszej „Solidarności". – Ona grała rolę najpierw żony noblisty, potem pierwszej damy i chyba czuła się niedowartościowana. Dzieci dorosły, więc postanowiła opowiedzieć swoją historię. – Taki jest Lech, i taka Danuta – potwierdza dawny bliski współpracownik Lecha Mieczysław Wachowski.

O sobie też dowiedział się z książki wielu niemiłych rzeczy: że jest człowiekiem trudnym do rozszyfrowania, z fanaberiami, manią wielkości. Nie jemu jednemu zresztą się dostało. Jan Olszewski? Niedostępny, prawnik, który zaplątał się w politykę. Świętej pamięci Lech Kaczyński? Bywał u Wałęsów, jeszcze gdy mieszkali na Zaspie. Niemota. A jego brat Jarosław ma oczy niczym szkło, zimne, bezwzględne. – Wiele osób po  przeczytaniu tej książki poczuło ból. Nie tylko Lech Wałęsa – mówi Drzycimski, o którym Danuta napisała, że jest inteligentny, rozsądny, dostępny, serdeczny. Ale nie dlatego książkę chwali.

– W niej jest życie – mówi. – Zawieszone między wielką polityką a tym, że trzeba nakarmić ośmioro dzieci, martwić się, co z nich wyrośnie, a później przeżywać dramat rodzica, który widzi, że dzieciom się nie układa, nie są szczęśliwe w związkach. Z pięciu małżeństw młodych Wałęsów cztery się rozpadły. Ryszard Kokoszka, gdański restaurator i przyjaciel domu Wałęsów, twierdzi, że były prezydent nie wtrącał się do pisania książki. – Kiedy do nich wpadałem, brał mnie do pokoju, w którym zawsze siedzi przy komputerze, a Danuta w innym coś uzgadniała z Piotrem Adamowiczem.

Mówił: zobacz, knują razem. Żartował sobie, nie brał tego poważnie –  wspomina. Kiedy książka się ukazała, a jej fragmenty przedrukowała większość gazet, Lech był mocno zaskoczony. – Zdegustowany – precyzuje Kokoszka. – Źle to przyjął – potwierdza Jerzy Borowczak, inicjator strajku sierpniowego, dziś poseł PO. „Marzenia i tajemnice" przeczytałw jeden wieczór, choć to pół tysiąca stron.

– Mówiłem mu: wodzu, nie ma  się co złościć, przecież to wszystko prawda. A on: to niech twoja żona napisze, wtedy zobaczymy, co powiesz. Więc mówię: gdyby moja napisała, pewnie byłoby mniej więcej to samo. Przecież obaj zajęci strajkami poświęcaliśmy sprawom domowym mało czasu. Tyle tylko, że ja swojej kwiaty kupowałem, a ty Danusi nie. – Jest w sytuacji nie do  pozazdroszczenia – współczuje byłemu prezydentowi Maciej Kosycarz, gdański fotoreporter, który od lat fotografuje Wałęsów.

– Od lat szuka się na niego haka, ostatnio znów się na niego coś wyciąga, straszy teczką ukrytą w Sejmie. A teraz jeszcze ta książka. – W domu Wałęsów od  dawna coś pękało, tylko teraz to pęknięcie zostało odważnie odsłonięte –  mówi Andrzej Drzycimski. I dodaje, że podziwia Danutę za siłę, jaką zawsze miała w sobie. I że w końcu ją wszystkim pokazała. – Tyle, ile ona musiała przejść, to nie daj Boże nikomu – mówi Andrzej Rzeczycki, dawny kierowca Wałęsy, zwany przez wszystkich „Złotówą". Z  Danutą Wałęsową jeździł prawie 10 lat, od początków „Solidarności" aż do  czasu, gdy Lech został prezydentem. Wielokrotnie proponowała mu przejście na „ty”, ale nigdy się na to nie zdobył.

– Za bardzo ją podziwiam. Widziałem, jak ona nie daje się esbekom, jak wychodzi z  najgorszych opresji, ona dla mnie zawsze będzie panią. – Weźmy Sierpień ’80 – wspomina Drzycimski, który był wtedy dziennikarzem i zrobił wywiad z Danutą Wałęsą, pierwszy, jaki ukazał się w Polsce. – Opowiadała, że  miała sny, w których wszystko się wali, domy spadają jej na głowę. Ona po tych nocnych koszmarach szła do męża strajkującego w stoczni i  pytała, czy pamięta, że ma dzieci? Wtedy u Wałęsów było już sześcioro. Nakarm, wykąp – wszystko ona. Bo on robi rewolucję. – Byli w dalekich od  siebie światach – przyznaje Drzycimski.

Przypomina sobie Wałęsę, już prezydenta RP, siedzącego za biurkiem nad wyrokiem śmierci (wtedy jeszcze prawo dopuszczało najwyższy wymiar kary). Od jego podpisu zależało, czy ktoś będzie żył, czy nie. A tu żona dzwoni, że dziecko coś przeskrobało. Ale dziś Wałęsowie też żyją w osobnych światach.

– On samotny. I ona samotna – mówi jeden z ich znajomych. – Dwoje ludzi w  wielkim domu. Jedno na piętrze, drugie na parterze. I wszystko, co mają sobie do powiedzenia, to: zejdziesz na obiad? A dlaczego Wałęsę boli sukces żony? Andrzej Drzycimski: – To mężczyzna, który miał świat u  swoich stóp. A tu nagle okazuje się, że obok jego stóp są jeszcze stopy żony.

Tylko i aż kobieta

„Marzenia i tajemnice" błyskawicznie stały się bestsellerem. W ciągu zaledwie sześciu tygodni od premiery w listopadzie ubiegłego roku rozeszło się 300 tys. egzemplarzy. – To gigantyczny sukces. Żadna inna nasza książka nie sprzedała się tak dobrze – mówi Magdalena Smęder z  Wydawnictwa Literackiego. Na adres biura Lecha Wałęsy w Gdańsku zaczynają przychodzić listy do Danuty. Bywa, że jest ich więcej niż do  byłego prezydenta.

Listy przychodzą również do domu. Większość jest od  kobiet, które na kilku stronach, ręcznym pismem opowiadają o swoim życiu. Że tak jak Danuta urodziły się w małej zapomnianej przez Boga i  ludzi wiosce i też chciały się stamtąd wyrwać. Albo że wcześniej wydawało im się, że troje, czworo dzieci to dużo, ale czytając o jej ośmiorgu, zrozumiały, że nie mają prawa narzekać. – One czują z panią Danutą wspólnotę losu. Żyły inaczej, ale jednak podobnie.

– Jestem dumny z mamy – mówi Jarosław Wałęsa. Sądzi, że to nie jest jeszcze jej ostatnie słowo. – Książka jest stosunkowo krótko na rynku, więc na  ostateczny efekt trzeba jeszcze poczekać. Ale już teraz widać, że  zaczyna się dyskusja o kondycji rodzin, roli kobiety w związku. Mamy głos stał się ważny. Nieoczekiwanie Danuta Wałęsowa została ikoną polskich feministek.

– Ona sama wszędzie jednak podkreślała: ja jestem kobietą. Tylko i aż kobietą. Z ruchami feministycznymi nie mam nic wspólnego. One działają na własny rachunek, ja się nie angażuję w żadne przedsięwzięcia natury ideologicznej – przekonuje Piotr Adamowicz. Kiedyś Danuta Wałęsa jak ognia unikała wywiadów, teraz ich udziela. I  dalej opowiada swoją wersję życia z legendarnym przywódcą „Solidarności". „Czasem myślę, że on mnie nigdy nie kochał. Tyle spraw było ode mnie ważniejszych" – zwierzyła się niedawno magazynowi „Viva!”.

Media natychmiast podchwytują ten wątek, w Radiu Zet Monika Olejnik pyta Lecha Wałęsę: „A kocha pan żonę, panie prezydencie?". Wałęsa: „Oczywiście, że kochałem, kocham i do śmierci będziemy się kochać". To, że Wałęsowie rozmawiają z sobą za pośrednictwem mediów, zaczyna budzić zdziwienie. Niektórzy podejrzewają, że to może akcja wynajętych specjalistów od PR, którzy robią wszystko, aby podtrzymać dobrą sprzedaż książki. Magdalena Smęder z Wydawnictwa Literackiego zaprzecza. – Nic mi o tym nie wiadomo.

– Cenię Wałęsę, ale nie sądzę, by był z niego aż taki Machiavelli, żeby umówił się z żoną: dokosimy sobie jeszcze do portfela, robiąc ze swego życia serial „M jak miłość" – dodaje Wiesław Gałązka, członek Akademii Ekspertów PR, specjalista od kreacji wizerunku publicznego. – Danuta natomiast zrozumiała istotę marketingu. Jeżeli by  milczała, nie mówiłoby się o niej, książka poszłaby w zapomnienie. A tak sprzedaż rośnie, przybywa jej na koncie. Piotr Adamowicz zapewnia, że  Danuta Wałęsa nie upoiła się sławą.

– Nie stała się gwiazdą. Propozycji wywiadów jest mnóstwo, ale ona większości odmawia. Mówi: „Nie chcę, by z  każdej lodówki, gazety i telewizora wyglądała Wałęsowa. Chciałam opowiedzieć o tym, co opowiedziałam, ale już wystarczy, dziękuję".

Jaki rozwód?

Anna Ziemiańska, prezeska gdańskich amazonek, bliska znajoma Danuty, przeczytała ostatnio w „Fakcie", że były prezydent nie chce już dłużej mieszkać z żoną i planuje się wyprowadzić do Warszawy. Wpadła w popłoch. – Czy ja o czymś nie wiem? Dzwonię do Danusi. Jak się czujesz? Wszystko dobrze? – dopytuję.

I już chcę jechać ją ratować. A ona cała w  skowronkach, właśnie z mężem wypili po kieliszku szampana. Jaka wyprowadzka? – dziwi się. Jakie rozstanie? Wieloletnia fryzjerka Danuty Irena Zawadzka rozmawiała z nią kilka godzin po wyznaniach Lecha w Radiu Zet. – Pytam ją, czy słyszała, a ona, że owszem. Ale co z tego, skoro ona już go nie kocha. Mówię: „Danusiu, jak możesz tak mówić", a ona się mityguje: „Kocha się, ale już nie taką miłością jak wtedy, kiedy się było młodym".

Tam żadnej rozłąki nie będzie. Nie ma takiej opcji! Mieczysław Wachowski – Nie, nie będzie rozwodu. Jerzy Borowczak: –  Wałęsowa dałaby sobie za Lecha rękę uciąć. Ta rodzina będzie trwać. Rozmawiałem właśnie o tej książce z wodzem, już jest dużo lepiej. Lech nawet potrafi na ten temat żartować. Współpraca Natalia Stachacz, Małgorzata Nowicka

Okładka tygodnika WPROST: 9/2012
Więcej możesz przeczytać w 9/2012 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 9/2012 (1515)

  • Numerologia polska 26 lut 2012, 12:00 Sto dni rządu. Sto dni do Euro 2012. Niezwykła jest ta powszechna miłość do okrągłych liczb, dat i opisanych cyframi symboli. 4
  • Na skróty 26 lut 2012, 12:00 Merkel przeprasza za neonazistów… Ponad 1200 osób wzięło w Berlinie udział w ceremonii poświęconej pamięci ofiar gangu neonazistów, którzy zamordowali dziesięć osób. – To hańba dla naszego kraju – przyznała na... 7
  • Zanussi a Wrocław 26 lut 2012, 12:00 Znowu chcą nam coś zabrać. Tym razem Amerykanie. Oczywiście, nie damy się. Amerykańska Akademia Filmowa próbuje nakazać twórcom nagrody Ludowe Oskary zmianę nazwy. Oscar może być tylko jeden, i to, że ten nasz Oskar jest od Kolberga i... 10
  • Już wystarczy, dziękuję 26 lut 2012, 12:00 Wałęsowie biorą rozwód? Owszem, ale tylko z dotychczasowym życiem, w którym Lech nigdy nie mówił Danucie, że ją kocha, a ona zawsze stała w cieniu. Teraz wszystkie światła na nią. Jej autobiografia „Marzenia i tajemnice” w ciągu zaledwie kilku tygodni sprzedała się... 15
  • Człowiek z pieczary 26 lut 2012, 12:00 W Platformie kiedyś mówiło się﹐ Ze Grzegorz Schetyna zawsze będzie tym mniejszym﹐ grubszym i brzydszym﹒ Ostatnio jednak jakby wyładniał: nabrał ogłady, urósł w sondażach. I właśnie dlatego nie może wejść do rządu. 20
  • Krótka ławka 26 lut 2012, 12:00 Dziś snujesz się po Sejmie, jutro zostaniesz ministrem, pojutrze zajmie się tobą sąd partyjny. Wszystko zależy od kaprysu szefa. I dlatego nie bardzo wiadomo, kto stanowi rezerwę kadrową Platformy Obywatelskiej. 24
  • Szmajdziński mówi mi we śnie... 26 lut 2012, 12:00 Palikota się nie boi﹐ swojego wieku również﹒ Leszek Miller nie zaczyna, nie kończy, jest. 28
  • Powrót Złego Ducha 26 lut 2012, 12:00 Obrona kościoła to dla biskupa Michalika obrona telewizji Trwam﹒ 34
  • Błąd polityczny w demokracji 26 lut 2012, 12:00 Nikt się w dzisiejszej demokracji nie przyzna do błędu﹐ gdyż byłoby to politycznym samobójstwem﹒ Chyba że raz i w sprawie niezasadniczej. 35
  • Królowe śniegu są dwie 26 lut 2012, 12:00 Porywająca rywalizacja Justyny Kowalczyk z Marit Bjørgen jest może udręką dla narciarek﹐ ale dobrodziejstwem dla dyscypliny﹒ Obie wielkie biegaczki pracują na wspólne miejsce w historii sportu. 36
  • Rom nie Polak 26 lut 2012, 12:00 Zamiast spektakularnego rozbicia w berlinie cygańskiego gangu Krzysztof Rutkowski ma dziś spektakularny kłopot z Romami. Ich zdaniem detektyw udowodnił, że Polacy mają Romów za bandytów. Więc donieśli na niego do prokuratury. 41
  • Porzuceni 26 lut 2012, 12:00 Był wzorowym żołnierzem, bohaterem misji w Iraku, ale zwolniono go ze służby. I nikt się nie zainteresował, gdy po prostu zniknął. Dlaczego wojsko tak łatwo zapomina o swoich weteranach? 44
  • W śmiertelnym uścisku 26 lut 2012, 12:00 Powinien je mieć każdy, kto zimą nie chce w górach stracić życia. Detektory lawinowe, łopatki, sondy. W polskich Tatrach nikt ich nie używa. 46
  • Zmiana w Rosji jest nieunikniona 26 lut 2012, 12:00 Niedzielne głosowanie daje szansę na odebranie przyszłemu prezydentowi monopolu władzy﹒ Nie powinniśmy się bać. Doprowadzając do drugiej tury, popchniemy kraj na drogę pozytywnych zmian. 48
  • Fobie Putina 26 lut 2012, 12:00 Przed wyborami prezydenckimi Rosjanie coraz częściej słyszą, że żyją w oblężonej twierdzy. Uwierzą? Na to liczy Putin. 50
  • Pastor prezydentem 26 lut 2012, 12:00 Na razie znamy go z patetycznych mów o wolności i odpowiedzialności. Teraz będzie musiał się odnaleźć w świecie prawdziwej polityki. Joachim Gauck ma zostać nowym prezydentem Niemiec. 55
  • Sarkozy stawia na blitzkrieg 26 lut 2012, 12:00 Nicolas Sarkozy przechodzi metamorfozę i rozlicza się z błędów. I błyskawicznie odzyskuje pozycję. Bo we Francji, zwłaszcza w kampanii prezydenckiej, forma i gesty liczą się często bardziej niż treści programów wyborczych. 57
  • Nasz człowiek w Caracas 26 lut 2012, 12:00 Jego babka uciekła z warszawskiego getta. Dziś Henrique Capriles Radonski dowodzi podobnej odwagi, rzucając wyzwanie Hugo Chávezowi. 60
  • Drajwer w korbiznesie 26 lut 2012, 12:00 Zagrają. Wyjadą. Kurz opadnie. Po Euro 2012 zostaną stadiony. Co z nimi? Jeśli zostaną w rękach urzędników, to marny ich los. 62
  • Dynastia 26 lut 2012, 12:00 Dzieci swoich rodziców – na razie tyle można powiedzieć o większości potomków najbogatszych Polaków. Jednak niektórzy z nich już próbują własnych sił w biznesie. Klan Wejchertów właśnie skoczył na głęboką wodę – trochę nie z własnej woli. 66
  • Emerytalne wyznanie niewiary 26 lut 2012, 12:00 Większość Polaków nie wierzy w państwowe emerytury. Ale niewielu coś robi, by zabezpieczyć się na przyszłość. 70
  • Leczenie śmiertelnie chorego kroplówką 26 lut 2012, 12:00 Wydłużamy wiek emerytalny﹐ Żeby inaczej podzielić się przyszłą biedą﹒ Tymczasem trzeba się skupić na tym, żeby pracować mądrzej﹐ a niekoniecznie dłużej. 77
  • Poeci Ameryki 26 lut 2012, 12:00 Bruce Springsteen wraca z nową płytą. Najpopularniejszy amerykański bard przypomina, że to śpiewający poeci tworzyli w XX wieku mit Stanów Zjednoczonych. 78
  • Ekstremista 26 lut 2012, 12:00 Jego niewiara jest równie żarliwa jak wiara innych. Wyprowadzić religię z kościołów i wprowadzić ją do… kin – to misja Brunona Dumonta, twórcy „Poza szatanem”, filmu, który właśnie wszedł na ekrany polskich kin. 82
  • Harry, Hammer, Horror 26 lut 2012, 12:00 Daniel Radcliffe gra w nowym horrorze „Kobieta w czerni” legendarnej wytwórni Hammer. Czy uda mu się ożywić starego potwora? 85
  • Modny znaczy przegrany 26 lut 2012, 12:00 Polscy twórcy teatralni chcą tworzyć rewolucje, promować odważnych twórców, podejmować trudne tematy. Nie chcą jednak, żeby mówiono o nich „modni”. Dlaczego? 86
  • Przednówek 26 lut 2012, 12:00 Koniec zimy to tradycyjnie ciężki czas dla świeżych sałat i warzyw, a raczej nie tyle dla nich, co bardziej dla naszej tęsknoty za nimi. Mamy ogromny apetyt na coś zielonego, chrupiącego, świeżego i lekkiego, ale próżno szukać takich... 96
  • Strategia Pawlaka 26 lut 2012, 12:00 Pawlak powiedział, że jeżeli chcę dożyć szczęśliwej starości, to nie powinienem liczyć na ZUS, tylko na własne oszczędności lub własne dzieci, a ponieważ jest na drugim miejscu wśród osób najbardziej godnych zaufania w naszym... 97
  • Klan obywatelski albo powrót PiS 26 lut 2012, 12:00 Tę prawidłowość chyba każdy już skojarzył. Kiedy tylko bohaterowie popularnych seriali zaczęli umierać, notowania Platformy Obywatelskiej poleciały na łeb na szyję. Na szczęście, jak wszyscy mówią, telewizje są w rękach PO.... 97
  • Obszarnicy 26 lut 2012, 12:00 Dawno temu władza ludowa pogoniła obszarników, ale chyba nie do końca. Pojawił się nowy ich rodzaj, zwany obszarnikami językowymi. Są to wykształceni ludzie na wysokich stanowiskach, którzy na obszarze języka polskiego uprawiają swoje... 98

ZKDP - Nakład kontrolowany